filmoznawczyni- w chwilach wolnych od chodzenia do kina studiuje w szkole filmowej 🎬

Mocne strony produkcji pozostawiają nadzieję, że koneserzy podróży w kosmos, nie zaliczą tym razem bolesnego lądowania wspólnie z całą filmową załogą. (odcinki 1-4) 7

Dlaczego alternatywne opowieści mają tak ogromną moc przyciągania? Wydaję się, że zadawanie pytań typu "co by było, gdyby" po prostu leży w ludzkiej naturze, a przepracowywanie naszych dziejów i analizowanie historii na nowo również jest w nas dość mocno zakorzenione. Nic więc dziwnego, że serial "For All Mankind" wydawał mi się najciekawszą pozycją zamieszczoną w niezbyt obszernej bibliotece Apple TV+ i pierwszą z produkcji, po którą sięgnęłam podczas wypróbowywania nowej platformy. Zastanówmy się więc, co by było, gdyby to Sowieci pierwotnie wygrali kosmiczny wyścig o Księżyc?

Cofnijmy się do 20 lipca 1960 roku. Po latach wpatrywania się w niebo, pewnego wieczoru cały świat gromadzi się przed telewizorem, aby obejrzeć transmisję prosto z Księżyca. Przełomowy dla ludzkości moment przypadł Sowietom, a słowa płynące od Aleksieja Leonowa, wychwalające marksistowsko-leninowski styl życia, tej nocy z pewnością spędzą sen z powiek wszystkim członkom NASA. To, co wydarzy się tej nocy zmieni bieg całej historii- konflikt pomiędzy dwoma mocarstwami zaogni się jeszcze bardziej i nabierze prawdziwych rumieńców, lecz pomimo trwającej zimnej wojny, wydarzenie to stanie się punktem wyjścia do intensywnych zmian obyczajowych w Stanach Zjednoczonych.

Powyższa historia maluje się przed nami w różnych odcieniach, co jednak istotne, jest ona mocno osadzona w amerykańskiej mentalności, choć od samego początku podchodzi do sprawy wielowymiarowo, unikając wybielania i nadętego heroizmu. Przeróżne perspektywy i punkty widzenia, na których opierać się będzie budowanie przedstawionego świata, rozrosną się w całą garść wątków, pozwalających spojrzeć na ten okres historii trochę inaczej i z pewną dozą dystansu. Poznamy astronautów, którzy czynnie uczestniczą w toczących się wydarzeniach, nie pomijając jednak ich bardziej przyziemnych ról: mężów i ojców, w których sprawdzają się lepiej lub gorzej. Fabuła bardzo mocno osadzona została na ich rodzinnym portrecie i codzienności, z jaką zmagają się ich bliscy. Nie zabraknie tu również kontekstów politycznych mocno zakorzenionych w prezydenturze Nixona, a także niesnasek i przepychanek pomiędzy politykami, a inżynierami i naukowcami z NASA.

Nie można nie wspomnieć o odbywającej się na naszych oczach rewolucji społecznej, przede wszystkim w jej feministycznych aspektach. Postępująca emancypacja nie jest przedstawiona w jednolitym świetle. Scenariusz w dużej mierze opiera się na postaciach kobiecych, które w rolach żon, córek, inżynierek i w końcu również astronautek, egzystują w świecie opartym na patrialchalnych wartościach, pozornie nieugiętej męskości i jej przywilejach. Obraz kobiecości nie wybrzmiewa jedynie w dążących do wyzwolenia i równouprawnienia tonach- to obraz skrywanych marzeń, odnajdywania wewnętrznej siły, walki ze stereotypami, ale i poczucia zagubienia, czy narastających wątpliwości. Kiełkujący na ekranie sisterhood, pomimo solidnych fundamentów, zostaje niejednokrotnie wystawiony na próbę, poprzez leżący w kobiecej naturze zew rywalizacji. W tym momencie warto pochwalić znakomitą rolę Sonyi Walger wcielająca się w Molly Cobb- pierwszą Amerykankę na Księżycu. Feministyczne wątki stanowią pewnego rodzaju konstrukcję całej fabuły i chwilami zbyt intensywnie emanują wzniosłością i pretensjonalnością, w efekcie czego część odbiorców może uznać serial za zbyt górnolotny, z drugiej strony jednak dbają one o emocjonalne zaplecze całej produkcji.

Bez wątpienia, największym atutem serialu jest jego strona realizacyjna. Podejście do kwestii audiowizualnych jest w pełni profesjonalne, co jest nie lada gratką dla wielbicieli filmowych podróży wzdłuż Układu Słonecznego i pięknych obrazów kosmosu. W podobny sposób można również opisać scenografię i kostiumy, które znajdują odzwierciedlenie w tamtym okresie. Wykonanie serialu pod względem technicznym cieszy oko widza, ale i podkreśla ogromny wkład finansowy i brak ograniczeń budżetowych twórców. Sama historia, jednak nie do końca się ratuje, być może ze względu na dość wyeksploatowaną już tematykę, a scenariusz chwilami jest najzwyczajniej w świecie przegadany. Bardzo dobry pomysł wyjściowy błądzi w poszukiwaniu pewnych ram i właściwie nie sprawdza się ani w klimacie sci-fi, ani jako dramat polityczny. Wątki obyczajowe niestety również grubo ciosane, chwilami rozczarowują swą przewidywalnością, nie próbując nawet podkręcić relacji pomiędzy głównymi bohaterami.

Część odbiorców serialu Ronalda D. Moore’a pt. "For All Mankind" być może wykruszy się już na jego wczesnym etapie, jednak myślę, że warto dać mu szansę i przekonać się, czy twórca trafi na odpowiednie tory i zdecyduję się, aby iść konkretną ścieżką. Cztery odcinki pomimo bardzo ciekawego zamysłu emanują widocznym niezdecydowaniem i chwilami zbyt mocno osadzone zostają w powierzchownych hollywoodzkich standardach. Sama efektowna otoczka nie odpowie nam na pytanie, dokąd zmierza cała produkcja, a aktorzy być może nie uniosą ciężaru chwilami niewyważonego scenariusza, jednak mocne strony produkcji pozostawiają nadzieję, że koneserzy podróży w kosmos, nie zaliczą tym razem bolesnego lądowania wspólnie z całą filmową załogą.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…