Redaktor na FDB.pl oraz FilmyFantastyczne.pl.

RECENZJA: The Walking Dead - sezon 7, odcinek 1 0

Pół roku oczekiwań, tysiące pomysłów fanów, setki filmów nakierowujących na (potencjalnie) właściwe rozwiązanie cliffhangeru z 6. sezonu – dziś wiemy kogo zabił Negan. Prawda wstrząsa, podobnie, jak cały epizod. Bezkompromisowo – to jeden z najlepszych odcinków siedomiosezonowego The Walking Dead.

Zagadka śmierci członka drużyny Ricka (Andrew Lincoln) była jednym z najbardziej poruszających motywów w historii ogólnoświatowych seriali. Twórcy i aktorzy wciąż umieszczali w sieci niejednoznaczne informacje, manipulując widzami i wodząc ich za nos. Zdjęcia z produkcji pozbawione poszczególnych postaci czy brak odtwórców ról na specjalnych konferencjach stały się dla miłośników Żywych trupów normą. Wszystko po to, aby utrzymać rozwianą dziś tajemnicę w ramach obezwładniającej niepewności.

Zakrwawiony kij baseballowy owinięty drutem kolczastym – narzędzie dokonanej zbrodni, przerażony wzrok Ricka – zdaje sobie sprawę, w jak fatalnej sytuacji znalazł się on i cała jego drużyna, zbrodniarz Negan (Jeffrey Dean Morgan) – potwornie cyniczny i brutalny. Teorii odnośnie zabójcy jednego z bohaterów The Walking Dead było tak wiele, jak wielu jest fanów serialu. Część z nich szukała podłoża w komiksowym pierwowzorze serii – cóż, ci byli zdecydowanie najbliżej prawdy. Pod ciosem śmiercionośnego kija baseballowego pada nie jeden, a dwóch członków drużyny Ricka – rudowłosy Abraham (Josh McDermitt) oraz towarzyszący widzom od drugiego odcinka pierwszego sezonu, skośnooki Glenn (Steven Yeun). Zagadka rozwiązana, pozostał czas na smutek.

Patrząc przez pryzmat czasu, wiele motywów w sezonie szóstym zwiastowało nadejście kresu egzystencji Abrahama i Glena. Ten drugi już raz uznany został za zmarłego, a zagrożenie ze strony zombie i zdegenerowanych psychopatów czyhało na niego ostatnimi czasy, jak nigdy dotąd. Ciekawe, że twórcy mimo oczywistego spoilera ze strony komiksu zdecydowali się uśmiercić właśnie jego. Autorzy udowadniają tym samym, że serial jest zupełnie nieobliczalny, a w świecie odradzającym się po apokalipsie nikt nie może czuć się bezpieczny. Postać Abrahama została natomiast ciekawie rozbudowana w szóstym sezonie, co również niosło za sobą niebezpieczne tchnienie śmierci, o czym twórcy zdołali przekonać odbiorców, uśmiercając wcześniej takie postacie, jak np. Tyreese (Chad L. Coleman).

Negan jest szalenie niebezpieczny – w żadnym stopniu nie równa się z największym z dotychczasowych antagonistów serialu, Gubernatorem (David Morrissey). To socjopatyczny morderca i tyran, tworzący własną armię, dzięki której podporządkowuje sobie mniejsze grupy i osady. Jego brutalna gra psychologiczna niszczy członków drużyny Ricka, doprowadzając ich przywódcę na granicę między zdrowym rozsądkiem, a szaleństwem. Brawurowa kreacja Jeffreya Deana Morgana tworzy postać wydobytą z najgłębszych czeluści zdegenerowanego świata – jest inteligentny, nieobliczalny, a jego pozorna łagodność załamuje się w najmniej oczekiwanym momencie, wprowadzając w histerię wszystkich bohaterów serialu. Dla Negana każdy człowiek stanowi potencjalną ofiarę, niezależnie od płci czy wieku. To wilk w szatańskiej skórze.

Weterani The Walking Dead zostają zmiażdżeni narastającym napięciem i pozbawieni poczucia realności otaczającego ich świata przez wciągającą fabułę odcinka. Pierwszy epizod siódmego sezonu diametralnie zmienia bieg dotychczasowej historii. Intrygujące niebezpieczeństwo, brutalna gra psychologiczna, inteligentne dialogi, rewelacyjnie nakreślone postaci, pojedynki z zombie – ten epizod to towar najwyższej jakości na rynku współczesnych produkcji z nurtu zombie movie. Negan nie opuści bohaterów serialu równie długo, jak Waszych myśli, a scena dialogowa z Rickiem w kamperze, w trakcie której dwóch przywódców omawia nowe układy i ugody to kinematograficzny majstersztyk.

Scenarzysta odcinka, Scott M. Gimple, napisał epizod, którego atmosferę da się kroić przysłowiowym nożem… albo ostrzem siekiery. Zagrożenie wisi nad każdym członkiem drużyny Ricka, związane jest ono zarówno z utratą życia, jak i drastycznym okaleczeniem. Tylko brutalna perswazja jest w stanie złamać Ricka i zmusić, by przyłączył się do Negana. Jakie będą tego skutki? Przekonamy się już wkrótce.

Moja ocena: 10/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 2

Bluejohn_26 2016-10-25

To był zdecydowanie jeden z mocniejszych epizodów, ale ja dziesiątki bym mu nie dał. Było już w historii serialu kilka odcinków i śmierci, które wstrząsnęły mną o wiele bardziej. Z perspektywy czasu widzę, że ofiary Negana dało się przewidzieć (chociaż muszę przyznać, że początkowo myślałem iż zginie ktoś inny) i chyba to właśnie było największą bolączką tego odcinka. Zaskoczenie nie było tak wielkie jak tego oczekiwałem.

Kornel Nocoń Bluejohn_26 2016-10-25

@Bluejohn_26 Dla mnie wspomniana scena dialogu i późniejsza sekwencja z uhmm… ręką Carla to twórczy geniusz, przytłaczający swoim napięciem i nieprzewidywalnością.

Proszę czekać…