Więźniowie na samej górze dostają najwięcej jedzenia. Ci na dole muszą modlić się o resztki. Aż jeden postanawia, że to nierówne traktowanie musi się wreszcie skończyć.
filmoznawczyni 🎬

Przyciężką metaforą współczesnego świata. Kino epoki kapitalizmu. 6

Warstwy społeczne, konsumpcjonizm i prawo dżungli. Gdybym miała wybrać, które hasła najlepiej oddają, o czym stara się nam opowiedzieć hiszpański debiutant Galder Gaztelu-Urrutia w swoim intrygującym narracyjnym eksperymencie pt. "Platforma", mój wybór padłby właśnie na nie. Gdybym natomiast miała określić nurt, w jaki się on wpisuje, nazwałabym go kinem epoki późnego kapitalizmu. Jeśli macie ochotę zmierzyć się z tą dość przyciężką metaforą współczesnego świata, tytuł ten znajdziecie wśród nowych netfliksowych pozycji. Ta osobliwa, najeżona metaforami wizja utrzymana jest w tonacji thrillera grozy, zaadresowanego do widzów o mocnych nerwach ze stwierdzonymi skłonnościami do filmowego masochizmu. Niemniej jednak seans potrafi skutecznie wsiąknąć w umysł i zdziałać w nim prawdziwe rewolucje, niezależnie od tego, czy sam w sobie właściwie przypadnie nam do gustu.

Platforma (2019) - Zorion Eguileor

"Jeśli każdy z nas jadłby tylko tyle, ile naprawdę potrzebuje, żywności starczyłoby dla wszystkich" - wykrzykuje zza ekranu reżyser, zabierając nas w swój alegoryczny do potęgi entej świat. Razem z głównym bohaterem Gorengiem budzimy się w Dziurze- miejscu wyciągniętym wprost z narracyjnej wyobraźni Franza Kafki, wielopoziomowym więzieniu o nieznanym przeznaczeniu i równie nieznanej ilości jego pięter. Na każdym z nich znajduje się para więźniów, która przed wejściem do tej surrealistycznej przestrzeni mogła wziąć ze sobą jeden przedmiot. Każdego dnia przez środek przejeżdża tytułowa platforma, wypełniona po brzegi wykwintnymi potrawami, słodyczami i napojami. Podczas gdy osadzeni z najwyższych poziomów mogą najeść się do syta, ci przebywający najniżej będą musieli walczyć o przetrwanie podczas długotrwałej głodówki. Goreng, który początkowo znajduje się na piętrze czterdziestym, ma szansę żywić się pozostawionymi po wielkiej uczcie resztkami. Pozorny spokój jednak nie potrwa długo, ponieważ po upływie miesiąca, pary więźniów losowo zmieniają miejsce pobytu. Nasz główny bohater zmierzy się dramatami i przekleństwami czyhającymi w niemalże każdym zakątku Dziury.

Pozornie prosta konstrukcja opowieści, w rzeczywistości bardzo szybko zaczyna jawić się jako mieszanka powiązanych ze sobą w mniejszym lub większym stopniu, przewijających się przez dzieje ludzkości ideologii i postulatów. Reżyser przy pomocy symboli dość usilnie i natarczywie stara się wzbudzić w nas refleksję dotyczącą ludzkiej natury. Posuwa się przy tym do mało subtelnych, a nawet brutalnych zabiegów, ukazujących upadek moralności i porzucenia wszelkiej etyki. To nie świat dla idealistów i intelektualistów, o czym szybko przekona się nasz główny bohater. Przemocy i upodlenia tu pod dostatkiem, a walka o przetrwanie to jedyne, co ma prawo bytu w zaistniałych warunkach. Czy zawsze jednak ci lepiej usytuowani, przysparzają biedniejszym od siebie tyle cierpień? Ciężko patrzy się na tak dosadnie zobrazowaną obojętność człowieka wobec bliźniego, choć myślę, że każdy z nas jest w dużej mierze świadom losu marginesu społecznego. Wydawałoby się, że o tę właśnie terapię szokową chodziło twórcy, choć trzeba przyznać, że nie jest to kuracja w pełni efektywna. Łopatologiczny scenariusz i grubo ciosane postaci szybko dadzą się we znaki i chwilami skutecznie wyplewią naszą wyjściową ciekawość i zaangażowanie.

Platforma (2019) - Ivan Massagué

Hiszpańskiemu debiutantowi nie można zarzucić złych intencji, choć trzeba również przyznać, że swoim arsenałem analogii i odniesień społeczno-polityczno-filozoficznych zarządza w sposób nieokiełznany. Po monologu jednego z bohaterów o tym, że jego wiara w Boga uzależniona jest od poziomu, na jakim obecnie się znajduje, w grę zaczyna wchodzić również tematyka religijna. Ci z dołu w bynajmniej w Stwórcę już nie wierzą, a ci z samej góry nie potrzebują Go do własnej egzystencji. Brzmi przekonująco. Co więcej, w fabule zagospodarowano miejsce na całą masę halucynacji nasiąkniętych ową symboliką. Czy Goreng jest bowiem kimś na wzór Mesjasza? Być może, choć osobiście myślę, że prawdziwy Mesjasz nie posuwałby się tylko do głoszenia utopijnych haseł, poprzedzających akty nieuzasadnionej przemocy i terroru rodem z czasów komunizmu. Próba ludzkiej solidarności poprzez tworzenie racji żywnościowych nie przyniesie skutku, a samo dzieło stanowi dość ciężkostrawną porcję różnych przemyśleń. To w końcu "co za dużo, to niezdrowo", czy też nie?

"Platforma" to przedziwny twór, który ciężko poddać krytycznej ocenie. Z jednej strony jest to z pewnością kawał ciekawie zrealizowanej i niesztampowej roboty, z drugiej zaś da się tu wyczuć duże braki twórczej świadomości, które nie ułatwiają nam odbioru dzieła. Brak decyzji o wprowadzeniu filmowej ewolucji bohatera ciężko obejść, stosując narracyjne półśrodki. Ciężko również dostrzec w tym zabiegu jakiekolwiek walory, w efekcie czego przestajemy się interesować tym, co autor właściwie miał na myśli. Czasem przestrzeń, którą zostawia nam twórca jest zwyczajnie za duża, a interpretacyjna samowola przynosi zupełnie odwrotne skutki. Praca z tym materiałem, bo tak bym określiła seans tego filmu, nie jest do końca satysfakcjonująca i bywa męcząca, jednakże Galderowi Gaztelu-Urrutia nie można odmówić odwagi w przelewaniu swoich wizji na ekran. Mimo wszystko, nie stawiałabym ludzi w tak jednolitym, złym świetle, przecież gdzieś zawsze żarzy się płomyczek dobra!

0 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 3
i_darek1x 6

Zaskakująco oryginalny i wciągający film ! Dobrze się ogląda ;)

Darth_Artur 7

Kumpel mi to polecił jako połączenie Cube’a i Snowpiercera i to jest chyba najlepszy opis tego filmu.

@Darth_Artur jednakze w odroznieniu od poprzednikow ten rozczarowuje

Proszę czekać…