Servant

7,1
M. Night Shyamalan prezentuje Servant, serial opowiadający o losach pary z Filadelfii, pogrążonej w żalu po niewyobrażalnej tragedii, która powoduje rozłam w małżeństwie i pozwala tajemniczej sile wkraść się do ich domu.
filmoznawczyni 🎬

Szalenie zmienna natura serialu wykracza poza powierzchowny urok szokującej fabuły, pełnej przerażającej niejednoznaczności. To fachowo przygotowane menu! 8

"Servant" to najambitniejsza – zarówno pod względem technicznym, jak i scenariuszowym - produkcja od platformy streamingowej Apple TV+, wyreżyserowana i wyprodukowana przez M. Night Shyamalana, twórcę popularnego "Split" i kultowego już "Szóstego zmysłu" na podstawie scenariusza utalentowanego Brytyjczyka Tony'ego Basgallopa. Swój unikatowy klimat rodem z klaustrofobicznych dzieł Polańskiego zawdzięcza jednak przede wszystkim znakomitemu operatorowi, Mike'wo Gioulakisowi. Entuzjaści filmów grozy dobrze wiedzą, że żadne atrybuty, takie jak przerażające lalki, enigmatyczne opiekunki i mroczne domy żyjące własnym życiem, nie są tak kluczowym gwarantem sukcesu, jak nieprzewidywalność, która nawet dla weteranów przerażających seansów, w przypadku "Servant", szybko okaże się prawdziwym objawieniem. Twórcy umiejętnie łączą typowo niepokojące gatunkowo elementy z aż nazbyt realnymi potwornościami, takimi jak utrata ukochanej osoby czy utrata własnych zmysłów.

Zamożne małżeństwo Dorothy (Lauren Ambrose) i Sean Turner (Toby Kebbell) przeżyli niewyobrażalną tragedię utraty niemowlęcia. Ich dziecko o biblijnym imieniu Jericho zmarło, w wyniku czego Dorothy przeszła załamanie nerwowe, które zaowocowało u niej swoistym katatonicznym stanem. Z chorobliwego letargu wyrwała ją znajoma znachorka, która zaleciła terapię wykorzystującą "odrodzoną lalkę", mającą pomóc jej w przejściu procesu żałoby. Sean, nieco przerażony zaistniałą sytuacją, z miłości do swojej żony, stara się nie wychodzić z roli ojca i zgadza się na zatrudnienie opiekunki dla dziecka. Niedługo później w ich godnym pozazdroszczenia mieszkaniu w filadelfijskiej kamienicy zjawia się Leanne (Nell Tiger Free). Ta zaledwie 18-letnia, cicha i enigmatyczna dziewczyna, ku zdziwieniu Seana, również zwraca się do Jericho w sposób, jakby ten był prawdziwym niemowlęciem…nawet jeśli Dorothy nie ma w pobliżu. Jest skromna, powściągliwa i pobożna, podczas gdy Turnerowie są cyniczni, świeccy i ostentacyjni, definiowani bardziej przez to, co mają, niż kim są. Niemniej jednak Leanne od razu dostosowuje się do swoich obowiązków w tej ponurej rzeczywistości. Pomimo, że dziewczyna uśmiecha się trochę za szeroko i mruga trochę za rzadko, Dorothy dostrzega w niej nieokreśloną cechę, która daje jej wystarczająco dużo swobody, aby zakończyć urlop macierzyński i wrócić do pracy jako spikerka w lokalnej telewizji.

Twórcy serialu wykazują się niebywałą ambicją w kwestii budowania klimatu, tematyki i scenografii, wyróżniającą się na tle produkcji próbujących osiągnąć podobny efekt. Pierwsze odcinki sprawiają, że do dwójki głównych bohaterów, którzy właśnie stracili dziecko, podchodzimy wyjątkowo sceptycznie, ponieważ od samego początku coś dziwnego skrywa się w ich małżeńskiej relacji. Nie są złymi ludźmi, ale ich materializm i egocentryczne osobowości przejawiają się zarówno w ich dialogach lub komercyjnych reportażach Dorothy, jak i w samej konfiguracji ich domu. Bardzo korzystną decyzją okazało się ulokowanie akcji serialowej opowieści w zamkniętej przestrzeni. Albowiem "Servant" niezwykle rzadko opuszcza mieszkanie Turnerów, a pewnego rodzaju przeskoki w poszczególne miejsca odbywają się za pomocą Skype’a lub telewizji, w której pracuje Dorothy. Wraz z bohaterami jesteśmy więc uwięzieni w tym sterylnym, zbyt doskonałym świecie, a ów lokalizacja staje się równie niepokojąca, jak to, co się tam dzieje. Dobrze jest mieć u boku takiego mistrza jak Gioulakis, który stoi za kamerą tego arcydziwnego przedstawienia, świetnie wykorzystując przestrzenie domu, które są w większości oświetlone zimnymi, bladymi światłami, kojarzącymi się z bogactwem. Dom Turnerów jest tak pozbawiony ciepła pod względem zagospodarowanej przestrzeni i jej kolorystyki, że podczas seansu ma się ochotę narzucić na siebie gruby sweter. Mocno ograniczona jest również obsada składająca się głównie z tej trójki z gościnnymi występami brata Dorothy - hedonistycznego samca alfa Juliana (Rupert Grint).

