Annette

6,6
„Annette” to historia miłości słynnego komika Henry'ego i Ann, śpiewaczki o międzynarodowej sławie. W świetle reflektorów stanowią idealną, szczęśliwą parę. Ich życie odmienią narodziny pierwszego dziecka, Annette, dziewczynki o wyjątkowym darze.

Groteskowy musical o parze celebrytów i ich małej córeczce. Surrealistyczne kino Leosa Caraxa ze świetną rolą Adama Drivera 5

Annette to historia dwójki celebrytów, stand-upera Henry’ego (Adam Driver) i światowej sławy śpiewaczki operowej, Ann (Marion Cotillard). Wszystko układa się cukierkowo, para kochanków wyśpiewuje sobie miłosne piosenki (też podczas seksu oralnego) - zanim na świat przychodzi tytułowa Annette. Ciężko powiedzieć, że pojawiają się pierwsze trudności - życie bohaterów jest praktycznie wywrócone do góry nogami, nie odnajdują się w nowej sytuacji, co powoduje nieoczekiwany zwrot wydarzeń.

Annette (2021) - Marion Cotillard

Reżyser kuriozalnego Holy Motors sprzed dziewięciu lat wzbudza emocje w zasadzie od pierwszego swojego filmu pokazanego w Cannes już w 1984 roku (Boy Meets Girl). Nie mogło być inaczej z Annette - zaprezentowany jako film otwarcia tegorocznego konkursu głównego, spotkał się zarówno z entuzjastyczną reakcją swoich fanów, jak i lekką konsternacją reszty odbiorców. O ile surrealistyczny aspekt filmu bardzo do mnie przemawia, a ujęcia inspirowane obrazami René Magritte’a sprawiają, że mniej więcej przez pierwszą połowę bardzo dobrze się go oglądało, o tyle właśnie druga część skupiająca się na samej Annette nie wzbudziła już we mnie tak wielkiego entuzjazmu.

Największym atutem filmu jest jego muzyka: mieszanka klasycznego musicalu z partiami operowymi, przy czym wszystkie utwory były nagrywane na żywo na planie filmowym, co stanowiło nie lada wyzwanie dla aktorów. Pomimo, że aktorsko Marion Cotillard nie dorównuje swojemu filmowemu partnerowi, wokalnie zdecydowanie go przebija. Świetnie sprawdzają się również chórki podczas stand-upowych występów Henry’ego, robiąc z potencjalnie nudnych scen prawdziwe widowisko.

Annette (2021) - Simon Helberg

W Annette przewijają się liczne odniesienia do szerokopojętej popkultury - od wspomnianych surrealistycznych obrazów, przez nawiązanie do 8 Mili w scenie, gdy Driver wychodzi na scenę, po temat celebrytów i śledzących ich paparazzi. Poruszane jest również - bardzo zdawkowo - wiele współczesnych problemów społecznych: strajki, ruch #metoo czy zaniedbywanie dziecka. Warto też wspomnieć o widowiskowych efektach wizualnych firmy Mikros Belgique, z którym współpracowała odpowiedzialna za zdjęcia Caroline Champetier.

Jak już wspomniałam, Annette to niestety bardzo nierówny utwór. Po początkowym szale, zmieniamy nagle ton i dalsza opowieść będzie prowadzona dużo wolniej. Film złożony jest z małych „podrozdziałów” dyktowanych komentarzami paparazzi, natomiast da się zauważyć inny podział na dwie zasadnicze części - sprzed wydarzenia, stanowiącego punkt zwrotny w opowieści, i po nim. Niestety rytmika budowana od początku obrazu nagle załamuje się, a groteskowa atmosfera niczym z mar sennych (zainspirowana zapewne twórczością Edgara Allana Poe, który był wymieniony w podziękowaniach w napisach końcowych) i wolne tempo akcji nie ułatwiają odbioru.

Annette (2021) - Marion Cotillard

Inny duży problem, jaki mam z Annette, to decyzja reżysera o wyborze kukiełki do roli Annette. Czy było to spowodowane chęcią wprowadzenia bardziej groteskowej atmosfery, czy nieco straszna postać miała nawiązywać do laleczki Chucky, żeby podkreślić przerażenie rodziców (zwłaszcza ojca) posiadaniem dziecka, czy po prostu ciężko byłoby znaleźć śpiewającego bobasa - trudno stwierdzić, natomiast poza faktem, że efekt jest dziwaczny, nie potrafię znaleźć pozytywów tego rozwiązania. Szczęśliwie, możemy zobaczyć przez chwilę Annette graną przez małą dziewczynkę (Devyn McDowell) - i jest to naprawdę dobrze zagrana scena.

Mówiąc o aktorach, Adam Driver usuwa na drugi plan całą resztę obsady, robiąc prawdziwy pokaz umiejętności aktorskich - jego Henry jest wulkanem energii na scenie, śpiewa, rapuje, przeżywa najróżniejsze emocje, co widać też po jego nieobliczalnym zachowaniu w życiu osobistym. Driver ma już swoje grono fanów i świetne role na koncie (chociażby Historia małżeńska, Paterson, Czarne Bractwo. BlacKkKlansman), jednak w nowym filmie Caraxa mógł naprawdę pokazać swoje możliwości. Na jego tle dość blado wypada Marion Cotillard (Dwa dni, jedna noc, Imigrantka), która gra bardzo zachowawczo, zwłaszcza w pierwszej części filmu. Dobrze w swojej roli odnajduje się za to Simon Helberg, czyli Howard z Teorii wielkiego podrywu, którego możemy zobaczyć na ekranie jako dyrygenta wcześniej związanego z Ann.

Annette (2021) - Adam Driver (I)

Annette z pewnością nie jest tytułem, obok którego można przejść obojętnie - chociażby ze względu na często komiczne sceny muzyczne. Pomimo nierównego tempa, nie ogląda się go źle, zwłaszcza, gdy skupimy się na grze aktorskiej Drivera i efektach wizualnych. Mimo wszystko jest to ciekawa propozycja dla miłośników absurdu, surrealizmu czy groteski, chociaż po rozpoczęciu filmu z przytupem, możemy mieć nadzieję na więcej.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 1
ana481516 4

Dziwny i za długi film, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Dziecko rodem z Laleczki Chucky. Wszystko jest tu dziwne, poza grą Drivera i Cotillard.

Więcej informacji

Proszę czekać…