Niewielkim szpitalem wstrząsa skandalik: światło dzienne ujrzała klisza rentgenowska, na której widnieje niezbity dowód, że jakaś para w laboratorium bawiła się w doktora. Do winy poczuwa się pielęgniarka Yoon-young i jej chłopak, który potrafi kreślić tuszem kosmiczne tatuaże. Tymczasem prawie wszyscy pracownicy biorą urlop zdrowotny – czyżby także mieli coś na sumieniu? Co mają z tym wspólnego pojawiające się nagle na ulicach Seulu głębokie kratery? I co na ten temat sądzi gadający sum?
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Oryginalność przedstawienia ważniejsza od zawartości treści w przedstawieniu. Osamotniona niepospolitość. 4

A co gdyby ryby miały głos? W Maggie świadkiem surrealistycznego i bardzo wykoncypowanego świata, w którym kryminalna zagadka połączy się z przypowiastką filozoficzną o zaufaniu jest właśnie ryba. Niestety oryginalność tutaj została przedawkowana, a forma kompletnie nie integruje się albo celniej - jest wartością przerastającą potrzebę spójnej narracji. Niecodzienność formalna, wtórność tez.

Maggie (2018/I) -

W nadzwyczaj osobliwym szpitalu dochodzi do pewnej wpadki - świat ujrzała klisza rentgenowska przyłapująca kogoś z pracowników na uprawianiu seksu w pracy. Śledztwo prowadzone przez lekarkę i pielęgniarkę jest pretekstem do zastanowienia się przez obie kobiety nad żonglowaniem przez ludzi pojęciem prawdy. Absurdalne sytuacje postępują, pojawia się zagrożenie trzęsienia ziemi. Pracownicy na zwolnieniach, podziurawione miasto, a w tym wszystkim przyglądający się i snujący o tym refleksje sum. Czy wśród tych wyskoków i zaskoczeń znajdzie się szansa na zaufanie ludziom. Czy w świecie tak opozycyjnym do realnego ktokolwiek zachowuje wiarygodność?

Maggie jest filmem straconych szans. To klasyczny, wręcz podręcznikowy przykład, kiedy przyjdzie nam się zastanowić, nad przykładem utworu, w którym forma przygniotła treść albo takowa była pretekstem do kreacji intrygującego, pełnego wyobraźni i uroku, ale pustostanu narracyjnego świata. Trochę Andersonowskiej koncepcji miesza się tutaj z chęcią kpiarskiego opowiadania o tym wnikliwych analizach współczesnego pokolenia. Niestety jest to wybitnie wybiórcze i śmiech pojawia się przy konkretnych scenach, a nie jest ciągłym uczuciem. Dzieje się, tak, ponieważ film też jest poszatkowany, nie ma tej lekkości ręki reżyserskiej.

Maggie (2018/I) -

Maggie to hipnotyzujący seans kolorami, nieszablonowe postaci niestety tracą intensywność przy byle jakiej historii. Połączenie fantasy z przewlekłym awkward jest ciekawą hybrydą, ale ktoś nie dorzucił tutaj fundamentów. To zabawa, tak niezobowiązująca, że w pewnym momencie tylko oczy zaciekawiająca i je zobowiązująca. W sumie to tylko ten sum tutaj widzi i więcej rozumie. Osamotniona niepospolitość.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…