"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie robić historii" Andr Malraux

Pozwem w reklamy 2

Amerykańskie media szeroko informują o sprawie pewnej Chinki, która postanowiła pozwać dystrybutora Huayi Brothers Media Corporation za wyświetlanie bloku reklamowego przed seansem kinowym. Żąda przeproszenia za "marnowanie czasu i naruszanie jej wolności wyboru". Sprawę rozpatrzy sąd w Xi’an.

Sala kinowa

Prawniczka Chen Xiaomei postanowiła pozwać dystrybutora jednej z Hollywoodzkich produkcji za wyemitowanie blisko 20 minutowego bloku reklamowego. Jej zdaniem brak informacji o tym, kiedy emitowany będzie faktycznie film narusza jej wolność wyboru. Tym bardziej, że opłaca bilet i nie chce oglądać reklam.

Co ciekawe poszkodowana nie żąda dużo pieniędzy. Chcę otrzymać jedynie 71 juanów (około 32 złote), co jest równowartością jednego biletu do kina plus 1 juana za straty moralne. Dodatkowo żąda umieszczenia w gazecie listu z przeprosinami za naruszenie jej wolności wyboru.

W wywiadzie Pani Xiaomei powiedziała, że jej celem jest to, by podobnie jak w Stanach, również w Chinach widz w kinie dowiadywał się, o której faktycznie zacznie się seans.

Takie coś chcielibyście również w Polsce?

Źrodło: www.cinemablend.com

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 8

Quagmire 2010-09-11

To jest w ogóle możliwe aby były jeszcze droższe? :)

Adam Siennica 2010-09-11

A ja myślę, że wiąże się z ceną biletu – gdyby nie reklamy i oczywisty zarobek dla kina – byłyby one raczej o wiele, wiele droższe.

Ronaldinho 2010-09-10

Dla mnie ten pozew jest jawnym działaniem na szkodę przeciętnego widza kinowego. O to chodzi w reklamach przed seansem, żeby ktoś je oglądał i za to płaci reklamodawca, a oczywistą oczywistością jest, że jak widz będzie wiedział, o której faktycznie zaczyna się seans to wiadomo, że na reklamy i zapowiedzi nowych filmów nie przyjdzie. Wolność wyboru nie jest tutaj ograniczana, bo nikt nie zabrania stworzyć konkurencyjnych kin z o wiele droższymi biletami, ale bez reklam. A co gorsze, to przy okazji takiego procesu jeszcze jakiś urząd wymyśli, aby wprowadzić jakiś faszystowski przepis o przymusowym informowaniu widza, o której zaczyna się seans, skutek tego byłby oczywisty – straty po stronie widzów.

Trophy 2010-09-10

Mądra dziewczyna. Przynajmniej nie żąda kolosalnych pieniędzy, tylko zwrot za bilet. Widać, że chodzi jej o coś ważniejszego niż kasa.

Piotr Biernacki 2010-09-09

Ja ostatecznie mógłbym zdzierżyć te reklamy, gdyby ich wyświetlanie wiązało się z tańszym biletem, ale się nie wiąże…

Proszę czekać…