Bigger Than Us —
Wątpię aby znalazł przesadnie dużą publikę, lecz ci którzy zdecydują się złapać go w kinie mogą dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy i nie powinni się nudzić. Całkiem nieźle, biorąc pod uwagę temat.
przeczytaj recenzję
Tiger & Bunny —
Robili prawdopodobnie lepsze wrażenie w 2011, kiedy rynek nie był jeszcze aż tak przesycony superbohaterami, ale to wciąż absolutnie poprawne, miłe dla oka anime. Na niezobowiązujący seans w sam raz.
przeczytaj recenzję
Belle —
Piękno świata, tak realnego jak i wirtualnego usidla oczy, a głos głównej bohaterki czaruje uszy. Tylko mózg nie ma za wiele do roboty, bo fabularnie film jest zwyczajnie słaby.
przeczytaj recenzję
Metal Lords —
To dziurawa i nieskoncentrowana produkcja, która nadrabia sympatyczną obsadą, paroma niezłymi żartami i świetną ścieżką dźwiękową. Ze względu na nią zawyżam nieznacznie ocenę końcową.
przeczytaj recenzję
Informator —
Interesujący serial szpiegowski z Węgier. Intryga wciąga nienajgorzej już od pierwszych chwil, lecz prawdziwy przełom następuje z końcem pierwszego odcinka. Od tej pory stawka już tylko rośnie.
przeczytaj recenzję
Wolf Like Me —
Połączenie komedii romantycznej i horroru może i brzmi ciekawie na papierze, lecz ostatecznie wypada raczej blado. Sytuację ratują do pewnego stopnia jedynie aktorzy.
przeczytaj recenzję
Bańka —
"Bańka" zapowiadała się na naprawdę solidną komedię. Gwiazdorska obsada, uznany reżyser za sterami, ciekawy pomysł, w którym słychać echa "Jaj w tropikach" Bena Stillera - jak to mogło się nie udać?
przeczytaj recenzję
Zaginione miasto —
W zależnosci od kontekstu oraz podejścia - albo rozczaruje, albo dostarczy rozrywki. Na wielu poziomach - działa, szczególnie do nachosów z dipem serowym.
przeczytaj recenzję