Na rauszu

7,4
8,0
Film opowiada o grupie przyjaciół – nauczycieli w szkole średniej, zainspirowanych teorią, że skromna dawka alkoholu w organizmie otwiera umysły na otaczający nas świat. Gdy rozpoczynają eksperyment, starając się utrzymać stały poziom alkoholu we krwi przez cały dzień pracy, nie spodziewają się że będzie miał bardzo rożne skutki dla każdego z nich.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

O szukaniu radości z życia, a nie picia. Raz wstrząśnięte, raz wymieszane, bez moralizatorstwa i deprecjonowania. Doskonała i intensywna mozaika i feeria procesu picia, ale nie tylko samego w sobie. 9

Smak alkoholu rozpływający się w ustach, przemieszczający się dalej, dający szybko stan rozluźnienia, odwagi do ekspresji emocji, które się zakurzyły, zaległa spontaniczność… ale nadchodzi kac. Na rauszu doskonale proponuje nam pełen barek emocji, które nie są wyłącznie studiowaniem przyczyn i reperkusji spożywania alkoholu, a jego refleksji wśród świetnie zbalansowanego buddy movie i dramatu o społecznych lękach przed porażką w świecie presji wywieranej na każdej z płci przez system patriarchalny. Bez moralizatorstwa, mentorstwa, humanistycznie, ale i nie głaskając podgląda gnębiące duńską społeczność problemy i doskonale, nie popadając w skrajności przyczyny ucieczki od siebie. Raz wstrząśnięte, raz zmieszane, raz z uśmiechem, raz ze smutną i gorzką miną, o próbie okiełznania globalnie niechcianej męskiej wrażliwości i zmęczenia, które krzywdząco konotuje się ze słabością. Mozaika i feeria procesu picia, ale nie tylko samego w sobie. Falowanie i spadanie.

Na rauszu (2020) - Mads Mikkelsen

Czterech przyjaciół, którzy również pracują w jednej szkole pewnego wieczoru przy kolacji podejmuje temat pewnego eksperymentu. Jeden z nich opowiada o norweskim filozofie, który twierdzi, że konsekwentnie spożywana określona ilość alkoholu do 0,5 promila, utrzymywana we krwi przez cały dzień likwiduje wiele barier, stresów i podnosi atrakcyjność świata oraz umiejętność życia w nim z polotem, a nie tylko przelotem. Reszta zamawiając właśnie w restauracji różne trunki wydaje się podchodzić do pomysłu bardzo entuzjastycznie prócz Martina, który jest dosyć wycofany ze szklanką wody. Nie ma on problemu z alkoholem, to nie jest takie proste równanie. Widać, że bardziej obawia się, jak bardzo mogła by mu się spodobać ta wersja samego siebie, gdyż widzimy go na lekcjach i w domu jako mało pożądającego życia i dosyć zrezygnowanego mężczyznę. Ostatecznie cała czwórka podejmuje decyzje podjęcia wyzwania…

I mogłaby to być komediowo-gagowo lekka opowiadanko, co to koło Kac Vegas stało. Na szczęście Na rauszu zależy o wiele bardziej na wnętrzu bohaterów, a nie dzianiu się i salwach śmiechu podczas stanu upojenia. Reżyser podejmuje się śledzenia eksperymentu w doskonale oddającym skrajne emocje spożywania nastroju, tworząc przekładaniec doświadczeń - od szybkiego działania, do satysfakcji uczestników, podnoszenia stawki i skutków ubocznych. Ze zrozumieniem i bez jednoznacznego nastawienia stoi obok bohaterów, nie bierze ich pod lupę i pokazuje, jak alkohol szybko się okazuje być potrzebny w ich życiu, które wyglądało przecież tak długo przed eksperymentem.

Na rauszu (2020) - Mads Mikkelsen

Brak chęci i iskry, by przekonać młode pokolenie do wartości wiedzy historycznej, bez poczucia misyjności prowadzenie zajęć z wf, deficyt prestrzenii do okazania słabości przy żonie i dziecku, czy codzienna rutyna techniki zajęć muzycznych, bez fałszu, ale i bez oryginalności. Inteligentnie i błyskotliwe osadza te historie wśród ludzi, którzy mają być jakimiś przewodnikami, strzałką na planszy dalszej egzystencji młodych ludzi ruszających za chwilę w dalszą podróż ku dorosłości. Kolejne pokolenie prowadzone przez ludzi, którzy sami mają rozregulowany kompas i egzystencjalny GPS oraz boją się odpowiedzialności i codzienności, nie mniej od tych, których mają na nią teoretycznie przygotować. Z drugiej strony widzą witalność, rześkość i chcą ich gonić, a nie mają na to siły, są sparaliżowani, nie mają nic im fascynującego do zaproponowania.

Na rauszu jest niesamowicie intensywnym doświadczeniem i potrafi przenieść na widza uczucie spragnienia… wolności na skróty, a potem tej świadomości, że to jest branie endorfin i leczenie problemów na kredyt. Nie jest jednoznaczny, pokazuje doskonale uniwersalny system wyparcia, wysoce funkcjonujących alkoholików, cienką granicę, trudną do określenia. Umie też grać fair, pod rękę iść z rzeczywistością bez biologizmu i ekstremum projekcji Wojciecha Smarzowskiego, a zupełnie nie deprecjonuje problemu ze spożywaniem nadmiernej ilości alkoholu. To nie jest proste rozdanie o alkoholizmie, a raczej wchodzi bardziej pod skórę jednostek i społeczeństwa duńskiego. Thomas Vinterberg szalenie umiejętnie nie o szukaniu radości z picia, a z życia i trudach wytworzenia tego bez alkoholu. Duńska natura to wychowanie w samokontroli, rutynie, obsesyjnym racjonalizmie, które wchodzi w kolizję z ludzką naturą i pragnieniami. CHCE SIĘ ŻYĆ, A NIE PIĆ.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 1
Levi 7

Usprawiedliwienie i szukanie plusów z picia alkoholu?Litości.+1 za taniec Mikkelsena na końcu. Cage w Zostawić Las Vegas był bardziej pijany niż wszyscy tutaj.

Więcej informacji

Proszę czekać…