Film przedstawia poruszającą i prawdziwą historię głęboko nieszczęśliwego mężczyzny, który walczy o powrót do rzeczywistości, odkrywając terapeutyczną moc sztuki.
Barry (Bill Hader) jest w depresji, czuje się samotny i całkowicie wypalony. Na życie zarabia jako płatny zabójca z dolnej półki, co nie poprawia jego sytuacji. Nie ma ochoty na kolejne zlecenie, ale zgadza się na realizację nowej roboty w Los Angeles, gdzie ma „zająć się” młodym, aspirującym aktorem. Podążając za swoim celem, mężczyzna trafia na spotkanie lokalnej grupy teatralnej. Ku swojemu zaskoczeniu odkrywa, że w ich towarzystwie czuje się dobrze i nabiera przekonania, że chciałby zerwać ze starym życiem. Pozostaje tylko jeden problem – jak to zrobić?
12-letni Luis czuje się samotny. Nie ma żadnych przyjaciół, a jego ojciec – ufolog Armin – całe noce spędza przy teleskopie, szukając śladów życia w kosmosie. Na domiar złego, dyrektor ze szkoły Luisa chce wysłać chłopca do internatu poza miastem. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy na podwórku Luisa rozbija się UFO, pilotowane przez trójkę wesołych kosmitów. Chłopiec szybko zaprzyjaźnia się z obcymi i ukrywa ich przed swoim tatą, który jest przekonany, że kosmici są niebezpieczni. Próbując pomóc ufoludkom w powrocie na macierzystą planetę, Luis sam nabiera ochoty na wielką kosmiczną podróż.
W ulu aż huczy od sensacyjnych wieści! W pszczelej stolicy odbyć się mają Miodowe Igrzyska. Maja marzy, by wziąć w nich udział. Niestety mieszkańcy ula nie zostają na nie zaproszeni. Na domiar złego Cesarzowa żąda oddania połowy miodowych zbiorów na potrzeby sportowców. Królowa gotowa jest się pogodzić z poleceniami przełożonej, ale Maja od dziecka jest buntowniczką. A nic nie złości jej bardziej niż jawna niesprawiedliwość. Wyrusza więc do stolicy, by powiedzieć Cesarzowej, co myśli o niej i jej nakazach. I nawet Guciowi nie uda się jej powstrzymać przed wpakowaniem się w kłopoty. Zuchwałość Mai zostanie ukarana: pszczółka musi wystartować w zawodach, ale jeśli przegra jej ul straci całe zapasy na zimę… Cesarzowa nie podejrzewa nawet na co stać tę małą rozrabiakę i paczkę jej wiernych przyjaciół.
Rok 1809, Francja. Kapitan Neuville (Jean Dujardin), tchórzliwy kłamca i pozbawiony skrupułów, zostaje wezwany na front, pozostawiając swoją przyszłą narzeczoną. Ona nienawidzi go. A on gardzi nią. Jej siostra postanawia napisać listy w jego imieniu, żeby ją pocieszyć. Ale wszystko idzie nie tak, bo wkrótce ponownie pojawia się Neuville.
Annie (Rose Byrne) mieszka w sennym miasteczku na wybrzeżu Anglii. Jej chłopak, Duncan (Chris O'Dowd) jest nauczycielem i ma totalną obsesję na punkcie Tuckera Crowe'a (Ethan Hawke) - muzyka, który po spektakularnym debiucie dosłownie zapadł się pod ziemię. Będąc wielkim fanem artysty, Duncan cały wolny czas spędza na prowadzeniu strony internetowej poświęconej twórczości Crowe'a. Pewnego dnia w jego ręce wpada prawdziwy skarb - taśma demo, zawierająca wczesne kompozycje piosenkarza. Podekscytowany nagraniami Duncan zapomina o całym świecie i... o Annie. Ta postanawia się zemścić, publikując nieprzychylne komentarze na jego blogu. Nieoczekiwanie wpisy te zwracają uwagę samego Crowe'a. Muzyk i Annie zaczynają prowadzić tajną korespondencję. Od słowa do słowa między rozdzieloną oceanem parą budzi się głębsza relacja.
Romain Gavras w swoim drugim filmie, uznanym już za jedno z największych odkryć tegorocznego festiwalu w Cannes, pozwala sobie na brawurę. Cytując "Człowieka z blizną" Briana de Palmy i wizualne rozpasanie "Spring Breakers", reżyser znany dotychczas głównie dzięki niezapomnianym teledyskom do utworów M.I.A. czy Jaya-Z snuje żywiołową opowieść gangsterską. Karim Leklou wciela się tu w rolę drobnego cwaniaczka François, który bardzo nie chce, ale jednak musi znowu zejść na złą drogę. Jego nie do końca uczciwą mamusię gra Isabelle Adjani, na ekranie zobaczymy też Vincenta Cassela, z którym Gavras współpracował już przy debiutanckim "Our Day Will Come" z 2010 roku. Francuski reżyser w "The World Is Yours" udowadnia, że choć przestępstwo nie popłaca, czasem okazuje się wręcz histerycznie zabawne. Jedno jest pewne - Guy Ritchie będzie pewnie zgrzytał zębami z zazdrości.
Czarne Bractwo Blackkklansman to prawdziwa historia w reżyserii znakomitego filmowca Spike'a Lee. Jest początek lat siedemdziesiątych, a Ron Stallworth (John David Washington) jest pierwszym czarnoskórym detektywem, który służy w Departamencie Policji w Colorado Springs. Zdeterminowany, by wyrobić sobie nazwisko, Stallworth odważnie decyduje się na niebezpieczną misję: infiltracje Ku Klux Klanu. Razem z kolegą Flipem Zimmermanem (Adam Driver) tworzą grupę, której udało się przeniknąć do struktur Ku Klux Klanu. Udowodnili rasistowskie działania organizacji, uniemożliwili dokonanie zamachu, w którym mieli zginąć ludzie.
Tajne służby mogą teraz liczyć tylko na niego – Johnny’ego Englisha. Niedawno zdegradowany, prowadzi zajęcia w jednej ze szkół. To właśnie wtedy zostaje ponownie powołany na dawne stanowisko, by zdekonspirować przebiegłego hakera, który zagraża bezpieczeństwu państwa. Ale aby misja się udała, Johnny będzie musiał użyć wszystkich swoich umiejętności, cóż, w każdym razie tych, które ma. „Analogowymi” metodami, które zna ze swej młodości, będzie musiał stawić czoła digitalnej technologii jutra.