Dokument „Insha Allah. Krew Męczenników” pokazuje Państwo Islamskie z punktu widzenia wszystkich grup prześladowanych przez dżihadystów. Autorzy rozmawiają z najważniejszymi świadkami działań kalifatu: z generałami, ministrami, wojownikami ISIS i kurdyjskimi Peshmergami. W czasie zdjęć do filmu twórcy trzykrotnie uniknęli zamachów bombowych - jako jedyni polscy dziennikarze, obecni na froncie walki z ISIS, dotarli do świadków, którzy nigdy wcześniej nie opowiadali o swoich przeżyciach. Dziennikarzom udało się zebrać świadectwa chrześcijan z Mosulu i Doliny Niniwy, Jazydów z okolic Sinjar, Asyryjczyków z terenów północnej Syrii, oddziałów Peshmergów, jedynej lądowej formacji zbrojnej stawiającej opór Państwu Islamskiemu. Udało się porozmawiać również z członkami Państwa Islamskiego schwytanymi przez iracką policję.
Kashashe to hodowcy gołębi o kiepskiej reputacji. Pracują na dachach domów w Damaszku i mają opinię złodziei i kłamców o agresywnej naturze. Jeden z nich opowiada nam o swojej pasji.
Znana aktorka Behnaz Jafari otrzymuje dramatyczną wiadomość od młodej dziewczyny z irańskiej prowincji. Wraz z Jafarem Panahim (reżyser ponownie gra samego siebie) postanawia wyruszyć na północny wschód kraju. Oboje chcą poznać prawdę o nastolatce, która miała popełnić samobójstwo, gdy rodzina nie pozwoliła jej studiować w szkole aktorskiej. Ta filmowa podróż, dyskretnie inspirowana kinem Abbasa Kiarostamiego, jest nie tylko przejmującą opowieścią o trzech pokoleniach kobiet z aktorskimi aspiracjami, na których realizację wpływ miała zmieniająca się polityczno-społeczna rzeczywistość Iranu. Dla Panahiego to także pretekst do skonfrontowania własnego wyobrażenia o społecznej roli artysty z tym, jak sztukę filmową postrzegają zwyczajni ludzie. Irański twórca patrzy i słucha, a gdy może - pomaga i dodaje otuchy, cieszy się szacunkiem i go odwzajemnia, ale do zmian, których on sam pewnie tak pragnie, droga dużo dalsza niż z Teheranu na peryferia.
Historia Maryam, Samira i Ismaila (Carlo Ljubek) - trójki młodych muzułmanów, mieszkających w Berlinie. Z biegiem wydarzeń zachwianiu ulega ich wiara i system wartości. Okoliczności zmuszają ich do szukania nowej drogi w życiu i zadania sobie pytania o to, kim są, kogo kochają i w co wierzą. Ich ścieżki krzyżują się w meczecie mądrego imama Vedata. Tytuł filmu jest odniesieniem do pierwszego z filarów islamu - Szahada to muzułmańskie wyznanie wiary, symbol decyzji jednostki o obraniu danej drogi. Bohaterowie filmu, każdy na swój sposób, pokonują indywidualne ograniczenia, by odnaleźć swą ścieżkę w życiu i nauczyć się żyć zgodnie z własnym systemem wartości.
Władca Bagdadu Ahmad (John Justin) zostaje uwięziony przez przebiegłego wezyra, Jaffara (Conrad Veidt). Udaje mu się jednak uciec do Basry, gdzie zakochuje się z wzajemnością w pięknej córce sułtana.
Dwudziestokilkuletnia Shirin (Desiree Akhavan) mieszka w Nowym Jorku i nie ma łatwego życia. Dziewczyna pochodzi z tradycyjnej irańskiej rodziny. Mimo że żyje na zachodzie, cały czas czuje na sobie presję rodziców (Anh Duong, Hooman Majd). Shirin jest biseksualna. Kiedy zakochuje się w dziewczynie o imieniu Maxine (Rebecca Henderson), ze wszystkich sił stara się ukryć prawdę przed najbliższymi. Szybko okazuje się, że związek nie wytrzymuje próby. Shirin po rozstaniu stara się zrozumieć, dlaczego do niego doszło i skąd bierze się w niej lęk przed ujawnieniem przed rodzicami swojej prawdziwej natury.
Niemiecka psychoterapeutka Doris, wychowująca samotnie dwójkę dzieci, zakochuje się w tureckim policjancie Metinie, który również wychowuje dwójkę nastolatków. Kiedy ta niemiecko-turecka rodzina zamieszkuje pod jednym dachem, każdy z jej członków musi odnaleźć swoje miejsce w nowej, niecodziennej sytuacji. Czy pomimo odmienności kulturowej i światopoglądowej uda im się stworzyć prawdziwy dom?
Bohaterka filmu, pastor Becky Fisher należy do społeczności Ewangelików. Całą energię wkłada w organizowanie obozów wyznaniowych dla dzieci - „Kids on Fire”. Ewangelicy wkładają wiele starań w stworzenie „Armii Boga”, której „żołnierzy” rekrutuje się wśród najmłodszych Amerykanów. Dzieci są bowiem najbardziej podatne na indoktrynację. Becky Fisher ma na tym polu wielkie zasługi. Kamera z bliska rejestruje najbardziej emocjonujące momenty działania charyzmatycznej pastor. Gdy doprowadza podopiecznych do duchowej ekstazy i histerycznych drgawek, sprawia, że mówią językami i płaczą poruszeni obecnością Ducha Świętego ma się wrażenie wkraczania w czyjąś intymność. Jednak kościół ewangelicki ma to do siebie, że tam eksponuje się emocje a chwalić Boga można na wiele sposobów. Podczas jednego z występów członkowie „Kids on fire” w kamuflażach, uzbrojeni w kije, tańczą wojenne tańce w rytm chrześcijańskiego heavy – metalu. To wszystko za przyzwoleniem rodziców, którzy często, zamiast posyłać dzieci do szkoły, uczą je w domu. Ewolucjonizm zastępują teorią stworzenia. Choć Becky proces indoktrynacji ma doskonale zaplanowany, czasem pojawiają się zabawne niekonsekwencje. Fisher przestrzega przed Harrym Potterem jako wrogiem Boga, lecz stworzenie człowieka inscenizuje już za pomocą Barbie i Kena.
Akcja filmu rozpoczyna się w momencie, kiedy władzę w Afganistanie przejmują Talibowie. Pewna wdowa postanawia zamienić swoją córkę w chłopca. Obcina jej włosy, ubiera jak przeciętnego chłopaka i wysyła do pracy. Wkrótce jednak dziewczynka trafia do Talibów, do szkoły terrorystów. Pozostaje już tylko kwestią czasu kiedy dowiedzą się, kim tak naprawdę jest Osama (Marina Golbahari)...