Ojciec

7,4
8,2
Laureatka Oscara®, Olivia Colman gra Annę, która stara się opiekować 80-letnim ojcem, Anthonym (Anthony Hopkins, laureat Oscara®). Anne martwi się stanem ojca, który wykazuje oznaki demencji. Anthony ma raz lepsze raz gorsze dni, potrafi kaprysić, odrzuca kolejnych opiekunów, proponowanych przez córkę. Anna widzi jak ojciec powoli gaśnie.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

W czterech ścianach cudzego cierpienia. Wybitnie zaangażowany i ludzki horror o przemijaniu oraz nieodwracalności. 9

W czterech ścianach cudzego cierpienia, które zaczynamy współodczuwać. Ojciec jest filmem wygranym samymi przemyślanymi krokami i udowadnia, że żeby stworzyć eksplozję emocji, nie trzeba rozdzierać szat i prosto się wydzierać. To bardzo ważny film, który też duma razem z nami nad granicą zrozumienia i współczucia, a braku uczucia. Wybitny horror o chorobie o przemijaniu, nieodwracalności i chorobie, jaką jest alzheimer.

Ojciec (2020/I) - Olivia Colman

Z perspektywy głównego bohatera obserwujemy jego codzienność, która jest niecodzienna z powodu choroby - jednak nikt tego tutaj na głos nie wykrzykuje. Anna przychodzi konsekwentnie i zajmuje się swoim 80-letnim ojcem, który zaczyna mieć problemy z pamięcią. Doświadczenia bohatera nie dzieją się ekstatycznie jednocześnie, ale razem z nim poruszamy się na granicy rzeczywistości i wyobrażenia. Pojawiają się kolejne opiekunki, z których rezygnuje albo one się wycofują z powodu nieprzewidywalności bohatera. Córka widać, jak pragnie trochę prawdopodobnie podniesienia walorów rzeczywistości poprzez częściowe wyparci faktów o stanie zdrowie swojego zdrowia, jednak jest to nierówna bitwa i czuję się w pewnym momencie bezradna, bo niezależnie od jej siły traci kontakt z ojcem, z jego światem, jak i poprzez opiekę ze swoim światem.

Ojciec to film porażający swoją prawdomównością i umiejętnością wprowadzenia nas nie tylko do rzeczywistości, ale i głowy bohatera. Hałas dramatu rośnie adekwatnie do postępowania choroby, nie przyspiesza ani nie ścina szykan. Nikt tutaj nie dobudowuje dramaturgi, gdyż sumiennie, konsekwentnie, z ogromną uwagą i wnikliwością współdzieli z nami spojrzenie "znikającego" bohatera. Od początku do końca jest to emocjonalna kolejka górska, bo ogląda się również w koło i pokazuje udziałowców tego dramatu i wiarygodne przedstawienie różnych wymiarów doświadczenia Alzheimera. Z drugiej strony nie jest to spojrzenie kliniczne ani biologiczne. To silny nośnikiem feerii uczuć.

Ojciec (2020/I) - Anthony Hopkins (I)

Diabeł tkwi w szczegółach, a jest nim Alzheimer. Dlatego doskonale, detaliczne, a jednocześnie humanistyczne spojrzenie nie na obiekt badań, tylko niemalże w jednym mieszkaniu bez rozmachu i bardzo intymnie, determinuje, tak wiele uczuć i nasze powiązanie i przywiązanie do historii. Oczywiście tę relację buduje doskonale Anthony Hopkins, mając tysiące twarzy i wierząc każdej z niej, bez naddatku, nadeskpresji tworzy stuudium.

Ojciec jest osobistym horrorem kilku aktów postępującej choroby i kameralnie bez efekciarstwa, winduje na wyższy poziom pojęcie dramatu osobistego. Nie przeszarżował, a się przygląda, nie podgląda. W tym filmie się jest, a nie bywa.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 3
dawidek98 1

Nie podobał mi się – ogromna żenada, nad którą modliłem się, aby jak najszybciej się skończyła. I jeszcze na dodatek "Dwóch papieży" – chyba najgorsze filmy z Anthonym Hopkinsem w roli głównej. Nie wiem, który gorszy, ale oba nieudane.

ana481516 9

Mocny emocjonalny film ze znakomitą rolą Hopkinsa i wzruszającą końcówką. Co to się dzieje z człowiekiem na starość… :(

dareczek50 8

Bardzo dobre kino.Anthony rewelacyjny

Więcej informacji

Proszę czekać…