Janek Kowalski (Piotr Adamczyk) prowadzi podwójne życie – jest mężem Basi (Anna Dereszowska), z którą mieszka w Warszawie oraz… jest mężem Marysi (Weronika Książkiewicz), z którą dzieli piękny dom na obrzeżach stolicy. Żadna z kobiet nie wie nic o istnieniu tej drugiej. Janek jednak kocha je równie mocno – jedna go wspiera, a druga sprawia, że ​​czuje się jak mężczyzna. Pewnego dnia zdarza mu się nieoczekiwany wypadek. Paniczna ucieczka ze szpitala, grupa bandytów żądająca zawrotnej sumy pieniędzy oraz depczący mu po piętach policjant (Andrzej Grabowski), to nic w porównaniu z tym, co może się stać z życiem Janka, jeżeli którakolwiek z jego ukochanych dowie się o podwójnym małżeństwie. Z pomocą przychodzi mu dawny znajomy – Staszek (Adam Woronowicz). Wspólnie wyruszają w podróż, która nie może skończyć się dobrze. Lawina zdarzeń, pomyłek i niewyobrażalnych zwrotów akcji przerosną ich wielokrotnie… a to dopiero początek. Małe kłamstewka będą miały kolosalne skutki!
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Buddy movie bez chemii, konwencjonalna komedia omyłek, wręcz filmowa pomyłka. 2

Festiwal prostactwa komediowego, tak można określić to co dostajemy w Mayday. S.O.S w stronę kina wysyła ta bezradna produkcja, która opiera się na energii buddy movie i komedii omyłek, ale niestety w dużym stopniu sama jest pomyłką. Przepraszam, ale to głupi i głupszy, ale podejście, że widz najgłupszy. Niezobowiązująca rozrywka nie musi się równać wtórności i schematyczności.

Mayday (2020/I) - Adam Woronowicz

Jan Kowalski mimo tak nieoryginalnego imienia i nazwiska prowadzi bardzo wyjątkowe życie. Ma problem z podejmowaniem decyzji, stąd posiadanie dwóch żon. Wplątuje się w kłamstwa, które w pewnym momencie tylko się piętrzą i doprowadzają do coraz większego amoku, chaosu, a labirynt wyjścia z nich staje się coraz trudniejszy do przejścia. Pomaga mu z lojalności i również, by udowodnić sobie bycie komuś potrzebnym kolega Staszek – mieszkający w garażu jego domu… jednego z domów. We dwójkę wsiądą na karuzelę zdarzeń, a prócz demaskacji podwójnego życia Janka pojawią się na drodze problemy z przestępcami i policją.

Mayday jest pełen energii, która całkowicie nie spotyka się z wyobraźnią konstruowanych wydarzeń w filmie. Dmuchany balon kłamstw dąży do pęknięcia i my o tym doskonale wiemy, ale jest to pokazane w ogromnym chaosie oraz przewidywalnych plot twistach, a na nie stawia przecież mocno nacisk opowiadanie. Mógł to być film rozrywkowy, nieskażony głębszą myślą, po prostu spotykający nas z amoralną zabawą. Zamiast tego mamy pełno seksizmu, płaskich postaci, braku chemii pomiędzy głównymi bohaterami i pruderyjności – mimo filmu reklamowanego jako amoralny.

Mayday (2020/I) - Andrzej Grabowski (I)

Wiele sytuacji i intryg naszego męskiego tandemu jest szyte, tak grubymi nićmi, że widać je z kosmosu i po prostu czujemy się urażeni takimi błędami logistycznymi w filmie. Jednocześnie widoczny ścieg nie sprawia, że film się nie rozjeżdża – widać do czego produkcja dąży, ale robi to kompletnie niezdarnie i rozpada się w rękach. Ta niespójność jest nieznośna.

Ciężko też oglądać, jak kobieca naiwność przekraczająca granice jakiejkolwiek wiarygodności prowokuje sytuacje i ich zaślepienie miłością prowadzi do irracjonalnych zdarzeń, a jednocześnie ma dźwigać tę nieudaną komedię omyłek i pozwalać filmowi, by trochę potrwał. To nie nasz bohater jest sprytny, przebiegły, a po prostu jest szczęściarzem – jednak dopiero po pięciu latach przestaje sobie radzić sobie z dwoma małżeństwami. Na dodatek Jan opowiada o połączeniu osobowości każdej z żon w jedną jako kobietę doskonałą – te osobowości nie wybrzmiewają, ich relacje nie są kompletnie uwiarygodnione, widzimy tylko kilka zupełnie niepieprznych scen erotycznych. Niewiarygodność filmu jest nie do zniesienia, a kiedy pojawia się oczywisty, wręcz wyliczony lub przerysowany z jakiegoś szablonu komediowego wątek refleksji, jakiś umoralniający farsz, to nic nie waży, jeszcze bardziej trywializuje i odbiera szansę na oryginalność tej produkcji.

Mayday (2020/I) - Tomasz Oświeciński

Mayday to kompletnie nijaki film, w którym wali się na oślep sprawdzonymi metodami z filmów, które już powstały. Dwie żony, jeden przyjaciel, zero fantazji.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

pajki_filmaniak 7

świetna rola Woronowicza w dobrej komedii

Proszę czekać…