Aktywność

Avatar (2009)

Każdy towar ma swojego nabywcę. – Wybierając się na dowolny film Jamesa Camerona można liczyć na wielkie widowisko, wartką akcję, nieskomplikowaną ale dobrą fabułę. Tak samo jest w przypadku Avatar’a. Ja osobiście uważam, że jak przystało na dobre kino rozrywkowe fabuła jest taka jak być powinna, i ciężko mi zrozumieć te głosy oburzenia o wtórności, infantylności tudzież braku fabuły. Mam wrażenie, że tych którzy tak jęczą można podzielić na dwie grupy:
1. nigdy nie słyszeli nazwiska JC i po prostu poszli nie wiedząc czego się spodziewać, i cholerka masz Ci babo palcek, prostacka fabuła ( ciekawe ile jest takich osób)
2. „Znawcy kina”, którzy oczekują od każdego filmu skomplikowanej, wielowątkowej fabuły i jeśli tylko takiej nie ma to film należy zjechać ( przy okazji pokazać jakim to się koneserem jest) na wszystkich dostępnych forach i dać mu 1/10. Jest jeszcze jedno małe ale: „Znawca kina” chyba powinien wiedzieć czego się spodziewać po JC? Więc tym bardziej nie rozumiem tego zgorszenia „znawców kina”.

Polecam ten film wszystkim, lubiącym dobre kino rozrywkowe. Fakt, że nie trzeba wiele myśleć w żaden sposób nie umniejsza wartości tego filmu.

Ode mnie: 8/10

Avatar (2009)

> durduro o 2010-01-06 09:20 napisał:
> Film bardzo kiepski, bajkowy, idiotyczny. Nawet fanom sci-fi sie nie spodoba, bo
> to jest zwykła bajka. Dłużyzny straszne, jedynie pierwsze 70 min do wytrzymania.
> Aczkolwiek polecam isc do kina, efekty robia wrazenie, film przelomowy, bedzie
> co wnukom opowiadac, ale tylko co do efektow. Po godzinie mozna z kina wyjsc i
> lepiej spozytkowac czas. Zdecydowany przerost formy nad trescia, co jest w sumie
> charakterystyczne dla Camerona, jedynie T2 tresciowo mu sie udał wysmienicie. Po
> ponad 3 godzinach w kinie (170 film plus reklamy okolo 25), bylem wynudony jak
> nigdy. Fabuła – DNO, efekty SUPER.

Z pewną dozą nieśmiałości chciałem spytać o algorytm, którym się posłużyłeś wyliczając ocenę 1/10 z ocen cząstkowych: Efekty 10/10, 3D 8/10, Fabuła 2/10. Pytam z czystej ciekawości. Chciałbym również zapytać, na czym wg Ciebie polega „idiotyczność” Avatara.

Avatar (2009)

> Asia o 2009-12-30 22:04 napisał:
> Jeszcze nie słyszałam żeby w kinie film był z lektorem jak już coś to dubbing,
> ale ten film tylko z napisami – idobrze, psuło by to cały efekt filmu.

Były filmy z lektorem kiedyś, może nie często, ale się zdarzały. Ja byłem na Plutonie w 1991 bodajże i był z lektorem.

Kiedyś było powiedzenie:
"w życiu dwie rzeczy są pewne: śmierć i podatki".

W tej chwili można powiedzieć:
"W życiu są pewne trzy rzeczy: śmierć, podatki i Kevin na Polsacie w Święta".

Jeśli ktoś nie czytał książki, – to może i mu się spodoba ten film, chociaż wg mnie nie był zbyt ciekawy. Jeśli ktoś lubi Tom’a Clancy i czytał książkę to raczej niech sobie film odpuści, bo film wypada tragicznie. Rayn jest odmłodzony, jest kawalerem, a w tej książce ma to znaczenie. W ogóle nie ma doradczyni prezydenta ds. bezpieczeństwa – a to przecież ważna postać. Sam prezydent w książce jest hm… trochę negatywnie przedstawiony i, o i le pamiętam, przestaje być prezydentem, w filmie już nie. W książce jest wiele nawiązań do "Polowania Na Czerwony Październik", w filmie wcale. Ja dałem 3/10.