Do tej listy wrzucam osoby, które są u mnie nisko notowane w zawodzie aktora, jak również takie, które w jakiś sposób działają mi na nerwy.
Mnie się wydaje, że ten aktor nie jest w 100% sobą, ja go odbieram na ekranie, jako osobę, która gra częściowo sztucznie, a może taki już jego urok.
Tak to się kończy jak ktoś myli się z powołaniem. Powinien pozostać w wrestlingu i odcinać kupony, a nie psuć produkcje filmowe. Nawet jeżeli nie może już "walczyć", to zawsze może trenować, być jakimś konsultantem, czy też komentować "mecze". Ewentualnie i w filmie znalazł by sobie miejsce, ale nie jako aktor, tylko na przykład kaskader.
jeden z niewielu aktorów, którego zdecydowanie nie lubię. Potrafi zepsuć każdą produkcję, a film grozy zamienić w komedie familijną.