Miles (Daniel Radcliffe) ma masę kłopotów. Nadal kocha swoją byłą dziewczynę Nova (Natasha Liu Bordizzo), praca nie daje mu zadowolenia. A to dopiero początek. Miles, aby wyrwać się z monotonii życia, nie znając szczegółów, zapisuje się do organizowanych przez gang Skizm ulicznych walk. Nagle dowiaduje się, że Nova została porwana. Zmuszony jest walczyć o jej życie.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Kino niedalekiego futuryzmu. Specjalnie nie porcjuje rozsądnie adrenaliny, ale w tym umyślnym bajzlu próbuje schować nieudolnie głębszą refleksję. 5

Kino niedalekiego futuryzmu, pokazujące relaksującą siłę oglądania agresji, które specjalnie nierozsądnie porcjuje adrenalinę. W formie niewstrzemięźliwej rozrywki referuje zapotrzebowanie ludzi na coraz większą intensywność doznań i doświadczeń, a co za tym idzie zmniejszenie wrażliwości, empatii i rozmiękczenie granic pomiędzy grą, a światem realnym. Oglądanie przemocy jako zabawa, jako niekaralne odreagowanie. Guns Akimbo to niezobowiązujący obraz współczesnego, bezrefleksyjnego społeczeństwa wiecznie niezaspokojonych pragnień i film, który ma więcej ambicji, niż wyobraźni, czy odwagi na ich zrealizowanie. Pomysł wyborny, z wieloma intrygującymi możliwościami na rozpoczęcie dialogu o Internecie i jego sile rażenia, a budowa zadziorna, jednak reżyser nie potrafi z niego wyłapać wystarczająco zróżnicowanych aromatów, krzesać iskier, czasami zaskakuje. Kino nieposłuszne, ale i niestety przestrzelone.

Guns Akimbo (2019) - Daniel Radcliffe

Nasz bohater jest osobą odpowiedzialną za usuwanie z Internetu niedopuszczanie do publikacji treści niebezpiecznych, niecenzuralnych, nawołujących do nienawiści, czy prześladowania. Jego zawód nazywany jest „czyściciel Internetu”. Przeciętny chłopak, który z pewnością nie zawsze ma łatwość z zostawieniem niektórych obrazów przy biurku i niezabieraniu ich do domu, tam również samotnie zasiada przed ekranem. Nieobce mu zabawki i komunikatory internetowe, nawiązuje niechcący kontakt ze swoją byłą dziewczyną. Do tego publikuje złośliwy komentarz, który będzie prologiem do zmiany jego roli w rzeczywistości. Bardzo szybko w jego domu pojawiają się nieznane osoby, które nie słynną z dobrych manier i ogłady. Zaserwują naszemu bohaterowi małą przemianę, mutację, gdyż sprawią, że jego ręce zostaną zrośnięte z bronią. Niewinna walka słowami w Internecie sprawiła, że teraz może, skoro jest taki brawurowy, wykazać się w rzeczywistości. W niej nie ma drugiego życia, nie można zrestartować gry. Staje się Edwardem Broniorękim i prócz trudności w codziennym funkcjonowaniu będzie niosło to ze sobą jeszcze jedną zmianę – będzie musiał walczyć mogąc zginąć naprawdę, dając rozrywkę innym i stając się bohaterem ekranów telefonów i komputerów. Albo on zabije postawioną mu naprzeciw rywalkę Nix albo ona zabije jego. Stał się bez własnej inicjatywy, chęci, przekonań, najemnikiem armii krwawej rozrywki.

Guns Akimbo zasadzał się i zapowiadał na naprawdę intensywny, w komiksowym makijażu, nieobliczalny film, w którym bohater uwikłany w pozostanie gwiazdą Internetu staje się mięsem armatnim, a w niejednej kałuży krwi odbija się świat, gdzie moralność wymieniono na nowe zabawki elektroniczne. Jednak brakuje równowagi i balansu, a jest przesyt i film stoi w rozkroku pomiędzy rozrywką totalną, a jakimś nihilistycznym i dystopijnym komunikatem oraz popada czasami w konwencjonalność. Tylko te połączenie dobrych, złych i brzydkich, jakiejś namiastki kreacji świata z Terry’ego Gilliama mocno zalatuje tworzywem sztucznym i kiczowatą naiwnością oraz mimo naszej świadomości umowności i koncepcji nadmiarem kina akcji. Wybrania się sarkastycznym humorem, zgrabnymi i czasami błyskotliwymi odniesieniami do popkultury. Zawsze też na witalność tytułu działa dobrze znany nam wątek rozbijania czwartej ściany, bezpośredniego zwrotu do widza i dominowania nad tym, co zobaczymy – czy scenę, która miała miejsce naprawdę, czy wyobrażenie bohatera. To dodaje trochę gibkości.

Guns Akimbo (2019) - Daniel Radcliffe

Niestety też zbyt czytelny jest wątek krwawego, feministycznego odwetu oraz wyemancypowanej, pełnej wściekłości i dziarskości Nix. Dziewczyna nie zastanawia się nad ludzkim życiem, wypełnia swoje zadania, ma możliwości pozbawienia życia mężczyzny. Widzi w tym rewanż i równość płci. Byłoby to może i nawet zuchwałym pomysłem oraz przecież miało już skutecznie miejsce jako symboliczna, specjalnie przerysowana postawa w kinie, gdyby nie nadmierna lekkość tego, rozciągnięcie o emocjonalne i osobiste wątki, co przydarzyło się również w Ptaki Nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn. Jednak tam te uderzenie pop-feminizmu ma ciekawszą konstrukcję, a tutaj jest zwielokrotnione o niezgrabnie wprowadzone wątki emocjonalne i osobiste oraz widzialną z kosmosu próbę naśladowania postaci Harley Quinn wykreowanej przez Margot Robbie.

Bohater wmanewrowany w możliwość działania prawie tylko w sposób przemocowy był ciekawym zamysłem, ale niewyciśniętą z tego wystarczająco. Zapomniano specjalnie o prawach logiki i fizyki, ale niestety już nieumyślnie o bardziej zdecydowanej ręce twórczej i schowania pod tonami bajzlu jakiejś refleksji. Guns Akimbo rozbawi kilkakrotnie, zagarnie naszą uwagę, ale zacznie się w trakcie rozpraszać chęcią wprowadzenia jakiś przemyśleń. Czasami warto trzymać się bycie tylko kinem rozrywkowym, bo jest się aż... udanym.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Pozostałe

Proszę czekać…