Dziewięcioletnia Benni nie ma domu. To znaczy ma - system opieki społecznej ciągle jej proponuje jakiś dach nad głową. Co z tego, skoro Benni chce być z matką, która jest już w nowym związku, a w nim brak miejsca na „stare”, a do tego trudne dziecko?
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Wiele hałasu o coś, o kogoś! Poszukiwanie dowodu na sens istnienia w tak młodym wieku. Horror egzystencjalny. Kino, które szarpie. 9

Gorzka i pełna krzyku, właściwie błagalnego, schowanego za agresją opowieść o deficycie miłości bezwarunkowej. Błąd systemu zadaje pytania, jest szczery i bezradny wobec sytuacji dzieci zubożałych od małego o najważniejsze doświadczenie, ale przede wszystkim zżywa nas piekielnie i łączy emocjonalnie z bohaterką, która w tak młodym wieku desperacko szuka dowodu na sens istnienia. To horror na poziomie intymnym, ale też społecznie zaangażowana opowieść przepełniona frustracją, bezsilnością instytucji, ludzi mających działać i skutecznie interweniować w takich przypadkach. To kino, które szarpie, nie znajduje remedium, tylko diagnozuje z czułością i bezpośredniością.

Benii jest dziewięciolatką z ilością i intensywnością przeżyć, z którymi nie poradziłby sobie psychicznie niejeden dorosły. Zdążyła już zwiedzić kilka domów dziecka, w których sobie z nią nie radzono. Jej wybuchy złości, nieprzewidywalne zachowania, które są oczywiście pewnymi komunikatami i konsekwencjami jej przeszłości, przerastają każdego. Jest tytułowym błędem systemu, a raczej łamaczem, tak nazywają takie przypadki pracownicy socjalni. Nikt jej nie szkaluje, jednak wszyscy są z czasem coraz bardziej bezradni, a zachowani Benii nie ulega poprawie. Pojawia się nowy wychowawca Micha, którego obowiązkiem jest odprowadzanie i przyprowadzanie jej ze szkoły. Podczas jednego ze spotkań rady, która zajmuje się sytuacją Benii mężczyzna proponuje, by wysłać ją na kilka dni do lasu, bez bodźców zewnętrznych z jednym opiekunem, którym będzie on sam. Niestety, mimo piękna ich porozumienia, innego podejścia jego osoby do Benii, z większą cierpliwością, zrozumieniem, staje się on tylko dla łaknącej bliskości i porozumienia dziewczynki chwilowym antidotum na pożerający ją od środka ból i świadomość bycia niechcianą. Przywiązują się do siebie nawzajem przesadnie, a on czuje, że przekracza granicę zawodową. Widzi w niej wyjątkowe dziecko, które jest bardzo inteligentne i coraz bardziej sfrustrowane niepewnością w swoim życiu. Benii czuje się, jak pies, którego spotyka – coraz mniej zaufania wobec ludzi, coraz większa świadomość cierpienia, które odruchowo już kojarzy jako następstwo przywiązania. W tle cały czas pojawia się jej matka. Nie zostawiła córki, a po prostu nie potrafiła sobie z nią radzić. Cały czas wysyła fałszywe sygnały, obiecuje urzędowi i co najgorsze samej Benii, że za chwilę już będzie gotowa – mając w tym czasie dwójkę kolejnych dzieci, wyglądając na zadbaną i radzącą sobie materialnie kobietę. Jednak jest kompletnie niedojrzała, bez poczucia moralnej odpowiedzialności za dziecko, bywająca. Jej nieświadomość ile złamane obietnice kosztują psychicznie Benii jest porażająca i wyprowadza z równowagi w pewnym momencie największych profesjonalistów. To przecież odrzucenie od tej biologicznej matki, pierwszej, najważniejszej uruchamia cały proces uczucia niedokochania w dziecku, a tacy potrafią nieświadomie wyrządzić wiele krzywdy...

Błąd systemu to kino, które ma uwierać, czołgać nas po ziemi i zostawiać w stanie bez nadziei, być horrorem egzystencjalnym, pełnym energii, ale i surowym w momencie zastanawiania się nad, tym co zrobić. Kamera tak mocno przywiązana do Benii rozgląda się wkoło i w intrygujący oraz fascynujący sposób dojrzale potrafi podejść humanistycznie do wszystkich bohaterów, związanych z dziewięciolatką. Jedni są bardziej służbistami od drugich, jednak są tutaj pełnokrwiste postaci, które pokazują swoje ludzkie oblicze, słabość i wiedzą o sile oraz inteligencji młodej bohaterki. Pani Bafane jest z Benii od początku. Walczy o nią, o jej przyszłość, wierzy w szansę zmiany jej pełnego smutku wrzasku w krzyk radości. Kobieta wie, że to wyjątkowe dziecko, ale nadmiar traum doprowadza ją do niekontrolowanych zachowań. Micha, nowy opiekun Benii w pewnym momencie mówi, że „fantazjuje o jej uratowaniu”. Oni wierzą bezwarunkowo w jej wartość i chcą spojrzeć głębiej, a nie zinterpretować, jak w przypadku symboliczne pokazanego tu psa – szczeka, to znaczy, że jest niedobry. Szczeka przez kogoś albo dlatego, że pragnie czegoś.

Błąd systemu spoglądając z uwagą na obie strony pokazuje, jak słabość dorosłych pokonuje, jak gdyby dziecięcą siłę, nieważne jak wielka by była. W przypadku petardy jaką jest Benii, mówimy o mocy o wiele większa od jej młodego ciałka. Poruszającej wartości dodaje również sposób zbudowania historii – od nadziei do nadziei. Benii w to wierzy, my chwilami również. To naprawdę wyczerpujące i przewlekle oraz dogłębnie smutne.

Można z powodu podejmowanego tematu, tej dezorientacji systemu oraz reakcji na życie bez poczucia bezpieczeństwa młodego człowieka (oraz z powodu jednej sceny, ale to już byłoby okrucieństwo spoilerowe) zauważyć podobieństwo do filmu Xaviera Dolana Mommy. Oba filmy mają mocno przyspieszone ciśnienie i głośno bijące serca, jednak Błąd systemu jest mnie ozdobny i wydaje się dzięki temu na pewnym poziomie być bardziej realistycznym, mniej umownym i kapitalnie pogłębionym psychologicznie filmem, które odwodni niejednego z nas.

Można wykrzyczeć wiele obelg, przekleństw, łamać system, przeszkadzać, ale przekaz jest ten sam, kompletnie niegroźny, a jak wielce smutny: Czy ktoś mógłby mnie pokochać? I czy to nie system dalej pogłębia zniszczenia i nie zaprzestaje wewnętrznej dewastacji młodej istoty? Strach może mieć pełne wściekłości oczy. Wiele hałasu o coś, o kogoś!

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…