Balram Halwai (Adarsh Gourav) z dużą dawką czarnego humoru opowiada o swojej epickiej wspinaczce po drabinie sukcesu — od biednego wieśniaka do odnoszącego sukcesy przedsiębiorcy we współczesnych Indiach. Nasz młody bohater, przebiegły i ambitny, zostaje kierowcą Ashoka (Rajkummar Rao) i Pinky (Priyanka Chopra Jonas), którzy właśnie wrócili z Ameryki. Społeczeństwo nauczyło Balrama tylko jednego — jak służyć innym — więc staje się niezastąpionym sługą swoich bogatych panów. Jednak pewnego wieczora zdaje sobie sprawę, że jest tylko narzędziem w nieczystej grze. Ryzykując utratą wszystkiego, co udało mu się zdobyć, Balram buntuje się przeciwko nieuczciwemu i nierównemu systemowi, by powstać z kolan i stać się nowym rodzajem pana.
Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Zbrodnia bez kary, a on nie pierwszy i nie ostatni. Bez ton refleksji, ale z pazurkami pokazuje zadziorny i nieszlachetny przepis na sukces w świecie skrajnego klasizmu. 5

Indie to kraj pełen rozwarstwień i skrajności. Od ekstremalnego poziomu ubóstwa do rasy białych panów, którzy determinują rzeczywistość. Biały Tygrys w formie opowieści z pierwszej ręki oprowadza nas czasami po zbyt ulizanym i za mało wnikliwie świecie, gdzie ludzie cierpią niemalże na syndrom sztokholmski. Nie uciekają z otwartej klatki. Błyskotliwa, solidna i energiczna historia i taka retrospekcja nieprostego od zera do „bohatera”, jednak nie będąca wielce humanistycznym i zaangażowanym kinem społecznym. Nie jest to specjalnie odkrywcze, ale dziarskie, nienużące i bardzo sarkastycznie, zwizualizowane zapiski historii człowieka, który chciał przeciąć łańcuch dziedziczenia biedy.

Balram jest naszym oprowadzaczem i opowiadaczem o swojej historii w stylu Jak zostałem gangsterem.Historia prawdziwa. Zaczyna od końca i potem cofa taśmę do momentu, gdzie za chwilę jego liczna rodzina w ciasnym domu i równie ciasnym świecie, z wąskimi lukami na przebicie się światła do ich życia, będzie mu szukała żony, a on będzie kolejnym, który w slumsach się urodził do slumsów powróci. Jednak od początku bohater z dużym dystansem podchodzi do swojego kraju, pochodzenia i dla wielu złamie tradycję, jednak dla niego to będzie niepoddanie się determinizmowi miejsca i bycia panem samego siebie. W środowisku, w którym on żyje można próbować być, jak najlepszym w byciu czyimś sługą. Nikt tam nie ma odwagi ani też nie został wychowany, by myśleć o sobie jako jednostce, która nie ma nikogo nad sobą i nie jest niczyją własnością. Balram decyduje się zostać kierowcą i biegnie z entuzjazmem za marzeniami. Jeżeli ma służyć, to wie komu - tym najbogatszym i najbardziej popularnym. Z bezkrytycznego poczucia zwycięstwa ewoluuje mając coraz więcej kontaktu z inną sferą i widząc, jak działają najbogatsi. Pewna doza naiwności w nim i podziwu zamienia się poprzez nadużycia i poczucia bycia nietykalnymi ze strony jego „panów” przez kogokolwiek w coraz większą frustrację. Bohater zaczyna wchodzić na inny poziom. Podgląda zachowania bogatych, uczy się, jak myśleć, jak oni. Czuje, że w uczciwy i prawy sposób, jakim chciał na początku, nie przebije tego szklanego sufitu. Staje się żywym dowodem na to, że najbiedniejsi mogą we współczesnym świecie zacząć zacierać różnicę i zmieniać tę nierównowagę tylko stosując metody często wątpliwe moralnie oraz etycznie, gdyż obecny porządek świata nie pozostawia im pola manewru.

Biały Trgrys jest kinem mało interwencyjnym, nie dokonuje głębokiej i wnikliwej analizy tej stygmatyzacji biednych przez bogatych, coraz większej przepaści między statusami i braku odpowiedzialności państwa za takową sytuację. Pokazuje za to zgrabnie i z bardzo frywolnym oraz bez świętości wobec Indii nastrojem na przykładzie osobistej, za kulis, tak jakby nam po znajomości, konsekwencje takiej irracjonalnej sytuacji. Nie ma tej siły rażenia co Parasite, nie żongluje z taką perfekcją gatunkami ani tak osobliwe nie podchodzi do tematu, ale dobrze i intensywnie zwraca uwagę na nierentowność posiadania kręgosłupa moralnego i szacunku wobec drugiego człowieka. Jak machina wyższości i doświadczania jej doprowadza do wściekłości, frustracji i przyzwala oraz oswaja bohatera z podejmowaniem decyzji egoistycznych. Sprytnie też do oddziałuje na naszą ocenę, gdyż ta nie jest jednoznaczna - tyle widzieliśmy bezwzględności i odczłowieczania mniej usytuowanych przez bogatych, że decyzje bohatera chwilami wydają się być na poziomie emocji uzasadnione. Zbrodnia bez kary, a on nie pierwszy i nie ostatni.

Biały tygrys potrafi skupić swoją uwagę, jest cały czas na wysokim biegu i niebezrefleksyjnie, a umie sensownie wytworzyć akcję i nie przesadzić z bodźcami. Ta droga naszego bohatera dyskusyjna, wyboista, czytelna, czasami traci, bo nie wybrzmiewa tak dotkliwie i wstrząsająco, jak powinna adekwatnie do tematu i wtedy traci na impecie i naszym zaangażowaniu. Mimo tej prędkości i takiej pewnej frywolności, ale celności podglądania naszego bohatera wraz z przejściem do szerszej perspektywy miejsca i społeczeństwa, filmowi udaje się też ciekawie zaangażować symbolicznie odniesienia w historii. Biały tygrys jako wyjątkowy okaz, którym czuje się nasz bohater jest też królowaniem w świecie podziemnym i właśnie tam nasz bohater musi dominować, bo w świetle dziennym z racji swojego statusu jest niewidoczny. Obecność kruka też tutaj komunikatywna z mrokiem, z którego bohater myśli, że potencjalnie wyszedł, ale tak naprawdę można również dobrze stwierdzić, że tworzy kolejny wymiar. I tu właśnie warto wspomnieć o pewnym problemie tej produkcji, który wydaje się wynikać z bycia takim słodko-gorzkim, niezdecydowanym chwilami wytworem. O brak jednak wykrzyknika w tezie twórcy, który nie wydaje się być pominięty dla naszej wyobraźni i przestrzeni do oceny, a z powodu wysłania kilku komunikatów jednocześnie.

Biały tygrys bez ton refleksji, w wadze średniej ciekawie opowiada i z iskrą z dużą kontestacją wobec Indii, czy jakiegoś pojęcia przeznaczenia, bez poprawności opowiada o klasizmie i ucieczce z biedy z uwagą i pytajnikiem, czy można w inaczej, w tak bezwzględnej i obojętnej rzeczywistości. Trochę spiłowane ma pazurki w głębszej refleksji, ale potrafi zaciekawić i wywołać chęć podążania za bohaterem. Zadziorny i nieszlachetny przepis na sukces.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 0
Skomentuj jako pierwszy.
Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dzwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…