Prime Time

6,4
7,2
W Sylwestra 1999 r. uzbrojony mężczyzna włamuje się do studia telewizyjnego i bierze za zakładników dwójkę pracowników studia.
filmoznawczyni 🎬

Solidnym fundamentem debiutu reżyserskiego Jakuba Piątka, poza udanym castingiem, jest atrybut scenariusza, który stawia na wskazówki i subtelne przypomnienia, odcinając się od rażącej ekspozycji. 7

W Warszawie trwa Sylwester 1999 roku. Nieco ponad dekadę od zerwania kajdan dyktatury, dla jednych los okazał się łaskawy, a dla innych wręcz przeciwnie. Kaprysy systemu kapitalistycznego szybko dały się we znaki byłym krajom bloku wschodniego, które przyjęły go z pełną nadziei otwartością, a rzeczywistość okazała się dużo bardziej brutalna niż mogłoby się wydawać. Co nam pozostaje, gdy marzenia o lepszej przyszłości obracają się wniwecz? Reżyser i scenarzysta „Prime Time” Jakub Piątek umiejętnie rozkłada na czynniki pierwsze dekadenckie nastroje schyłku poprzedniego milenium. Przenosi nas w czasie za pomocą telewizyjnych materiałów archiwalnych, przez które przewijają się ważne osobistości nawołujące do jedności oraz protestujące grupy zawodowe, pełne rozczarowania i gniewu po konfrontacji z iluzją transformacyjnej utopii. Coś złowieszczego wisi w powietrzu.

Prime Time (2021) - Bartosz Bielenia

„Prime Time” rozpoczyna się od ujęcia niskiego kąta, które przedstawia młodego mężczyznę palącego papierosa w ciemności nocy. Jedyne, rzucane na niego światło pochodzi z okien wysokiego budynku, który zawisa nad nim złowrogo. Od pierwszych minut filmu reżyser tworzy napiętą atmosferę. Młody człowiek nic nie mówi, gdy po raz pierwszy pojawia się na ekranie, choć jego niespokojna aura jest wyczuwalna w każdym łapczywym i nerwowym zaciągnięciu się tytoniem. Chwilę później przenosimy się do studia telewizyjnego, gdzie ekipa przygotowuje się do rozpoczęcia transmisji sylwestrowej. Prowadząca Mira (Magdalena Popławska) wbiega do studia w ostatniej chwili i z pośpiechem ubiera się, przygotowując się do odegrania swojej roli. W powietrzu panuje ekscytacja. Ekipa nie ma pojęcia, co czai się przed ich studiem. Mira odbiera telefon od szczęśliwego zwycięzcy sylwestrowego konkursu, lecz rozmowę przerywa niespodziewane wtargnięcie na plan Sebastiana (Bartosz Bielenia), zdesperowanego młodego człowieka, który wymachując bronią, bierze Mirę oraz jednego z ochroniarzy (Andrzej Kłak) na zakładników. Mężczyzna chce przemówić na żywo na oczach całego kraju. Wkrótce przybywa zespół negocjatorów, aby podjąć próbę określenia warunków, lecz w miarę upływu czasu, coraz więcej osób wtrąca się w tę gehennę, a napięcie nieustannie rośnie. Nie wiemy, co ta zrozpaczona postać chce nam powiedzieć – jesteśmy jednak przekonani, że to musi być naprawdę ważne.

Scenariusz, napisany wspólnie przez Jakuba Piątka i Łukasza Czapskiego, na jakiś czas ukrywa motywy Sebastiana, co pomaga w tworzeniu atmosfery niepewności. Twórcy świadomie stawiają na strategię niedomówień, poddając chwilami w wątpliwość racjonalne motywacje bohatera i jego poczytalność. Poruszający się niczym „dzikie zwierzę w klatce” wydaje się wymyślać swój plan na bieżąco. Tak długo, jak trzyma w dłoni broń, ma moc, a stawką tej rozgrywki jest emocjonalna hegemonia. Owa walka o dominację w studiu telewizyjnym, które jawi się tutaj niczym twierdza nie do zdobycia, okazuje się dużo bardziej nieprzewidywalna niż mogłoby się wydawać. Sebastian jest tylko jednym z wykluczonych, którzy w akcie desperacji, próbują dojść do głosu.

