Magnezja

5,9
5,3
Pogranicze polsko-sowieckie, przełom lat 20. i 30. XX wieku. Po śmierci szefa gangu i głowy rodziny, władza nad przestępczym klanem Lewenfiszów przechodzi w ręce jego córki – Róży (Maja Ostaszewska). Razem ze swoimi siostrami kobieta kontynuuje szemrane interesy ojca i robi wszystko, by oprzeć się rosnącym w siłę sowieckim bandytom, którym przewodzi konserwatywny Lew (Andrzej Chyra). Tymczasem w cieniu rywalizacji dwóch potężnych rodzin, nierozłączni bracia – Albin (Mateusz Kościukiewicz) i Albert Hudini (Dawid Ogrodnik) – wcielają w życie swój przewrotny plan. Z pomocą uwodzicielskiej Heleny (Magdalena Boczarska) chcą okraść bank, w którym przechowywane są bogactwa Lewenfiszów. Wystarczy jednak kilka złych decyzji, zwykły pech i dwa trupy, by cała misterna intryga została zagrożona. A to zaledwie początek kłopotów, gdyż do miasteczka przybywa właśnie obdarzona genialnym zmysłem śledczym inspektor Stanisława Kochaj (Agata Kulesza). To co wydarzy się wkrótce będzie mieć krwawe i pełne czarnego humoru konsekwencje, które na zawsze wstrząsną pograniczem!
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Magnezja przyciąga, jak magnes imaginarium filmowym Macieja Bochniaka. Scenariusz nieskomplikowany, ale film to dynamit wypełnionym miłością do kina. Z daleka od konwenansów, niech żyje farsa! 7

A czemu by nie zrobić bardzo dzikiego wschodu, zamiast zachodu? Maciej Bochniak dekonstruuje gatunki kinowe i skamieniałe przyzwyczajenia oraz konserwatywne podejście do kina i proponuje po raz kolejny w Magnezji przyciągając, jak magnes, swoje własne imaginarium filmowe. Przenosi western na warunki naszej historii, polsko-sowieckiego konfliktu i walcząc ze stereotypami płciowymi dotyczącymi tego gatunku, przy okazji zdetonuje jeszcze kilka min i udowodni, że ogranicza go jego własna wyobraźnia. Nie jest to wielowymiarowe kino psychologiczne, ale takiego odpięcia pasów i świadomego obśmiewania wszystkiego łącznie z samym sobą zuchwale potrzeba w Polskim kinie. Bardzo dziki wschód.

Magnezja (2020) - Małgorzata Gorol

Punktem wyjścia jest odejście głowy rodziny, z nastrojem niczym w Ojcu Chrzestnym, ale jego miejsce i rządy przejmie w jednym z najważniejszych klanów Lewenfiszów - Róża. Zdecydowanie jej imię pochodzi od kolców, nie od płatków. Charakterna, nieznająca strachu kobieta, będzie kontynuować szemrane interesy na przełomie lat 20. i 30 XX wieku, by nie doprowadzić do krwawej rzezi i dominować nad sowiecką rodziną Lewa. Cięciwa między nimi od zawsze jest napięta, a raczej broń podczas rozmowy naładowana i uważnie pilnowana. Na drugim planie, przez który w pewnym momencie zaczną się przebijać na pierwszy dwaj nierozłączni bracia, wyzywani i uważani za "dziwaków" przez mieszkańców wioski, którzy zajmuja się fotografią, ale marzy im się również przejęcie bogactwa Lewenfiszów, do którego chcą dotrzeć kopiąc kanał podziemny. W tej całej kolejce górskiej doświadczeń pojawi się jeszcze ostra, zdecydowana komisarz Stanisława Kochaj, jednak w miasteczku robi się coraz ciaśniej, każdy chce się wzbogacić, a nikt nie chce się porozumieć.

Magnezja ma dynamit wypełniony miłością do kina. Nie zawaha się przed niczym i bardzo dobrze. Dlatego dostajemy rywalizację zwaśnionych rodzin wcale nie taką klasyczną, bo z walką oraz władzą nieprzypisaną mężczyznom - western spaghetti polany dużą ilością pastiszu nie daje przywileju żadnej z płci. W tej świetnie rozgrzanej do czerwoności, a właściwie do silnej pomarańczy słońca mamy blender z komedii absurdu i kampu, gdzie tajemnicze miejsce, trochę "nowhere" staje się polem rozpadu jakiejkolwiek moralności.

Magnezja (2020) - Agata Kulesza

Magnezja to przesiąknięty wolnością postmodernistyczny obraz szukania sensu w absurdalnym życiu. Proponując nieskomplikowany scenariusz filmowy, reżyser skupia się na nieupuszczeniu piłeczki podczas tej żonglerki konwencjami filmowymi i niewątpliwie wartkiej akcji. Kiedy wydaje nam się, że już w tej całej wielosmakowej potrawie nasączonej ironią, bezpruderyjnością, gagami, dorzuca jeszcze nie dla samej efektowności, ale dla zintensyfikowania bezprawia na tej jałowej w uczciwość ziemi jednoznacznie, grubą kreską namalowaną komisarz, która prowadzi śledztwo niedoskonałe. Jest ono tak czytelne, ale bohaterka ma być takim symbolem prawości, a autor, jak każdego z bohaterów, tak i Ją przyozdabia w komiczne działania i niespecjalnie genialne ani logiczne - napędzane jednak jakimiś żądzami.

Nastrój buduje koncertowo, nic nie fałszuje. Magnezja pokazuje, jak można bardzo rozluźnić reguły narracyjne, a Maciej Bochniak tworzy swoją autorską już parafkę kina inspiracji, gdyż nie brakuje charakteru przypowieści Wesa Andersona, cynizmu i czarnego humoru oraz irracjonalności braci Coen, a wszyscy na końcu spotykają się z Quentinem Tarantino. Maciej Bochniak coraz pewniejszą ręką pokazuje nam świat nie do końca nieprawdziwy, ale przez jego wyobraźnię mocno przefiltrowany. Oryginalny diler doświadczeń skrajnych i kolekcjoner fantazji trzymający się z daleka od konwenansów. Niech żyje farsa!

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 1
i_darek1x 1

Jestem w miarę wytrzymały próbuję dotrwać do końca ? Tego nie dałem rady ! Jedna wielka kupa ;) Te polskie filmy takie są może przez pandemię ? ;) Dno !!!

Więcej informacji

Proszę czekać…