Komisarz policji rozpracowuje gang handlarzy danymi genetycznymi polskich żołnierzy
filmoznawczyni, miłośniczka kina, hedonistka!

Sztampa kluczem do sukcesu? 5

Są takie filmy, których skwitowanie nie zabiera z życia więcej niż 10 minut i pomimo, że są w stanie przykuć nas do ekranu na bite półtorej godziny z hakiem, to po skończonym seansie emocjonalna amplituda wydaje się być wręcz niepoprawnie umiarkowana. Tak niestety dzieje się w przypadku nowego projektu Mariusza Gawrysia pt. „Sługi wojny”.

Sługi wojny (2019) - Piotr Stramowski

Polska pogoń za kinem gatunkowym wciąż trwa. Reżyser tym razem wziął na warsztat kryminał, który po ostatniej jego produkcji pt. „Sługi Boże”, mógł wydawać się dla niego bezpiecznym, sprawdzonym gruntem. Okazało się to najwyraźniej przepisem na sukces, gdyż spotkał się on z pozytywnym przyjęciem podczas Festiwalu „Dwa Brzegi” w Kazimierzu Dolnym. Przepisem dosłownie i w przenośni, gdyż twórca niczym wyuczony fachu kucharz konstruuje opowieść, wpływając na jej smak i zapach- ekranowy ton i tempo. Polskie kino gatunkowe nie jest jeszcze na etapie eksperymentów formalnych i właśnie z taką dozą ostrożności podchodzi do niego twórca, nieco schematycznie patrząc na fabułę i oszczędnie budując portrety psychologiczne bohaterów. Trzeba przyznać, że ta artystyczna wstrzemięźliwość wyszła mu na dobre, gdyż w efekcie zaserwowano nam poprawne, zdecydowanie lekkostrawne danie, które jednak nie zachwyca świeżością.

Fabuła koncentruje się wokół zagadkowej śmierci specjalisty od przeszczepów szpiku kostnego, będącego szefem fundacji zajmującej się transplantologią, profesora Jerzego Abramskiego (Dariusz Jakubowski). Sprawa trafia w ręce komisarza „Sambora” Samborskiego (Piotr Stramowski), któremu do pomocy w śledztwie przydzielona zostaje świeżo upieczona, młoda policjantka Marta Zadara (Maria Kania). Początkowo para traktuje morderstwo dość anemicznie, sumiennie podążając za poszlakami i przesłuchując świadków, jednak kiedy giną kolejni ludzie, staje się jasne, że mają do czynienia z grubszą sprawą. W toku śledztwa policjanci stawią czoła prawdziwemu, namacalnemu niebezpieczeństwu naszych czasów, w które zamieszany jest polski rząd oraz wojsko.

Sługi wojny (2019) - Piotr Stramowski

Chciałoby się rzec, że film wzoruje się na hollywoodzkich produkcjach i konwencjach rodem ze skandynawskiego kryminału i w gruncie rzeczy tak właśnie jest, lecz pomimo sporego budżetu, wciąż pozostaje rodzimym, uboższym substytutem, posiadającym tylko wysokie aspiracje. Dobrze zapowiadający się scenariusz wymagał trochę więcej dopieszczenia, gdyż sprawa handlu materiałem genetycznym i wykorzystywania go nie tylko w celach stricte medycznych, jest mocno osadzona we współczesnych realiach i ma potencjał na porządne, konstruktywne kino. Sęk w tym, że zamiast rzetelnej historii twórca postanowił naszpikować ją absurdalną ilością zwrotów akcji, przez co zyskała ona miano pewnego rodzaju kuriozum. Szczęście w nieszczęściu, nie brakuje tu logiki, a banalne rozwiązania fabularne zdarzają się na tyle rzadko, że nie powodują podirytowania wśród widzów. Na mocne strony filmu wpłynęła również solidna praca montażystów i dźwiękowców, którzy uzyskaną jakością stanęli na wysokości zadania.

Na sukces filmu z pewnością wpływ ma również dobre aktorstwo, które pomimo bardzo stereotypowych portretów psychologicznych, wykrzesało ze swych ról sporo dobrej energii, odczuwalnej na ekranie. Niepokorny policyjny twardziel, który wolny czas spędza na siłowni, rzeźbiąc swoją muskulaturę, początkująca policjantka, która przemierza na motocyklu wrocławskie ulice, więc z pewnością równie twarda jak i on, pozbawiona uczuć patolog sądowa, czarny charakter zasłuchany w dźwięki muzyki klasycznej, rozbrzmiewające w jego apartamencie oraz na dokładkę lubiący sobie wypić, emerytowany wojskowy Dolecki. Przetarte ścieżki zdały egzamin, jednak pobolewa fakt, w jaki sposób romans pomiędzy parą protagonistów przypiął im damko-męskie łatki. Przedstawienie policjantki Zadary w roli kochanki bardzo ją określiło i zmarginalizowało, bo przecież oczywistym jest fakt, że nie byłaby w stanie oddzielić swojej pracy od prywatnego życia, kiedy w relacjach międzyludzkich zaczynają pojawiać się jakieś niedopowiedzenia i niesnaski, a pewny grunt pod nogami najzwyczajniej w świecie znika…Wielka szkoda, bo widoczny z początkiem filmu potencjał aktorki nie został wykorzystany i prysnął niczym bańka mydlana wraz z jej odważną sceną łóżkową.

Sługi wojny (2019) - Piotr Stramowski

Materiał na intrygę, który wykorzystał twórca, w dalszym ciągu ma większe zadatki na serial telewizyjny niż pełnometrażowe dzieło na wielkim ekranie. Być może wtedy interesujący temat handlu DNA, poruszony w filmie doczekałby się wyczerpania i skrupulatnego podsumowania. Koniec końców, dziś do kin trafia produkcja, która pomimo wszystko chwilami trzyma w napięciu, obfituje w garść ciekawie zrealizowanych scen, bawi dość zabawnymi dialogami i nawet bez emocjonującego finału i wszechobecnej sztampowości, nie powiewa nudą.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 2

Arrm

To jak po filmie człowiek jest rozchwiany emocjonalnie, to dobrze??? Ktoś tu pomylił dopalacze z kinem.

i_darek1x

Po obejrzeniu zwiastuna można tylko na tym poprzestać ;)

Proszę czekać…