Akcja serialu dzieje się w świecie, w którym ludzie zostali zdziesiątkowani przez morderczy wirus, ci którzy przetrwali utracili jednak wzrok. Wiele lat po tych wydarzeniach, rodzą się zdrowe bliźniaki, jednak potężna królowa postanawia się ich pozbyć. Teraz rodzina będzie musiała walczyć o przetrwanie.
filmoznawczyni, miłośniczka kina, hedonistka!

Powierzchowność kosztuje, a my zapłacimy za nią kompletnym brakiem zaangażowania. To show z potencjałem, któremu zabrakło stanowczości i kreatywności. (odcinki 1-4) 5

Apple TV+ z impetem uderzył w internetowo-telewizyjny rynek pełen platform streamingowych i choć jego biblioteka nie jest obszerna w dziesiątki tytułów, tak jak w przypadku Netflixa, czy HBO GO, budżet przeznaczony na seriale jest nadzwyczaj imponujący. Czy 15 milionów dolarów za odcinek nie brzmi obłędnie? W przypadku serialu pt. "See", zajmującego drugą pozycję wśród hitów od technologicznego giganta z logiem jabłka, być może nawet irracjonalnie. Niebotyczne sumy, które przelewają się przez ręce producentów, wydają się niekiedy rozpływać w powietrzu i tworzyć, w moim mniemaniu, najgorszy sort tego typu produkcji, określany jako "piękne wydmuszki". Pozorne piękno i namacalna pustka idealnie definiują tę serię, a poczucie rozczarowania, jakie towarzyszyło mi już od samego początku seansu, po raz kolejny potwierdza znaną wszystkim tezę, że ilość nie znaczy jakość.

Twórca serialowych hitów, takich jak "Peaky Blinders" czy "Tabu", scenarzysta Steven Knight oraz reżyser Francis Lawrence rzucają nas w sam środek dystopijnego uniwersum, w którym to na wskutek działania tajemniczego wirusa na świecie pozostało zaledwie 2 miliony ludzi. Akcja serialu ma miejsce kilkaset lat po owej epidemii, a jednostki, które przeżyły, żywot swój prowadzą pozbawione zmysłu wzroku, walcząc o przetrwanie w niewielkich osadach, które prowadzą ze sobą liczne wojny, polują i rozwijają własną kulturę, opartą na wierzeniach w Boski Płomień. Kolejne pokolenia w wyniku ewolucji wydają się świetnie radzić w nowych warunkach, a umiejętność wzroku już dawno obrosła w mit i jest uważana za karaną śmiercią herezję. Jej największą przeciwniczką jest królowa Kane (Sylvia Hoeks), która skutecznie tłumi wszelkie przejawy podejrzanych zachowań. Punktem wyjścia dla fabuły staną się narodziny obdarzonych zapomnianym darem bliźniąt, mające miejsce w plemieniu Alkenny, którą włada charyzmatyczny Baba Voss (Jason Momoa).

Nazwiska z najwyższej półki, ogromny budżet i świetna promocja serialu "See", którego zwiastun bynajmniej nie zniechęcał widzów do przetestowania nowej platformy, stawiają sobie poprzeczkę naprawdę wysoko. Postapokaliptyczne sci-fi przeplata się tutaj z przygodowym fantasy, w efekcie czego jesteśmy mamieni obiecującą i apetyczną historią, zwiastującą rozrywkę na ogromną skalę. Spod ręki operatora na ekran trafiają piękne krajobrazy naszej planety, która w wyniku upadku poprzedniej cywilizacji wydaje się powracać do swojej dziewiczej formy i żyć swoim pierwotnym życiem. Dzikie puszcze, nurty rzek i bezkresne zielone przestrzenie, po których poruszają się nasi niewidomi bohaterowie, sprawiają ,że ciężko nam jest się z nimi w pełni utożsamić, gdyż to właśnie z obrazu płynie do nas większość bodźców. Jednakże oprawa dźwiękowa, o której jakość odbioru warto również zadbać przed rozpoczęciem serialu, już podczas mistycznej czołówki zwraca uwagę na to, aby uruchomić pozostałe zmysły i trzymać je w pełni gotowości.

Adresatami produkcji, do których przede wszystkim miał dotrzeć zwiastun, wydają się fani "Gry o tron", którzy jeszcze nie ochłonęli po ostatnim z jej sezonów i być może poszukują odpowiedniego substytutu, satysfakcjonującego i trafiającego w ich gusta. O ile warstwa wizualna i techniczna "See" potrafi wprowadzić nas w prawdziwy zachwyt, o tyle od strony scenariuszowej traktuje widza po macoszemu. Z tej perspektywy serial przypomina chwilami produkcje w konwencji "young adult", gdzie wszystkie groteskowo przerysowane postaci poruszają się w przestrzeni sztampowego skryptu. Nie zabraknie tu brutalności i naturalizmu, jednak choreografie scen walk nie są do końca przemyślane i grają w zupełnie innej lidze niż te z serialu od HBO. Fabuła, choć dość wartka i zgrabnie prowadzona, nie odpowiada nam na kłębiące się w głowie pytania, a brak wiarygodności da się we znaki... z odcinka na odcinek coraz bardziej.

Seans czterech pierwszych odcinków serialu pt. "See" minął się z moimi oczekiwaniami i z pewnością nie jest on wystarczającym powodem, dla którego warto zapoznać się z ofertą Apple TV+. Być może historia rozwinie się w dobrym kierunku, tym bardziej, że zapowiedziano już drugi sezon, lecz ilość absurdów upakowanych w scenariuszu i infantylność w tworzeniu papierowych, jednowymiarowych portretów, nie wróżą produkcji najlepiej. Twórcy prowadzą swoich bohaterów, błądząc wraz z nimi po gęstych, mglistych lasach kompletnie po omacku, chociaż zarówno jednym, jak i drugim niespecjalnie kibicujemy w ich drodze. Powierzchowność kosztuje, a my zapłacimy za nią kompletnym brakiem zaangażowania. "See" to show z potencjałem, któremu zabrakło stanowczości i kreatywności, jednak wciąż ratujące się swą formą.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…