Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Maraton z miłości. Waleczne serce, bez superbohaterstwa o odpowiedzialności za bliskich, ale też jak wygląda odpowiedzialność, a raczej jej brak kraju za swoich obywateli. 8

Tor z przeszkodami po sprawiedliwość. Maraton z miłości. Takim świadectwem, bez nieznośnego heroizmu, w powściągliwym i jednocześnie uzależniającym nasze uderzenia serca od sytuacji bohatera, jest dramat Tato. Bez deklaracji superbohaterstwa jako abstrakcyjnego wyobrażenia, czy konceptu, a blisko, oszczędnie i naturalistycznie, w rzeczywistości, niczym z Kafki, oglądamy zerwanie z biernością głównego bohatera. Waleczne serce w skromnym wydaniu, bez pieśni na ustach, a z determinacją i pęcherzami na stopach. Małe, wielkie kino.

Wszystko zaczyna się od intensywnej, bezkompromisowej sceny, wyrażającej więcej, niż tysiąc słów o sytuacji w jakiej znalazła się rodzina Nikoli. Lont niezgody na system wartościujący jednostki i dbający o swój interes, nie obywateli, podpala nie tytułowy ojciec, a jego żona. To scena, która jednoznacznie sprowokuje lawinę demaskacji przeżartego egoizmem systemu, który ma imiona i nazwiska. Żona Nikoli zostaje poprzez swój akt bezradności i zwrócenia uwagi na sytuacje beznadziejną - brak wypłat, pogarszająca się sytuacja ekonomiczna i ignorancja ich, potraktowana jako chora. Jednak to chory i z wieloma patologiami jest kraj, w którym żyją. Tytułowy tato, prócz zamkniętej w szpitalu żony, za chwilę dostaje kolejny cios - zostają mu odebrane dzieci. To zamknięty krąg, z którego bohater decyduje się wydostać. Zabrano mu dzieci z powodu niespełniania irracjonalnych, biurokratycznych, bezdusznych wymogów decydentów. Zwątpiono w poczytalność żony jako opiekuńczej matki, a do obu sytuacji doprowadzili Ci, którzy teraz zarabiają na cudzym cierpieniu. Brak pracy, wyzysk i ego rządzących. Nikola staje naprzeciw temu i bez hałasu wyrusza w długą podróż do Belgradu, osobiście przedstawić wniosek o odzyskanie dzieci. Na swojej drodze skonfrontuje się z różnymi ludźmi, nie wszyscy będą czuli i otwarci, jednak jego misja, często wywoła u napotkanych nietanie, nieprzerysowane, a naturalne współczucie i minimum pomocy jaką mogą zaproponować. Nikola nie pręży nagle muskułów, nie rusza za nim, niczym w Forreście Gumpie grupa ludzi we wspólną podróż, czy przy okazji zaczyna być sponsorem jakiejś firmy sportowej. To bardzo proste w intencjach, ale nie w wykonaniu - chce odzyskać dzieci.

Serbskie kino mało mówiące, a dużo referujące z humanizmem, ale nie zagłaskaniem jednostki, która działa konsekwentnie w interesie własnym, a jednocześnie tworząc panoramę zdehumanizowanego systemu, jest w doskonałej formie. Srdjan Golubovic znowu w swoim stylu, z perspektywy dosyć osobistej i intymnej, bez taniego sentymentalizmu pokazuje niezłomność i walkę przez patetycznej wielkiej litery. Minimalizm jest tutaj głównym narratorem filmu nie dając się przekonać ckliwości. Nasz bohater poprzez czyny charakteryzuje siebie, ale też i wydarzenia tworzą nam jego rysopis. Mężczyzna spotyka na swojej drodze symboliczne zwierzęta, a jego zachowanie wobec nich również dyskretnie referuje o jego czułości i nieobojętności na cierpienie innych. W drugą stronę relacji ma to również znaczenie - wilki bezpieczniejsze od ludzi, osamotniony pies ufający mu błyskawicznie i zając, który symbolicznie przypomina o porzuceniu strachu, czujności i cierpliwości. Przez taką narrację jego sprawa staje się naszą i to nie przez emocjonalny szantaż, czy cwane zagrywki z hollywoodzkiego, rozpasanego kina „okruchów życia”.

Tato to jest też dzieło społecznie zaangażowane, ciekawie rozprawiające przy okazji o własnym interesie, a poświęceniu i jak to może ze sobą uczciwie korespondować. Nikola nie pragnie być jakimś przerysowanym, puszącym się swoimi czynami ostatnim sprawiedliwym, przywódcą oświeconego tłumu, a człowiekiem, który tęskni, czuje i kocha oraz wydaje się częściowo, tak urywanymi inteligentnie, bez wycieczek w przeszłość, że naprawiającym swoją defensywną postawę z przeszłości. Nie służy tylko jako figura filmowa przedstawiająca zepsucie wyszczerbionej w empatii na większą skalę rzeczywistości.

Film bez ścinania szykan lub znanych strategii, krzykliwości rusza i porusza. Buduje w nas poczucie przywiązania do sprawy, ale również rozrasta się na rozżarzony wycinek o niesprawiedliwości i pułapce systemu zarzucanej na człowieka.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…