Nawet zawody Turnerów odgrywają tu w nieprzypadkową rolę. Dorothy jest przeciętną reporterką, bardziej zaniepokojoną swoim wyglądem zewnętrznym niż wiadomościami, które nadaje. Sean jest „zawodowym bon vivantem”, który na co dzień pełni funkcję kucharza-konsultanta, próbującego znaleźć nowe sposoby na gotowanie wątpliwie wykwintnych rzeczy dla bogatych ludzi. W związku z tym nieustannie robi coś niepokojącego w kuchni np. obdziera ze skóry żywe węgorze. To, że zanikł jego zmysł smaku - prawdopodobnie z powodu tragedii - tylko potęguje wrażenie, że mężczyzna jest oderwany od otaczającej go rzeczywistości. Nieprzypadkowo jedzenie jest istotnym motywem w "Servant". Niejasne kreacje kulinarne Seana i monotonna dieta Leanne, składająca się głównie ze skondensowanej zupy pomidorowej w puszce, zestawione są ze sobą w sposób, który może być zarówno piękny, jak i mrożący krew w żyłach. Po raz kolejny czapki z głów dla operatora, dzięki któremu barwne posiłki i nie tylko, wydają się nieco złowieszcze – vibe znany z "Hannibala".

Warto wspomnieć również o wyrafinowanej pracy aktorskiej. Ambrose wykonuje genialną robotę, portretując Dorothy jako kruchą, pochłoniętą sobą samą karykaturę bogatej kobiety, jednocześnie stopniowo odsłaniającą swą obolałą psychikę, zwątpienie i skrywane pod maską poczucie winy. Kebbell jest w zadziwiająco dobrej formie, odgrywając postać męża, którego z równowagi wyprowadzają własne niedociągnięcia. Jego występ jest prosty, ale elegancki i wyważony. Oddaje on to, w jaki sposób Sean ukierunkowuje swój gniew na swoje barokowe kreacje kulinarne i celowo kreuje siebie (a właściwie swoją reputację zawodową) na drania, którego nie można zadowolić. Z początku Free wydaje się mieć nieco łatwiejsze zadanie, przedstawiając Leanne jako nieodgadnioną dziwaczkę, ale stosunkowo szybko odsłania kurtynę jej fascynującego usposobienia i wieloznaczności tej postaci. Żaden z aktorów nie błyszczy jednak, tak jak Grint, którego gra i charakter uosabiają najsilniejsze atrybuty serialu. Julian początkowo pojawia się na ekranie jako dość płytka, kreskówkowa postać zabawnego playboya, który uwielbia podkręcać wszystkich wokół siebie. Z czasem okazuje się jednak zdeterminowanym, lojalnym i słusznie podejrzliwym członkiem rodziny.

Pierwszy sezon "Servant" trwa zaledwie 5 godzin, a 30-minutowe odcinki z perspektywy rozlokowania fabularnych paraboli to prawdziwy strzał w dziesiątkę! Dzięki temu każdy z poszczególnych elementów układanki wydaje się mocniejszy, bardziej skondensowany, a narracja spójna i najeżona plot twistami. Szalenie zmienna natura serialu wykracza bowiem poza powierzchowny urok szokującej fabuły, pełnej przerażającej niejednoznaczności. Widz zostaje pozostawiony sam na sam z nieustannie narastającą liczba pytań bez odpowiedzi. Czy niewytłumaczalne zjawiska w domu Turnerów są dziełem czegoś niebiańskiego czy okultystycznego? Są święte czy złowieszcze? Widzowie, podobnie jak i postaci, które powoli tracą poczucie rzeczywistości, zaczynają zastanawiać się, czy to, co widzą jest autentyczne. Czyj punkt widzenia tak naprawdę przyjmujemy? Serial poświęca wszystkie 10 odcinków pierwszego sezonu, komplikując i potęgując wszelkie wątpliwości, pozostawiając nas w poczuciu dyskomfortu i zagrożenia. "Servant" dzięki bogactwu emocjonalnemu i groteskowemu scenariuszowi smakuje, jak fachowo przygotowane menu, i chociaż jest dostępny wyłącznie w Apple TV, warto wypróbować tę usługę przez miesiąc, aby doświadczyć prawdziwych estetycznych rozkoszy, jakie jest w stanie nam zaserwować.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…