-
1898-04-09
- Princeton, New Jersey, USA
Paul Robeson, urodzony 9 kwietnia 1898 roku w Princeton, był postacią o rzadko spotykanej skali talentu i niezłomności. Jego droga rozpoczęła się od fenomenalnych sukcesów naukowych i sportowych – w swoim roczniku (klasa 1919) był jedynym Afroamerykaninem w Rutgers College, gdzie nie tylko został legendą futbolu, ale także wygłosił mowę pożegnalną jako najlepszy student (valedictorian). Choć ukończył prawo na Columbia University, zrezygnował z kariery w nowojorskiej kancelarii, gdy sekretarka odmówiła dyktowania mu tekstów ze względu na kolor jego skóry. To upokarzające wydarzenie stało się katalizatorem jego przejścia do świata teatru, gdzie zadebiutował w sztukach Eugene’a O’Neilla.
Największą sławę przyniosła mu rola Joe w musicalu „Show Boat”. Choć nie wystąpił w nowojorskiej premierze, to właśnie z myślą o jego potężnym głosie Jerome Kern napisał pieśń „Ol' Man River”. Robeson stał się bogiem estrady po premierze londyńskiej w 1928 roku, a jego wykonanie tego utworu w filmowej wersji z 1936 roku stało się symbolem godności Afroamerykanów. Kolejnym historycznym sukcesem był występ w „Otello” (1943) – produkcja z jego udziałem do dziś dzierży rekord najdłużej wystawianego dramatu szekspirowskiego na Broadwayu. Jako artysta Robeson zawsze dążył do przełamywania barier rasowych, używając swojej popularności jako narzędzia walki politycznej.
W latach 40. jego zaangażowanie po stronie ruchów pracowniczych i fascynacja Związkiem Radzieckim sprowadziły na niego prześladowania w dobie maccartyzmu. Mimo lojalności wobec ZSRR potrafił wykazać się osobistą odwagą – w 1949 roku w Moskwie oddał hołd prześladowanym żydowskim artystom, śpiewając pieśń partyzantów w jidysz. W 1950 roku Departament Stanu cofnął mu paszport, co na osiem lat uniemożliwiło mu występy zagraniczne. Podczas przesłuchań przed komisją HUAC w 1956 roku Robeson wszedł w słynną polemikę z sędziami, rzucając im w twarz: „Dlaczego nie jesteście w Missisipi, chroniąc moich braci, zamiast przesłuchiwać mnie tutaj?”.
Lata walki z systemem i izolacji odcisnęły tragiczne piętno na jego kondycji. Po odzyskaniu paszportu w 1958 roku powrócił do koncertowania, m.in. w Carnegie Hall, jednak jego zdrowie psychiczne zaczęło gwałtownie podupadać. Syn artysty sugerował później, że ojciec mógł paść ofiarą nielegalnych eksperymentów MKUltra podczas pobytów w szpitalach w Moskwie i Londynie, co ostatecznie zmusiło go do całkowitego wycofania się z życia publicznego w latach 60. Przez cały ten trudny okres trwała przy nim żona, Eslanda Goode Robeson, wybitna antropolożka i jego wieloletnia managerka.
Paul Robeson zmarł 23 stycznia 1976 roku w Filadelfii w wieku 77 lat w wyniku powikłań naczyniowych. Pozostał w pamięci jako „człowiek renesansu” i symbol nieugiętej walki o prawa człowieka. Jego biografia to świadectwo ogromnej odwagi cywilnej; Robeson udowodnił, że integralność moralna jest ważniejsza niż sława, a jego interpretacja „Ol' Man River” pozostaje jednym z najbardziej przejmujących i autentycznych głosów w historii światowej kultury.