Prime Time (2021) - Magdalena Popławska

Wcielając się w rolę krnąbrnego młodzieńca, który w pewien sposób walczy z systemem, równocześnie kontrolując ekstremalną sytuację, Bielenia jest autentyczny, pełen charyzmy i kryjącego się w jego spojrzeniu magnetyzmu. Nawet gdy „Prime Time” napotyka kilka trudności z narracją, jest on zawsze hipnotyzującym centrum tej opowieści. To pełen niuansów, kolejny - po „Bożym Ciele” – portret dobrze zapowiadającego się aktora. Jego interpretacja Sebastiana nie odwołuje się do maniakalnego zachowania czy niekontrolowanej złości, ale do głębokiego osobistego żalu i poczucia niesprawiedliwości. Nie jest tu, aby kogoś zabić. Znakomity występ Bieleni dopełniają równie znakomite kreacje w szczególności Magdaleny Popławskiej, Andrzeja Kłaka, Małgorzaty Hajewskiej-Krzysztofik oraz Cezarego Kosińskiego. Jednakże pomimo ciekawego punktu wyjściowego, czerpiącego ze spuścizny „Sieci”, czy „Johna Q”, założenia twórców okazują się zbyt anemiczne, aby utrzymać się na powierzchni. Po pełnej wybuchów emocji konfrontacji między napastnikiem a bliską mu osobą, fabuła nie jest w stanie utrzymywać takiego samego poziomu intensywności i zaangażowania.

Solidnym fundamentem debiutu reżyserskiego Jakuba Piątka, poza udanym castingiem, jest atrybut scenariusza, który stawia na wskazówki i subtelne przypomnienia, odcinając się od rażącej ekspozycji. Z wypiekami na twarzy śledzimy, jak narasta kryzys wśród zakładników i negocjatorów. Zdajemy sobie sprawę, że nie ma cienia szansy, aby Sebastian dostał to, czego chce. W świecie wielkich wpływów jest z góry skazany na porażkę. Mimo to nadzieja tkwi w próbie. Być może potrząśnie on otaczającą go rzeczywistością… Albo i nie. W końcu wszyscy patrzymy na owe wydarzenia z perspektywy teraźniejszości i doskonale wiemy, jak minęły ostatnie dwie dekady we wszystkich krajach o rzekomo ugruntowanych normach demokratycznych. Nie trzeba być spostrzegawczym, aby znaleźć tu wiele analogii do obecnej sytuacji polityczno-społecznej Polski, gdzie brakuje perspektyw na przyszłość; gdzie prym wiedzie dewiza „równych i równiejszych”; gdzie do władzy doszli nieliberalni populiści, a rzetelność treści przekazywanych przez media przestała być ich fundamentalną wartością. W owej rzeczywistości kolejny kolorowy Sylwester Marzeń, czy telewizyjna loteria jawi się jako nieśmieszny żart.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 1
Sweet_Foxy 6

Już po trailerze wiedziałam, że to jednak nie będzie świetny film. Aktorsko w porządku, fabularnie dużo gorzej. Jeśli się robi film, którego cała akcja toczy się w jednym pomieszczeniu, to trzeba nadrobić czym innym (genialną muzyką, błyskotliwymi dialogami, niepowtarzalnym nastrojem itd.) – tutaj tego innego zabrakło. Thriller? Oj, nie bardzo, nie było żadnego momentu, w którym odczułabym niepokój, że o strachu nie wspomnę. Film psychologiczny? Też nie bardzo, nic tutaj nie zostało psychologicznie uzasadnione. Morał? Wszystko pozostaje w domyśle widzów, co samo w sobie nie jest żadnym atutem. Jedno oczko wyżej, bo aktorzy naprawdę się starali.

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Pozostałe

Proszę czekać…