Recenzja: Nieprawi

Kino rumuńskie niby stosuje znane metody, ale nie wpada w kołowrotek powtórzeń i splata nas ze sobą nieustannie skutecznie. Jednak wysokie kompetencje podsłuchiwania świata, bezwzględny antropocentryzm i dominacja psychologii w praktyce, to główne postulaty konsekwentnie realizowane w ich kinie, a Nieprawi tylko potwierdzają swój wieczny urodzaj wrzącego coming outu – jesteśmy tylko ludźmi. To kino, o którym się będzie dyskutowało i kino, w którym się dyskutuje.

Spotkania rodzinne to jednak dla sporej części społeczeństwa alergen i bieg po receptę na środki uspokajające przed, niż niecierpliwe oczekiwania, jak na szaloną imprezę w centrum Warszawy. Tutaj mamy konstrukcję niczym u Xaviera Dolana z jego najnowszego filmu To tylko koniec świata – z kontaktów rodzinnych nikt nie wychodzi bez powikłań. Mamy ojca, który filozofią i fizyką miota przy rodzinnym stole, a jego światopogląd wydaje się twardszy niż pięści, które też pójdą niedługo w ruch. Z każdą minutą narastającego napięcia, wyciągania przeszłości przez jego dzieci (szczególnie jedną z córek, która czuje się niekochana) i innych stanowisk wobec pewnych spraw, widzimy dużo tkanki w ciele rodziny, która wydaje się być nie do odratowania.

Nie ma filozofii ani nauki, która w konfrontacji z naszymi najbliższymi, nie ulega turbulencjom. O tej naturalnej niekonsekwencji ludzkiej spowodowanej miłością mówią Nieprawi. Ojciec dumnie opowiada o zapobieganiu aborcji i nieprzyzwalaniu na decydowanie o czyimkolwiek życiu. Rzeczywistości i następujące wydarzenia jednak zrewidują jego poglądy, a rzeczywistość jednak okażę się o wiele bardziej ruchoma i perswazyjna, niż jakiekolwiek życiowe credo. Z początku obawiamy się filmu prolife – jednak sytuacja jest dynamiczna i jakby na te właśnie kontrolowane katastrofy pozwala reżyser.

Nieprawi potrafią w skromność, robią hałas, bez użycia materiałów wybuchowych. Wystarczą doskonale napisane dialogi, klaustrofobiczna atmosfera i doskonale rozegrane konflikty moralne, które nie zostają w bezpiecznej odległości od nas, a my tylko jesteśmy bezstronną publicznością na lekcji pokazowej. To jednak kino robiące z widza uczestnika, a pytania które tam padają, są skierowane również w naszą stronę. Nie pod stołem, a na nim serwuje się traktat o moralności, bez huków, z tłumikiem, używając jednak ostrej amunicji. Dziurawi pewność naszych poglądów swoją przenikliwością i czułością wobec bohaterów – nie ucinamy nogi jeżeli się komuś powinie. Pomagamy w rehabilitacji i robimy wszystko by przestał kuleć.

Film tworzy też doskonałą krzyżówkę moralną, ale nie przeintelektualizowaną ani rozwrzeszczaną. Nieprawi doskonały horror psychologiczny i emocjonalna wspinaczka, gdzie nie o szczyt chodzi, a o to co się dzieje w trakcie drogi.

Ocena: 8/10