Rzym, 1990 rok. Trwają Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Uznany producent filmowy zostaje znaleziony martwy w Tybrze. Głównymi podejrzanymi są trzej młodzi scenarzyści. Spędzają intensywną noc na posterunku policji, w trakcie której przeżywają na nowo ostatnie burzliwe i emocjonujące dwa miesiące, które wywróciły ich życie do góry nogami.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Temperamentna i niezmanierowana historia o trzech takich, którzy kinematografię pokochali, a potem zetknęli się ze światem sztuki i przestali. Demaskujące, kpiarskie i z pełnym bakiem paliwa. 8

Temperamentne kino mieszające intrygę, wręcz kino akcji, a jednocześnie tworzące demaskacje wielkiej, nietykalnej świętości jaką jest włoska kinematografia. Magiczne noce to pełna paliwa w baku opowieść w opowieści, która bez nieznośnej maniery mówi właśnie o artystowskich odruchach twórczego środowiska. W brawurowej formie, ze świetnie wypunktowanym humorem o konfrontacji wyobrażeń z rzeczywistością.

Magiczne noce (2018) -

Trzech entuzjastów kina, chcących również je tworzyć przyjeżdża na ceremonię w celu rozstrzygnięcia konkursu dla najlepszego scenarzysty. Jesteśmy we Włoszech, mamy rok 1990. Finaliści po werdykcie poddają się urokowi włoskiej zabawy, zahipnotyzowani autorytetami i legendami kina. Przesiadują w knajpie, gdzie weterani kinematografii kłócą się ze sobą, wypominają, niewiele pamiętają, częściej przeklinają, niż prowadzą filozoficzne dysputy. Jednak nasi bohaterowi są w nich zapatrzeni i czują, że trafili do witalnego środowiska intelektualistów, gdzie spełnią swoje marzenia. Ich samych ze sobą połączy miłość do tworzenia scenariuszy. Jednak ich własnego, który napisze im życie w ciągu następnego miesiąca jaki spędzą w Rzymie, nie stworzyłby najzdolniejszy. A to wszystko poznamy w formie retrospekcji, gdyż nasi bohaterowie będą opowiadać o swoim szaleńczym pobycie… na komisariacie policji.

Magiczne noce mają w sobie coś ze świetnie napisanej farsy, komedii omyłek z wyobraźnią pokazującej zderzenie marzeń z realiami, ale bez przesadnego sentymentalizmu, czy podrobionej poetyki, jak w przypadku trójki idealistów wyznających również kulturę, z filmu Marzyciele. Tutaj odbywa się to w nienadętej narracji, krytycznej, obśmiewającej twórców i powtarzającej za innym, włoskim reżyseremSorrentino, że artystów również obowiązują prawa ziemskie i nie mają oni monopolu na prawdę, a sztuka, którą tworzą/tworzyli często jest o wiele piękniejsza od ich życia, decyzji, charakterów.

Magiczne noce (2018) -

Film Magiczne noce jednak stosuje metodę kpiny i obłędnego tempa do swojego opowiadania, nie pochyla się z taką uwagą i czułością, jak wyżej wspomniany reżyser. Film mocno podkręca regulator akcji i parafrazuje dziarsko Herberta: "Belzebub kocha sztukę". Brawurowo stawia tę tezę, pozbawia złudzeń, ale nie w ciężkostrawnym rytmie. Raczej umyka potokom łez z rozczarowania różnicą między krajobrazem realistycznym, a fantazjami o artystycznych duszach. Raczej mamy duchotę cwaniactwa, pragmatyzmu, podupadłych intelektualistów i podpierających się laską, a nie wiarą w magię ekswizjonerów.

Magiczne noce też są świetną historią w historii wprowadzającą niezmienną aurę nieprzewidywalności, za którą chcemy podążać, a do tego dorzuca włoską mentalność. Krzykliwość, amok, rozrzutność i nadpobudliwość oraz mimo wszystko jakieś poczucie sielanki i niespieszność. Ta cała magia jest zawarta z lotnością w filmie. Z dojrzałymi wnioskami snuje specjalnie lekko roztrzepaną baśń nie z tysiąca, a 30 i jednej nocy.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…