Sweat to trzy dni z życia Sylwii Zając, motywatorki fitness, której obecność w mediach społecznościowych nadała status celebrytki. Choć jest śledzona przez setki tysięcy osób, otoczona oddanymi współpracownikami i podziwiana przez dalekich znajomych, w jej życiu brakuje bliskości.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Najtrudniejsze ćwiczenie do wykonania i zapamiętania - być kochaną przez siebie. Bardzo humanistyczne z każdym wdechem i wydechem spojrzenie na głęboką samotność, która rozprzestrzenia się, jak viral. 8

Najtrudniejsze ćwiczenie do wykonania i zapamiętania - być wystarczającą dla siebie. Magnus von Horn w Sweat, niczym w Intruzie znowu intensywnie w obrazie i bezpośrednio, ale oszczędnie w dialogach przedstawia konsekwencje odbioru przez grupę społeczną jednostki. Doskonale potrafi poprowadzić opowieść wstrzemięźliwie, by na równych prawach współistniała ekspresja osobistego, ogromnego dramatu człowieka szukającego miłości wśród innych, bo samemu nie umie do siebie tego poczuć i wnikliwa analiza socjologiczna pokolenia, które trzyma częściej telefon w ręce, niż drugą dłoń. To żadna futurystyczna, bliskiej apokalipsy rzeczywistość, a aktualna gorzka refleksja o nieumiejętności zaakceptowania siebie, ale też kogokolwiek innego w życiu poprzez brak umiejętności zaufania - telefon zawsze naładowany, ale człowiek nie jest w stanie. Rozczarowanie sobą przez kanony i wyobrażenia stworzenie przez ludzi nie dla ludzi.

Spotykamy Sylwię Zając podczas bardzo dynamicznego dnia w jej życiu influancerki fitness. Ćwiczy przed kilkoma setkami osób, które mobilizuje do dalszego wysiłku, a My nie odstępujemy jej ani na krok. W pełni energii dziewczyna za kulisami, która wydaje się wiedzieć "jak żyć" z uśmiechem na ustach, nie jest usatysfakcjonowana i czuje się uzależniona od swojego wizerunku. Ta niby spontaniczna dziewczyna musi kontrolować każdy wrzucony filmik, a nie ma takiej ilości obserwatorów, której by nie wymieniła za jedną bliską osobę. Dzieli się pewnego dnia swoją nazwaną przez wielu słabością, a to po prostu jedna z wielu emocji, która nie pasuje do trenerki mówiącej Ci nieustannie, że "dasz radę". Tak naprawdę to nie wywołałoby żadnego skandalu, gdyby nie kreacja influancerki, ale też i społeczne, przypierające poczucie zobowiązania o te toksyczne bycie "only good vibes".

Sweat to doskonały dramat, który nie musi głośno krzyczeć, by postawić wykrzyknik we właściwym miejscu. To poważne studium samotności, które przekracza granice tylko interwencyjnego kina o szkodliwości nowych narzędzi społecznych i regresu komunikacji wywołanych przez nie. Magnus von Horn stawia na wybitny humanizm, a nie na satyrę, czy psychologiczny thriller w stylu Czarnego Łabędzia.

Sweat jest doskonały i szczegółowy w obserwacji niuansów, które zbudowały imperium Sylwii, a jednocześnie zamknęły ją samą w wieży odseparowanej od pewnych uczuć, bo te nie działają. Pełna podniesionego ciśnienia jest scena wizytu w rodzinnym domu. Naturalizm i wybitnie smutny obraz błagania Sylwii o uwagę, uczucie od najbliższej osoby w jej życiu - matki, która w końcu jest szczęśliwa. Sylwia natomiast przełożyła swój deficyt pierwotnej akceptacji i wystarczającej uwagi, której możemy się domyślać na walkę o społeczne uznanie. Ta scena jest, tak rozpalona do czerwoności, a jednocześnie pokazująca najbardziej bezradną Sylwię. Reżyser nie znęca się nad nią, nie robi z niej przedstawicielki rzeczywistości, którą bez zastanowienia krytykuje, a pokazuje nie tylko bohaterkę jako tą "otumaniającą", ale jak współczesność wykorzystuje jej i jej odbiorców, bez prostego orzeczenia o winie.

Ile potu w tym świecie kosztuje docenienie... przez innych, kiedy brakuje go człowiekowi od samego siebie? Z każdym wdechem i wydechem współczesna choroba samotności rozprzestrzenia się, jak viral. Film nie traci kondycji ani przez moment i szarpie chwilami porządnie, ale przede wszystkim doskonale nas zestawia nie z prostymi diagnozami, a ze świetną obserwacją kolejnego pokolenia, które chciało być ważne i znalazło na to toksyczny i działający w obosieczny sposób mechanizm . Klik: I robisz co chcesz? Jednocześnie klik... i robią z tobą, to co zechcą. To nie są tylko ćwiczenia.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 2
i_darek1x 4

Dziewczyna nawet ma potencjał ! Film można obejrzeć ? Szału nie ma ;)

Magic 5

Influenserka to taki zawód w którym musisz sprzedać się w całości aby coś z tego było. Średniak z potencjałem.

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Proszę czekać…