The Highwaymen 6.9

Oparta na faktach opowieść o legendarnych detektywach, którzy dopadli Bonnie i Clyde’a. Gdy okazuje się, że funkcjonariusze FBI dysponujący najnowszą technologią kryminalistyczną nie są w stanie schwytać tej sławnej pary złodziei i morderców, do akcji wkracza dwóch byłych strażników Teksasu, którzy może są dość staroświeccy w swoich metodach, ale nigdy nie zawodzą.

Recenzje

Mad Max w czasach prohibicji 7
  • 2019-03-29
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Historia Bonnie Parker i Clyde’a Barrowa, czyli legendarnej pary amerykańskich przestępców siejących spustoszenie w Stanach Zjednoczonych lat trzydziestych ubiegłego wieku, to niezwykle wdzięczny temat dla hollywoodzkich filmowców. Zresztą w 1967 roku miejsce miała premiera filmu Bonnie i Clyde, w którym główne role zagrali Faye Dunaway oraz Warren Beatty. Zazwyczaj to właśnie na nich były skupione oczy wszystkich ludzi, a mało kogo interesowała historia ludzi, którzy doprowadzili do upadku nieobliczalnego duetu. Tę sytuację postanowili naprawić twórcy filmu The Highwaymen i trzeba przyznać, że zrobili to w całkiem przyzwoity sposób.

Amerykański rząd zdając sobie sprawę z powagi sytuacji i całkowitego wymknięcia się spod kontroli Bonnie i Clyde’a, podejmuje decyzję o ponownym zatrudnieniu Franka Hamera, legendarnego Strażnika Teksasu, który wyznaje jedną prostą zasadę: po trupach do celu. Pomimo sędziwego wieku wyrusza wraz ze swoim partnerem sprzed lat, Maneyem Gaultem w pogoń za niebezpieczną parą przestępców.

The Highwaymen stoi przede wszystkim świetnym aktorstwem Kevina Costnera i Woody'ego Harrelsona. Od pierwszego spotkania obu panów, pomiędzy nimi wyczuwalna jest ekranowa chemia. Z czasem film przeradza się w coś w rodzaju buddy-movie, gdzie dwójka najlepszych kumpli musi wspólnymi siłami pokonać tego złego. I to się sprawdza naprawdę dobrze. Co ciekawe film w bardzo subtelny sposób przemyca elementy humorystyczne. Są one widoczne przede wszystkim w miejscach zbrodni, gdzie staroświecki duet stróżów prawa musi mierzyć się z nowymi technologiami, z których korzysta FBI. Mina Gaulta zaskoczonego istnieniem podsłuchów telefonicznych czy ściągania odcisków palców tylko potwierdza to, że idzie nowe, a on i jego partner powoli stają się reliktem przeszłości.

Cieszę się, że twórcy tego filmu na samym froncie trzymają dwójkę głównych bohaterów. Tak naprawdę, ani na moment nie są oni zrzuceni na drugi plan, aby zaprezentować nam postacie Bonnie i Clyde’a. Para jest w tym filmie traktowana bardziej, jako miejska legenda albo uwielbiany zespół muzyczny, który niebawem ma zawitać do miasta. Reżyser John Lee Hancock zamiast robić z nich antybohaterów mających w sobie nutkę dobra stawia sprawę jasno – to mordercy i złodzieje, którzy zasługują na złapanie. I chociaż traktowani są oni przez zwykłych ludzi, jako współcześni odpowiednicy Robin Hooda, to nie ma tutaj miejsca na ich gloryfikację.

John Lee Hancock radzi sobie również, jako inscenizator scen akcji. I chociaż w samym filmie nie ma ich za wiele, ponieważ jest to raczej kryminalne kino drogie, w którym postacie podróżują z punktu A, do punktu B i z powrotem, to zdarzają się momenty, że bohaterowie łapią za broń albo wciskają pedał gazu do samej ziemi. I to właśnie scena pościgu Hamera i Gaulta za przestępcami robi spore wrażenie. Spotkałem się ze stwierdzeniem, że jest to madmaxowy moment zaprezentowany nam w czasach prohibicji. I coś w tym jest. Oczywiście z zachowaniem wszystkich proporcji, ponieważ rozmach widowiska George'a Millera był nieporównywalnie większy.

Oczywiście znajdą się w The Highwaymen momenty, w których reżyser mógłby zrobić coś lepiej – chociażby zdynamizować śledztwo, dodać trochę więcej akcji albo jeśli chciał już iść w dramat kryminalny, to nieco bardziej skupić się na portretach psychologicznych głównych bohaterów (niektóre wątki są zaledwie liźnięte), ale nie mam mu tego absolutnie za złe. John Lee Hancock wykonał solidną robotę i stworzył film całkowicie satysfakcjonujący z naprawdę dobrym aktorstwem. To historia, której mogliby oczekiwać Hamer i Gault, gdyby jeszcze żyli.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie