@roksana_goly
Uwielbiam gościa, niesamowicie charyzmatyczny. Jak sobie przypominam sceny z Susan Sarandon w "Thelmie i Louise" – chemia jak diabli. Szanuję też za szczerość, że gra w tych wszystkich szajsowatych produkcjach, bo trzeba za coś żyć.
Mutanty z głębin gwałcą bezbronne kobiety. Oglądając końcówkę, myślałam o "Obcym, 8. pasażerze Nostromo".
Ciekawe spojrzenie na syndrom zaprzeczenia ciąży. W tym przypadku kobieta dowiedziała się o ciąży dopiero w momencie porodu.
Jeden z najpiękniejszych filmów, jakie kiedykolwiek widziałam. Prawie 4 godziny seansu, a czas mija nie wiadomo kiedy. Sceny, w których Frenhofer maluje Marianne bardzo sensualne (oczu nie mogłam oderwać). Facet szkicuje, maluje, a ja gapię się jak zaczarowana na ekran. Emmanuelle – przepiękna kobieta (jeszcze przed operacjami plastycznymi – wiem, wredna jestem). Końcówka filmu porażająca – jestem bardzo ciekawa, w jaki sposób Frenhofer namalował Marianne…
Lepszy od 1. części. Mnóstwo zabawnych scen. Mam specyficzne poczucie humoru, i do mnie to trafia. Pod koniec filmu sporo fajnych kawałków muzycznych.
Kiepskie to było. Emocje jak podczas oglądania "Konia turyńskiego" (fabuła zaraz się rozkręci :-) ). Są lepsze filmy o opętaniach, egzorcyzmach. Kurczę, nawet "Zakonnica" wzbudziła we mnie większe emocje, niż to.
Niesamowite widowisko. Wstrząsające, że to wszystko wydarzyło się w realu. Trzeba mieć mnóstwo odwagi, żeby pracować na takiej platformie.
Fajnie było posłuchać w jednej ze scen "Kyrie" Mr. Mister (przyznaję, jestem fanką muzyki lat 80-tych :-) ). Świetne zakończenie odcinka z tatą Kevina w roli głównej.
@roksana_goly Jeszcze piosenka "Par Avion" Mike + The Mechanics przepiękna.