To nie hejt a kwestia gustu. Jednych lubimy bardziej innych mniej.
No i niestety nie żyje. :( Bardzo przykra wiadomość. Za szybko odszedł :( Niezastąpiony czarny charakter u Quentina Tarantino. Był jednym z moich ulubionych aktorów. W każdym filmie w jakim zagrał, niezależnie od tego czy wybitny, czy raczej średni, wnosił swoją dużą jakość.
Uwielbiam gościa, niesamowicie charyzmatyczny. Jak sobie przypominam sceny z Susan Sarandon w "Thelmie i Louise" – chemia jak diabli. Szanuję też za szczerość, że gra w tych wszystkich szajsowatych produkcjach, bo trzeba za coś żyć.