filmoznawczyni- w chwilach wolnych od chodzenia do kina studiuje w szkole filmowej 🎬

Koniec z chłodnymi, podręcznikowymi zagadnieniami. Uwierzcie na słowo, że Emily Dickinson oczaruje niejednego z was! (odcinki 1-4) 7

Nowa internetowa usługa Apple TV+ postawiła na pewien dość szalony pomysł, który prawdopodobnie zaskarbi sobie spore grono odbiorców. Serial pt. "Dickinson", który nie cieszył się tak ogromną promocją, jak flagowe tytuły tej platformy streamingowej, okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Fani kinowych eksperymentów o liberalnym podejściu do sztuki filmowej, a w szczególności do biografii historycznych, zapieją z zachwytu. "Dickinson" to bowiem produkcja, która zrywa z niemalże wszystkimi stereotypami epokowych opowieści, odważnie dobierając środki stylistyczne, czym potwierdza tezę, że niezależnie od okresu w dziejach ludzkości, młodość rządzi się swoimi prawami.

Serial opowiada historię młodej amerykańskiej poetki Emily Dickinson, osadzoną w XIX-wiecznym miasteczku w Nowej Anglii. Twórczość artystki nie została odkryta za jej życia, ponieważ jej karierę uniemożliwiała epoka, w której żyła i prawa, jakimi się ona rządziła. Obecnie jest uważana za jedno z istotniejszych nazwisk ówczesnego literackiego świata, a my mamy okazję spojrzeć na jej młodość w nietuzinkowy sposób. Emily jest przykładem typowej buntowniczki, która na przekór panującym wszechobecnie zasadom, nie kwapi się do wykonywania prac domowych, do szybkiego zamążpójścia czy do przestrzegania etykiety godnej prawdziwej damy. Jest głodna wiedzy, marzy o karierze wielkiej poetki, a zamiast przyjmowania kolejnych adoratorów, swój czas spędzać woli ze swoją najlepszą przyjaciółką Sue, z którą, jak się szybko okaże, łączy ją nieco więcej niż tylko przyjaźń. Fabuła opierać się będzie na wyzwaniach i problemach, z jakimi przyjdzie się zmierzyć wyzwolonej i ekscentrycznej kobiecie w świecie uprzywilejowanych mężczyzn, którzy bynajmniej nie popierają zmian w strukturze społecznej.

Wiersze Emily Dickinson pisane są zazwyczaj na skrawkach papieru, a cały proces twórczy wydawać się może w pewien sposób kuriozalny. Tematyką wokół której oscyluje artystka jest śmierć, a poematy o niej mają- w jej mniemaniu- wymiar miłosny. Jedną z ciekawszych wizji bohaterki, na których w dużej mierze opiera się fabuła, są jej spotkania z przysłowiową kostuchą. Są to romantyczne wieczorne przejażdżki karocą z "pewnym przystojnym mężczyzną", w którego postać wcielił się raper Wiz Khalifa. Fragmenty poezji, które tworzą się w jej głowie, w chwilach natchnienia pojawiają się na ekranie w formie ognistych napisów- niczym ulotne myśli, często dla nas niepojęte- w efekcie czego, poznajemy genezę jej twórczości, ale i drzemiącą w niej wrażliwość na świat.

Internetowy opis serialu może zmylić niejednego konesera filmowych biografii i choć w gruncie rzeczy serial faktycznie nią jest, przyjęła ona bardzo dynamiczną i nowoczesną formę. Alena Smith zaskoczy nas swoimi reżyserskimi rozwiązaniami, decydując się na stylistykę "young adult movie", który nie tylko będzie wyróżniał się osobliwymi charakterystykami bohaterów, ale i bardzo przystępnym dla młodych ludzi scenariuszem. Podczas gdy w ścieżce dźwiękowej muzyka klasyczna przeplatać będzie się z współczesnymi hip-hopowymi brzmieniami, bohaterowie będą mówić do nas równie współczesnym językiem, pełnym naleciałości z ulicznego slangu. To dość odważne posunięcie, do którego początkowo podeszłam bardzo sceptycznie, jednak w niedługim czasie owa estetyka całkowicie skradła moje serce.

Ekipa zajmująca się stroną techniczną i realizacyjną spisała się na medal, jednak na największą pochwałę zasługuje aktorstwo, które jest chyba najmocniejszą stroną całej produkcji. Mamy tu do czynienia z postaciami wyciosanymi według schematów wprost z serialu dla nastolatków, przez co łatwo można by popaść w nadmierną groteskowość, a pomimo obecnej sztampy, twórcom udało się stworzyć coś całkowicie świeżego i w dużej mierze nowatorskiego. Na ekranie zachwyca i porusza znakomita Hailee Steinfeld, której rola tytułowej indywidualistki chyba bardzo przypadła do gustu. Dziewczyna potrafi przyciągnąć widza swoim temperamentem i młodzieńczym wigorem, przez co szybko zyskuje jego sympatię. Protagonistce towarzyszą również inne świetnie wykreowane postaci kobiece w tym, nieco bardziej pogodzone ze swoim losem, siostra Anna Baryshnikov i opiekunka rodzinnego ogniska, Jane Krakowski.

"Dickinson" to serial zdecydowanie nie dla każdego, choć z pewnością zgromadzi wokół siebie cały wianuszek fanów. Wyeksponowanie innej epoki przez pryzmat współczesności ma na celu przybliżenie rozterek głównych bohaterów młodszemu pokoleniu, które pozwoli dostrzec w nich wiele analogii do ich codzienności, i to oni w zamyśle reżyserskim są ich głównymi adresatami. Wielbiciele stylistycznych eksperymentów również świetnie odnajdą się w świecie przedstawionym, a popkulturowa siatka odniesień pociągnie za sobą wiele pozytywnych emocji i z pewnością wywoła uśmiech na ich twarzach. Prowadzona w komediowych tonach produkcja może nie jest arcydziełem, ale pomysłem całkowicie spełnionym i udanym biograficznym obrazem. Koniec z chłodnymi, podręcznikowymi zagadnieniami! Uwierzcie na słowo, że Emily Dickinson oczaruje niejednego z was!

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

PolepioneKadry

Fanem twórczości Dickinson nie jestem. Może nie dorosłem, może nie jest dla każdego. Jej twórczość w ogóle mnie nie rusza. Ale jestem fanem Hailee Steinfeld (jej rola w Prawdziwym Męstwie mnie zachwyciła) i dla niej z pewnością serial sprawdzę, szczególnie, że Martyno wypowiadasz się o jej udziale w superlatywach. Sam pomysł na serial, który nakreśliłaś też wydaje się ciekawy i oryginalny, więc to na pewno coś, na co warto zwrócić uwagę i dać sobie szansę ocenienia samemu.

Proszę czekać…