Biografia jednego z najlepszych piłkarzy świata Diego Maradony.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Piękny, wnikliwy, zupełnie nie w manierze tabloidów niejednoznaczny portret skomplikowanej postaci. Bez segregowania rzeczywistości Diego pozostaje boski, dokument też. Więcej niż 50 twarzy Diego. 9

Stworzenie dokumentu o postaci kultowej może wydawać się pójściem na skróty. Taki utwór będzie przecież samograjem. W takiej sytuacji sposób wykonania, podjęta narracja oraz intencje twórcy mogą mieć drugorzędne znaczenie. Nie w przypadku Diego, gdzie reżyser prócz doskonałej roboty kronikarskiej tka szczerą historię, która ucieka bardzo daleko od tabloidów i z czułością oraz psychologicznym ładunkiem stara się wwiercić w historię Diego Maradony. Ma intencje pokazać, że bycie legendą nie odbiera nikomu prawa do człowieczeństwa. W bardzo zróżnicowanych nastrojach dokument pokazuje dynamiczną historię od zera do bohatera i odwrotnie, nie oceniając, a właśnie nieustannie doceniając. Elektryzująca, niepoprawna, ale humanistyczna i niekaznodziejska, czy intencjonalnie prowokacyjna, biografia.

Diego (2019) -

Diego Maradony nie trzeba nikomu przedstawiać. Nie trzeba sympatyzować z futbolem, urodzić się w tym i tym roku, by wiedzieć, kim był. No właśnie, reżyser doskonale snuje, korzystając niemal wyłącznie z materiałów archiwalnych, uciekając od tendencyjnych, gadających głów, rozważania wokół, wydałoby się, tak nieskomplikowanego pytania: kim był Diego Maradonna? Kim jest dla nas dzisiaj? To polifoniczny dokument, w którym Asif Kapadia doskonale udowadnia, że jego twórczość tylko w pierwszej warstwie odnosi się do konkretnej postaci. Tak naprawdę dzieło jest o wiele bardziej wielowymiarowe, bo zabiega o głębsze spojrzenie widza, rozprawia o zawłaszczeniu czyjegoś życia poprzez ludzi i media „w nagrodę” za wielki sukces. Każdy z bohaterów, o których opowiadał reżyser w poprzednich dokumentach, był pokazany panoramicznie, w momencie gloryfikacji, ale również z chęcią uświadomienia widzowi ciężaru noszenia tej korony. Dlatego w biografii Maradony z jednej strony jest boska ręka, która go dotknęła, ale też i jego własna – użyta na boisku. Nikt nie zapomina tutaj o ciężkiej pracy piłkarza. Geniusz tworzy, ale i pracuje. Dlatego nie brakuje tutaj łez szczęścia młodego chłopaka, którego podglądał cały świat, i męki oraz poczucia zobowiązania, jakie to ze sobą ciągnie. Dryblowanie i przegrywanie. Reżyser jak gdyby się ubiega, by nie skupić się wyłącznie na tym drugim w straszliwie krzywdzącej epoce sensacji.

Reżyser, cały czas będąc milimetry od Diega, pozwala sobie na dysputę o traktowani futbolu nie tylko jako rywalizacji sportowej, a skażonej interesami, mafijnymi sprawami i nacjonalistycznymi nastrojami maszyny. Odmitologizowanie w tym dokumencie nie dotyczy tylko głównego bohatera, a również sportu. Opowiada o uwikłaniu w to wszystko Maradony, co również odbiło się na karierze sportowca.

Diego (2019) -

W brawurowej historii Diego Maradony mówi się o dualizmie jego osoby. Był Diego i był Maradona. Diego był chłopakiem, który zaczął grać zawodowo z powodu bezdyskusyjnej miłości do piłki, a z drugiej strony musiał utrzymać rodzinę. Z jednej strony pragmatyczne potrzeby i odpowiedzialność za los najbliższych, z drugiej – błyskawiczna kariera i spotkanie ze światem, którego nigdy nie znał. Taka drastyczna zmiana w życiu człowieka nie może odbyć się bez konsekwencji i w tej całej fecie dokumentalista o tym nie zapomina.

Dużo empatii wykazuje reżyser wobec postaci, o której opowiada. Dzięki temu nie wyzyskuje legendy, nie rozdziera na strzępy wielkości Diego Maradony, a działa kompletnie odwrotnie do interesownych, z wyrachowaniem działających mediów, którym dokument też poświęca uwagę i ma na ich temat refleksje. Widać doskonale, jak hieny dziennikarskie w jednym momencie wynoszą na piedestał Diego, by za chwilę z powodu potknięcia się piłkarza rozpędzić machinę detronizacji jego osoby. Jak wielką siłę kreacji rzeczywistości i hipnozy mają media, które – nie traktując Diego jako istoty z krwi i kości – żywiły się nim cały czas.

Diego (2019) - Diego Armando Maradona

Diego ma ogromną siłę rażenia nie dlatego, że odkrywa kulisy sławy, grzebie i zaspokoi ciekawskich, tylko pokazuje z szeroko otwartymi ramionami, ale i oczami, jak złożony i o wiele bardziej skomplikowany jest życiorys kultowej postaci. To doskonale odrobiona lekcja oryginalnego opowiadania i koronkowa robota pod względem prześwietlenia wielkiego człowieka. Ale przede wszystkim studium osobowości, która prowadzi tak wiele żyć jednocześnie. Ktoś, kto staje się legendą, nie przestaje być człowiekiem. Obowiązują go te same prawa. Co z tego, że w jednej chwili ma więcej wierzących,niż Jezus i jest tak wysoko, skoro chwilę później świat bez mrugnięcia okiem zrzuca go boleśnie na dół? Życie geniusza w pewnym momencie trochę przestaje należeć do niego.

Piękny i wnikliwy oraz temperamentny portret postaci, której status legendy został przydzielony nie bez powodu. Nie było łatwo go uzyskać, ale jakże łatwo go stracić. Sława prędzej czy później staje się skutkiem ubocznym talentu. Diego, mimo że nikt tutaj nie jest wybiórczy w opowieści o nim, dalej jest boski. Tak samo, jak i dokument. Więcej niż 50 twarzy Diego.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

pajki_filmaniak 8

świetny dokument polecam

Proszę czekać…