Dziesięcioletnia Maja ukrywa przed kolegami z klasy tradycyjne drugie śniadanie, które co rano przygotowuje jej tata - wietnamski kucharz, wybitny specjalista od zupy pho, starający się znaleźć własną drogę w warszawskiej rzeczywistości. Kiedy jego wieloletni szef wróci do rodzinnego kraju, będzie musiał się zmierzyć z wymaganiami nowego właściciela restauracji: opanowanie nowych umiejętności kulinarnych to jednak znacznie mniejsze wyzwanie niż samodzielne wychowywanie coraz bardziej dorosłej i niezwykle spostrzegawczej córki.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Konfrontacja różnych kultur w temperaturze zbyt letniej i z nadmiarem tematów. Idąc żargonem kulturowym zamiast: za dużo uszek w barszczu, to za dużo mięsiwa i przypraw w tym wietnamskim rosole. 3

Ciekawych intencji ani krzepiącej przypowieści nie można odmówić filmowi Smak Pho. Jednak nie ma wyśrodkowana pomiędzy realizmem, dotkliwością trudów doświadczeń z przeszłości i klimatyzacji wietnamskiej rodzinny w polskiej społeczności. Tygiel kulturowy i refleksja o budowaniu swojej tożsamości w nowym miejscu jest tutaj zbyt niewinna i bajkowa, przez co traci nasze zaangażowanie. Niestety Smak pho pozostawia bardzo sztuczny posmak na języku.

Smak pho (2019) -

Dziesięcioletnia Maja jest wychowywana w Polsce tylko przez tatę – wietnamskiego kucharza Longa. Ten ciężko pracuje, angażuje się w swoje obowiązki, a ludzie kochają oryginalny smak, a nie wifony udające egzotyczną kuchnię. Duży nacisk stawia się w opowiadaniu na pokazanie tej lokalności, relacji przyjacielskiej, nieskażonej mechanicznością, a dowodem jak atmosfera w pracy wpływa na jej wydajność. W pewnym momencie pojawia się inwestor z zewnątrz, przejmujący biznes, który całkowicie zmieni charakter lokalu, odbierając jego oryginalność i przynosząc praktyki ze szkoleń dla przedsiębiorców bez wyobraźni, ale z wyraźnym zorientowaniem na większe zyski. Nasz bohater nie będzie miał łatwo z odnalezieniem się w miejscu, w którym nagle w sushi pojawia się serek topiony, a jego właściciel nie zna imion zespołu i zatrudnia kelnerki przebierając w tradycyjne stroje, bez fantazji. Szef tworzy cepeliadę z dziennym utargiem minimalnym z oryginalnego miejsca z duszą. Do tego w mieszkaniu Long musi konfrontować się z postępującym rozgoryczeniem córki, trudnością z odnalezieniem się w nowej sytuacji, jej tęsknotą za matką i podejrzeniami, że ojciec ma już inną.

W filmie Smak pho jest podjętych dużo tematów, ale bardzo ślizgając się po ich powierzchni i ta lekkość jest dosyć nieporadna, a nie specjalnie dla charakteru i umyślnie narracji filmu zaprojektowana. Historia zyskałabym skupiając się na jednym z wątków i dając mu rozłożyć skrzydła, a tak mamy skrótowo kilka, gdzie żaden nie rozwija się wyczerpująco. Chwilami jest ujmująco i familijne, ale jednak niecelne strzały w bardziej ambitne refleksje filmowi się nie udają, bo po prostu jest nadmiar podjętych tematów.

Smak pho (2019) -

Smak pho to epizod filmowy nie do zapamiętania na długo. Konfrontacja różnych kultur w temperaturze zbyt letniej. Idąc żargonem kulturowym zamiast: za dużo uszek w barszczu, to za dużo mięsiwa i przypraw w tym wietnamskim rosole.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…