Trzydziestoletnia Valeria Billi (Sophia Loren), piosenkarka, odkrywa, że jej kolejny mężczyzna jest żonaty, i postanawia popełnić samobójstwo. Męski głos z „telefonu pomocy”, pełen ciepła i zrozumienia, odwodzi ją od tego. Nie przeszkadza jej to w połykaniu dużej ilości tabletek. Na łóżku szpitalnym prosi o spotkanie z mężczyzną, który ją pocieszył. Okazuje się, że głos ten należy do księdza Don Maria (Marcello Mastroianni). Wkrótce niedoszła samobójczyni zakochuje się w nim i uwodzi duchownego. Jemu trudno oprzeć się wrażeniu, jakie wywiera na nim młoda kobieta, i prosi kościelne władze Rzymu o zgodę na zawarcie małżeństwa. Otrzymuje luksusowe mieszkanie i jednocześnie bardzo honorową propozycję: godność biskupa, ale musi zapomnieć o swoich planach na małżeństwo z Valérią…
Młody żonaty bramin Parshuram mieszka ze swoją owdowiałą matką oraz także żonatym, starszym bratem w wiekowym, rodzinnym domu. Nie mogąc znieść dużych wymagań brata względem niego, młodzieniec chce uciec od rodziny. Wówczas spotyka świętego mędrca Kondurę, który namaszcza go na strażnika wioski posiadającego moc odpuszczenia grzechów. Dar okaże się dobrodziejstwem czy przekleństwem?
Don Clemente (Lando Buzzanca), młody sycylijski ksiądz wykonał zbyt dobrą pracę jako kapłan w swojej wiejskiej parafii i zostaje powołany do bogatej parafii w Rzymie. Wraz z nową pozycją pojawiają się nowe pokusy, z których najbardziej widoczna jest chęć zajęcia się problemami Silvii (Rossana Podestà), pięknej i młodej prostytutki.
W początkowej fazie łysienia Albert wątpi w swoją siłę uwodzenia. Wątpi też we własne uczucia, jak również w kierunek, jaki powinien obrać, jaką postawę przyjąć, jaki ma prowadzić dyskurs. Krótko mówiąc, Albert wątpi we wszystko i ciągle się waha. Jego niezdecydowanie prowadzi go na wyboistą drogę, pełną objazdów i groteskowych sytuacji, pozostawiając opatrzności w spokoju decydować o jego losie.