Apocalypto —
Nowe superwidowisko Mela Gibsona rozpada się na trzy wyraźne i niestety zbyt odrębne akty, jednak w podsumowaniu „Apocalypto” ogląda się z wielkim „ach” na ustach.
przeczytaj recenzję
Źródło —
Nie chcę pisać recenzji „Źródła” Darrena Aronofsky’ego. Chcę spróbować po prostu przyjrzeć się temu filmowi dokładniej, poukładać jego treść, poszukać ukrytych w nim znaczeń.
przeczytaj recenzję
Piła III —
Dostatecznie zniesmaczyłem się poziomem całej tej szopki, a trepanację czaszki wolę oglądać w wirtuozerskim wykonaniu mistrza Lectera niż jakiejś podrzędnej chirurg.
przeczytaj recenzję
Prestiż —
Każda fachowa sztuczka magiczna kończy się widowiskowym finałem zwanym Prestiżem. „Prestiż” – jest w tym lepszy od profesjonalnie wykonanego triku, że całość można zinterpretować na wiele sposobów.
przeczytaj recenzję
Maria Antonina —
„Marii Antoninie” brakuje emocjonalnej istoty i intensywności przekazu, a brak zdecydowania odbiera uroku przedstawionej historii.
przeczytaj recenzję
Apocalypto —
Scena finałowa „Apocalypto” to zwiastun zmian, zmian fundamentalnych i nieodwracalnych, bez względu na to, co jest ich rzeczywistą przyczyną – logika wydarzeń, gniew niebios czy zwykły przypadek.
przeczytaj recenzję
Prestiż —
„Prestiż” to przede wszystkim inteligentna rozrywka, sugestywnie sfilmowana przez Wally’ego Pfistera oraz starannie skonstruowana przez Nolana, niepozbawiona napięcia w duchu dobrego kina.
przeczytaj recenzję
Wiatr buszujący w jęczmieniu —
Gdyby akcję „Wiatru buszującego w jęczmieniu” przenieść na polskie warunki, to film musiałby opowiadać co najmniej o pogromie w Jedwabnem lub być rewizjonistyczną wersją „Ogniem i mieczem”.
przeczytaj recenzję
Pytając o miłość —
Konstrukcja „Pytając o miłość” chwieje się w posadach, ale chociaż odrobinę krzywa i wzniesiona bez wyraźnego planu, uwodzi wizją kina noir.
przeczytaj recenzję
Jak we śnie —
Oglądając „Jak we śnie”, można poczuć się jak w galerii sztuki nowoczesnej: poznać szereg nietypowych postaci i podziwiać wiele niesamowitych obrazów.
przeczytaj recenzję