Bez tajemnic, odcinek 7 0

Siódmy odcinek Bez tajemnic, pierwszego polskiego serialu stacji HBO, to kolejna terapia Szymona Kowalczyka, żołnierza z Afganistanu, który toczy swego rodzaju batalię z Andrzejem Wolskim.

Bez tajemnic

Odcinek zaczyna się nieco inaczej niż wszystkie. Tym razem pacjent znajduje się już na miejscu, brak rytuału wejścia, przywitania się itd. Kolejna sesja Szymona zostaje otwarta przez scenę, w której terapeuta przygotowuje dla siebie i pacjenta herbatę.

Z pozoru może się wydawać, że jest to czynność, która bynajmniej nie zasługuje na uwagę, cóż bowiem może być ciekawego w procesie przygotowywania tego napoju. Jednakże warto pamiętać, że o drugiej osobie najwięcej dowiadujemy się podczas przebywania z nią na co dzień, obserwowania jej podczas wykonywania codziennych czynności. Cóż zatem zdradził nam o sobie Szymon? Otóż nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że przez cały czas toczy z terapeutą swego rodzaju walkę o dominację, mimo tego, iż to właśnie on potrzebuje pomocy. Bardzo znamienne było to, gdy strofował Andrzeja, że w niewłaściwy sposób przyrządza napój. Potem z nieukrywaną satysfakcją przejął inicjatywę. Oczywiście dał wyraz swojej dezaprobaty na temat herbaty z torebki, wypluwając pierwszy łyk na ziemię.

Bez tajemnicBez tajemnic

Tym razem Szymon odkrywa przed widzem i przed terapeutą nieco faktów dotyczących swojej rodziny. Poznajemy między innymi mroczną tajemnicę związaną z ojcem wojskowego i II wojną światową. Dowiadujemy się też paru rzeczy o pani Kowalczyk. Z opowieści mężczyzny wyłania się nam obraz dobrej, kochającej żony i matki. Jednakże Szymon opowiada o niej w sposób bardzo specyficzny. Nie chodzi nawet o to, że wydaje się obwiniać ją o całe zło świata, ale o to, że wszystkie jej zachowania, które powinny podobać się wojskowemu czy mężczyźnie, zamienia w wady i czyni to w taki sposób, że widz przestaje mieć wątpliwości, iż potrzebuje on rozmów z psychologiem.

Gdy patrzy się z perspektywy osoby trzeciej na tę sesję terapeutyczną, przypomina ona nieco partię szachów. Obaj mężczyźni siedzą naprzeciwko siebie, nie ma żadnych gwałtownych gestów, nikt nie podnosi głosu, a mimo to napięcie jest niemal namacalne. Jako widz szczerze podziwiałam opanowanie terapeuty. Natomiast Marcin Dorociński w sposób fenomenalny potrafi skupić uwagę na sobie i na swoim bohaterze. On nie musi starać się sygnalizować wewnętrznego napięcia głosem – wystarczy, że otworzy w odpowiednim momencie szerzej oczy, czy pozwoli sobie na jakiś krótki grymas.

Jako widz dałam się wciągnąć bez reszty we wtorkowe spotkania. Co więcej, z niepokojem obserwuję dalszy rozwój sesji, czekając na to, co się stanie, gdy Szymon wreszcie pęknie. A propos wciągnięcia w akcję, ostatnio obserwuję u siebie i swoich znajomych następujący fenomen: zdarza nam się rozmawiać o serialu, jednakże unikamy sformułowań „mój ulubiony bohater”; raczej rozpatrujemy to w kategorii „ciekawa terapia”. Ten fakt bardzo przemawia na korzyść twórców serialu. Nie starają się oni wytworzyć sztucznej więzi widza z bohaterami, nie starają się, żebyśmy ich polubili lub nie. Kreacja postaci moim zdaniem oparta jest na rachunku prawdopodobieństwa, że w naszym społeczeństwie z pewnością znajdą się jednostki, które będą w większym lub mniejszym stopniu utożsamiać się z poszczególnymi pacjentami. Poza tym zachowany jest klimat terapii, lekarz nie powinien w sposób widoczny faworyzować czy też okazywać niechęci wobec pacjenta.

Bez tajemnicBez tajemnic

Chociaż kto wie? Może w miarę rozwoju serialu któryś bohater zaskarbi sobie serca polskich widzów? Bardzo jestem ciekawa, ilu oglądających ulega jego magii i bawi się w psychoterapeutów-bohaterów, próbując dociec przyczyn ich problemów.

Ocena: 8/10

Źrodło: projekcja serialu

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Proszę czekać…