Jest to filmowa wersja wyprawy Krzysztofa Kolumba. Opowiada nie tylko o wyprawie w nieznane na poszukiwanie Nowego świata, lecz także o życiu sławnego podróżnika. Film został stworzony dla uczczenia pięćsetnej rocznicy wyprawy Kolumba. Była to już druga produkcja tego roku dotycząca Wyprawy. Film Scott'a, chociaż zdobył mniejszą widownię, jest uważany za lepszy obraz.
Ekranizacja powieści Daniela Defoe. Robinson płynie statkiem, który się rozbija. Jest jedynym ocalałym. Musi dać sobie radę zupełnie sam na bezludnej - jak mu się wydaje - i niezmiernie pięknej wyspie.
"Geronimo: Amerykańska Legenda" to film opowiadający o losach ostatniego wodza Indian, który poddał się władzy białych. Plemię Apachów, na polecenie amerykańskiego rządu, niechętnie osiedla się na nowym, wyznaczonym przez władzę, terenie. Nie wszyscy Indianie mogą przyzwyczaić się do życia na roli. Przykładem może być Geronimo (Wes Studi), który nie jest w stanie zaakceptować takiego życia. Kiedy rząd nie wywiązuje się z obietnic i podejmuje niepotrzebne działania, Geronimo wraz z niewielką grupą towarzyszy ucieka z niewoli białych i postanawia walczyć o swoje prawa. W pościg za uciekinierami ruszają: młody oficer Gatewood (Jason Patric), niezwykle doświadczony i sprytny tropiciel Al Sieber (Robert Duvall) oraz świeżo upieczony absolwent szkoły wojskowej Britton Davis (Matt Damon). Tymczasem dzięki znakomitej znajomości terenu, niezwykłej odwadze i niecodziennej pomysłowości Geronimo - ostatni wielki wódz plemienia Apachów przez długi czas wymyka się z pogoni i unika kolejnych zasadzek, wyśmiewając tym samym bezradność rządu oraz upominając się o coś, co prawowicie należy się jego plemieniu.
Kilkunastoletnia Regan, którą cztery lata wcześniej opętał szatan, wciąż prześladują niesamowite wizje. Jedyną nadzieją staje się dla niej ojciec Lamont, ksiądz, który bada okoliczności śmierci starego egzorcysty.
Xi oraz buszmeni z jego plemienia żyją tak, jakby przez ostatnie pięć tysięcy lat nic się nie zmieniło. Pewnego dnia z nieba spada pusta butelka po Coli i za sprawą hojnego "daru bogów" życie naszych bohaterów staje na głowie.
Xi wyrusza na wyprawę, by zwrócić mistyczny prezent, spotyka na swej drodze romantycznego mikrobiologa, zwariowaną nauczycielkę i bandę terrorystów. Wszyscy zostają uwikłani w nieprawdopodobną intrygę, która mogła się zdarzyć tylko w "cywilizowanym" świecie.
Mondo Cane można by tłumaczyć jako "Pieskie Życie". Z tym związkiem frazeologicznym kojarzy się zazwyczaj szarówa, pustka w portfelu i nieprzejednany wykidajło w gospodzie. Taki był słodko-gorzki film Charliego Chaplina pod tym właśnie tytułem. Trudno o większe nieporozumienie. Mondo Cane opowiada o życiu skundlonym, atawistycznym, sprowadzonym to najniższych instynktów – chuci, głodu i chęci przeżycia. Nakręcony w 1962 roku film, wprowadzony na ekrany jako dokument etnograficzny, to w istocie najczystsze kino eksploatacji. Wątpliwości cenzury budziły przede wszystkim sceny bezwzględnego uboju dziesiątek zwierząt, które w spazmach dogorywają na ekranie, oraz zarejestrowana w trakcie encierro – gonitwy byków i ludzi w Pampelunie – śmierć człowieka. Ironii całemu przedsięwzięciu dodaje jaskrawa kolorystyka, wynikająca z zastosowania w filmie Technicoloru.
Małe plemię ludzi pierwotnych składa ofiary swojemu bogu z blond włosych kobiet. Podczas jednej z ceremonii dochodzi do dziwnego zjawiska i przeznaczona dla boga Sanna ucieka znajdując schronienie u członków innego plemienia. Chcąc zadowolić swoje bóstwo jej współplemieńcy wyruszają by ja odszukać.
W pierwszych latach XVII wieku Północna Ameryka wygląda tak samo, jak przez minione 5 000 lat. Na olbrzymim, bogatym w lasy i zwierzynę terenie mieszka wiele różnorodnych i żyjących w zgodzie z przyrodą plemion zachowujących miedzy sobą wątły rozejm. Niewiele trzeba, aby go zerwać. Wiosną, w kwietniu 1607 roku do brzegów Wirginii przybijają trzy okręty wraz ze 103 osobami na pokładzie. Przybyli z Anglii, by dla zatrudniającej ich firmy - Virginia Company, założyć w Nowym Świecie - jak wtedy określano Amerykę - pierwszą brytyjską kolonię. Wśród pasażerów jednego ze statków jest buntowniczy, 27-letni John Smith (Colin Farrell). Weteran wielu europejskich wojen jest skazany na śmierć za niesubordynację, ale kiedy tylko statki przybijają do brzegu zostaje ułaskawiony przez kapitana Christophera Newporta (Christopher Plummer). Newport wie, że Nowy Świat kryje w sobie wiele niebezpieczeństw i tylko od doświadczonego oraz niestroniącego od ryzyka Smitha może zależeć bezpieczeństwo przyszłej kolonii.