Miał do końca nadzieję…. – Bardzo lubię tego aktora – niezależnie od jego fizycznej nieobecności. Pozostawił po sobie spory, ciekawy i różnorodny dorobek filmowy. Patrick Swayze utrwalił się w mojej pamięci kilkoma bardzo różnymi w tematyce i charakterze obrazamii: spektakularnym sukcesem w “Dirty Dancing”, świetną rolą Orina w “Północ-południe”, w tandemie z Woopi Goldberg (a wlaściwie tercecie, bo jeszcze Demi Moore) w “Uwierz w ducha” oraz rolą zawodowego kierowcy ciężąrówki, który zostaje wplątany w kryminalną aferę w “Czarnym psie”…
Choć od jakiegoś czasu było to do przewidzenia, zawsze do końca wszyscy mają nadzieję…
Szkoda…
Wszyscy maja nadzieje piszesz , jest w tym trochę racji, choć nie wszyscy walczą a myślę że Patrick walczył, walczył do końca… był moim bohaterem, aktorem lat młodzieńczych, facet miał charyzmę mimo słabości. Walczyć trzeba do końca i pamiętać! Lista filmów z których go pamiętam i podziwiam jest długa, ma bowiem spory dorobek filmowy ale niewątpliwie na czele jest jego rola w "North & South" Orry Maine.
RIP – Zmarł wczoraj w wieku 57 lat.
Świetny dokument o nim – https://fdb.pl/film/923064-patrick-swayze-tancerz-aktor