Armia umarłych

5,5
6,0
Po wybuchu epidemii zombie w Las Vegas grupa najemników podejmuje śmiertelne ryzyko i wchodzi do strefy objętej kwarantanną, aby dokonać skoku wszech czasów.
Redaktor Naczelny FDB. Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)

Wyłączcie swoje mózgi, aby nie stać się pożywką dla zombiaków! Zack Snyder zabierze Was w krwawą podróż w trakcie, której zamiast hamulca, będzie wciskał pedał gazu! 7

Wygląda na to, że pod względem rozrywkowym, rok 2021 może należeć do Zacka Snydera. Najpierw wielki szum z racji premiery reżyserskiej wersji Ligi Sprawiedliwości, a teraz powrót do korzeni i ponowne spotkanie z hordami zombie! Armia umarłych to udane kino heist movie osadzone w świecie grozy. Świecie, gdzie ludzie muszą stanąć oko w oko z całymi zastępami żywych trupów.

Armia umarłych (2021) - Omari Hardwick

Dzisiaj Zack Snyder kojarzy nam się przede wszystkim z kinem efekciarskim. Jednak zanim zajął się produkcją takich filmów, jak 300, Sucker Punch czy widowiska o superbohaterach ze stajni DC Comics, stworzył zdecydowanie skromniejszy film. Mowa o horrorze Świt żywych trupów, który nie tylko był odświeżoną wersję kultowej pozycji George'a A. Romero, ale także debiutem Snydera. Teraz hollywoodzki twórca, poniekąd powracający do korzeni, proponuje fanom swoją nową wizję świata, w którym żywe trupy nie tylko są rządne krwi i mięsa, ale także... potrafią piekielnie szybko biegać oraz myśleć!

Armia umarłych opowiada nam historię specjalnie wyselekcjonowanej grupy najemników, którzy muszą zakraść się do odciętego od świata Las Vegas, aby znaleźć sejf wypełniony gotówką. Problem polega na tym, że miasto zostało odłączone od reszty kraju z racji inwazji żywych trupów, która miała miejsce kilka lat wcześniej. Czy armia ludzi da radę zdecydowanie większej armii umarłego nieprzyjaciela, który pragnie zatopić swoje zęby w świeżutkim mięsie?

Armia umarłych (2021) - Tig Notaro

Zack Snyder proponuje nam klasyczny film spod znaku heist movie. Dzięki uatrakcyjnieniu swojej wizji motywami doskonale znanymi z kina zombie, dostajemy bardzo sympatycznego akcyjniaka, pełnego krwawych sceny, czarnego humoru i fajnych interakcji pomiędzy poszczególnymi postaciami. I właśnie to jest największą siłą tego filmu - Armia umarłych od samego początku nie daje nam powodów, aby traktować ją poważnie. To czysta rozrywka, która ma sprawić, że zostaniemy oderwani od rzeczywistości i problemów dnia codziennego na ponad dwie godziny.

Reżyser w umiejętny sposób łączy kilka gatunków, nadając filmowi odpowiednie tempo, przez co czas przed telewizorem mija bardzo szybko i przyjemnie. I pomimo tego, że czasami Snyder wchodzi na bardzo absurdalną ścieżkę pomysłów, to wciąż nie pozwala nam zapomnieć, że to tylko zabawa. Zdarzy mu się również skręcić w nieco bardziej dramatyczne rejony, ale jest to tak marginalne w kontekście całego widowiska, że widz po prostu ma to gdzieś.

Armia umarłych (2021) - Samantha Win

Zresztą w trakcie seansu ma się wrażenie, że obsada aktorska również świetnie bawiła się na planie realizując Armię umarłych. Interakcje pomiędzy nimi są naprawdę świetne (na przód wysuwa się duet Vanderohe i Dieter, grani kolejno przez Omariego Hardwicka oraz Matthiasa Schweighöfera), chemia pomiędzy bohaterami jest wyczuwalna i nie sposób im nie kibicować. Jeśli miałbym znaleźć jakiś mankament w obsadzie aktorskiej to byłby to chyba lider i największa gwiazda filmu, czyli Dave Bautista. Ten sympatyczny kolos posiada pewną charyzmę, którą można by w jakimś stopniu porównać chociażby do Dwayne'a Johnsona, jednak jego aktorskie braki uwidaczniają się przede wszystkim w scenach stricte dramatycznych. Oczywiście może to być z mojej strony zwykłe czepialstwo, wszak sam kilka zdań wcześniej stwierdziłem, że ten film to czysta rozrywka, a nie dramat psychologiczny.

Zack Snyder nie byłby sobą, gdyby nie zabawił się nieco z formą. Tym razem postanowił... nieco rozmazać obraz, co w scenach rozgrywających się za dnia daje dziwaczny efekt. Nie jest on co prawda aż nadto inwazyjny, jednak niektórzy widzowie mogą odebrać go mimo wszystko za coś męczącego. Nie licząc omawianego efektu Armia umarłych wypada nader skromnie, jeśli zestawimy ją z poprzednimi widowiskami filmowca. Efekty specjalne są poprawne, nie robią krzywdy filmowi, ani nie windują go nie wiadomo, jak wysoko - Oscara w tej kategorii się nie spodziewam, chociaż wielkie brawa za dizajn tygrysa-zombie, którego można było zobaczyć już w jednym klipie promującym film. Dla mnie osobiście prawdziwy złodziej scen!

Armia umarłych (2021) - Nora Arnezeder

Finalnie Armia umarłych to doskonała propozycja dla ludzi szukających czystej rozrywki po ciężkim dniu. Filmowi zdecydowanie bliżej do zwykłego kina akcji, aniżeli kina grozy, dlatego jeśli nastawiacie się na horror z zombiakami, to lepiej odpuście. W przeciwieństwie do tytułowej armii, to ŻYWY i krwawy akcyjniak!

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 3
LakiLou 7

Naprawdę przyjemny film rozrywkowy z paroma naprawdę niezłymi ujęciami i wpadającą w ucho muzyczką. Eksterminacja zombie robi wrażenie z kolei sama fabuła dość oryginalna jeśli chodzi o film o takiej tematyce. Tygrysek na duży plus, szczególnie, że miał swój moment w tym filmie ;) Ogólnie jestem zadowolony po seansie.

Asmodeusz 7

Oczekiwałem prostego filmu z mnóstwem akcji i coś takiego dostałem

jacks 7

Dobra rozrywka jeśli na 2,5h wyłączymy myślenie. Niestety wystarczy chwilka zastanowienia i pojawia się miliard pytań i nielogicznych zachowań bohaterów. Daję 7, bo jak na Netflixową produkcję nawet fajnie wyszło. Film na raz.

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Pozostałe

Proszę czekać…