Tinja to nieśmiała nastoletnia gimnastyczka wychowywana przez apodyktyczną matkę marzącą o życiu jak z Instagrama – z perfekcyjnymi śniadaniami, wiecznie uśmiechniętymi dziećmi i fałszywym rodzinnym szczęściem. Pewnego dnia Tinja znajduje w lesie jajko, które postanawia zabrać do domu. Zanim wykluje się z niego tytułowe pisklę, jajko urośnie jednak do ogromnych rozmiarów.
Młoda kobieta zostaje zaproszona na wystawne wesele do tajemniczej posiadłości na angielskiej wsi, gdzie uwodzi ją przystojny i podstępny gospodarz. Wkrótce odkrywa złowrogie zamiary mężczyzny.
Bohaterką filmu jest Noe, kobieta która na zwyczajnych, codziennych zakupach poznaje urzekającego Steve’a. Kobieta sfrustrowana nieudanymi dotychczas randkami za pośrednictwem aplikacji randkowych, ryzykuje i daje mężczyźnie swój numer telefonu. To jak się później okaże było koszmarnym w skutkach błędem. Po pierwszej randce, Noe jest oczarowana Stevem i przyjmuje jego zaproszenie na romantyczny, weekendowy wyjazd. Na miejscu odkrywa prawdziwą twarz mężczyzny, który jak się okazuje ma niecodzienne apetyty.
W hospicjum dla nieuleczalnie chorej młodzieży ósemka pacjentów spotyka się co noc o północy, aby opowiadać sobie historie o duchach — i zawiera pakt, że następny z nich, kto umrze, da grupie znak z zaświatów. Na podstawie powieści z 1994 roku o tym samym tytule oraz innych książek Christophera Pike’a.
"Tanio, szybko, przyzwoicie" - to słowa oddające zawodowe credo Remiego (w tej roli gwiazdor francuskiego kina Romain Duris). Reżysera, który nad artystyczne ambicje stawia chęć szybkiego zysku, a od cierpliwego cyzelowania swoich produkcji woli natychmiastowy efekt. Gdy pewnego dnia dostaje zamówienie na nakręcenie filmu o zombie, wydaje się, że nie mogło trafić na nikogo lepszego.
Problem w tym, że od samego początku nic nie idzie według planu bohatera. Trudne relacje z niewielką ekipą, wśród której prym wiedzie charakteryzatorka Nadia (Bérénice Bejo), podkręcają jedynie napięcie w trakcie produkcji niskobudżetowego horroru. Uciekający czas i związany z tym stres, rozjeżdżające się artystyczne wizje i typowe dla filmowego planu kłopoty to jednak nic przy tym, że w produkcji najwyraźniej ochotę mają zagrać… prawdziwe zombie. Pewne jest jedno - będzie zabawnie i krwawo.
Zapomnijcie o problemach bohaterów Joachima Triera. To w nowym filmie Kristoffera Borgliego spotkacie dwoje spośród najgorszych ludzi na świecie: Thomas jest pretensjonalnym artystą tworzącym instalacje z kradzionych mebli (przy okazji kradnie też inne rzeczy, np. najdroższe wino z restauracji); jego dziewczyna Signe pracuje zaś jako baristka i marzy, by ktoś ją dostrzegł. Oboje są znudzeni życiem i sobą nawzajem, ich rozmowy często zamieniają się w wymianę drobnych złośliwości. Nagle coś jednak się zmienia. Gdy Thomas odnosi sukces, Signe decyduje się wreszcie wyjść z jego cienia. Udawanie alergii na orzechy okazuje się niezbyt skutecznym pomysłem, więc dziewczyna sięga po znacznie bardziej radykalne środki.
W czasie pandemii COVID-19 dwie przyjaciółki postanawiają zaszyć się w odizolowanym domku nad jeziorem, aby w spokoju odbyć kwarantannę. Ich bezpieczny azyl szybko zmienia się jednak w krwawą pułapkę, gdy na dziewczyny zaczyna polować zamaskowany morderca.
Mroczny horror z elementami czarnej komedii, którego akcja toczy się w roku 1988. Dwie nastolatki, najlepsze przyjaciółki, Abby (Elsie Fisher) i Gretchen (Amiah Miller) zmagają się z demonem, który opętał Gretchen.
Grupa koreańskich skazańców na mocy ekstradycji jest transportowana z Filipin do ojczyzny. Kryminaliści z eskortującymi ich policjantami wsiadają na pokład wielkiego kontenerowca. Sytuacja wymyka się spod kontroli, a oswobodzeni bandyci zaczynają metodycznie masakrować funkcjonariuszy. Jednak ani jedni, ani drudzy nie mają pojęcia, że prawdziwe niebezpieczeństwo czyha na nich pod pokładem. Pływające piekło, z którego nie da się uciec.