RECENZJA: Odwet

Filmy o ukrywanej seksualności, w trudnych warunkach do zrobienia coming outu, pojawiają się coraz częściej i gęściej. Tym bardziej trudniej znaleźć lukę na dodanie czegoś do powtarzanych refleksji, narracji i fabuły. Film Odwet znalazł sobie miejsce, rozsiada się w nim, tylko po to by nam nie dać usiedzieć spokojnie, bo roznosi nas od niesprawiedliwości, niezgody na taki świat. Paleta barw dorastania jest tutaj naprawdę ponura. Na dodatek ten film formułuje przemyślenia, w wielkich emocjach, nie tylko o odwadze i jej konsekwencjach, ale pojęciu zemsty i braku satysfakcji z niej płynącej.

Dwóch przyjaciół Tim i Francis uwielbiają lekcje chemii i robienie różnych eksperymentów oraz mini eksplozji. Przynajmniej tego dowiadujemy się na początku. Ten wątek umiejętnie zostaje wprowadzony, gdyż potem inteligentnie sklamruje się z dalszą częścią filmu. Chłopcy nie całują się po kątach, nie wyznają sobie uczuć, jak nikt nie patrzy i nie słyszy. Tak naprawdę wiemy i widzimy tyle, co ludzie wkoło. Ich rówieśnicy zaczynając od niewinnych zaczepek, doprowadzają Francisa do wykrzyczenia na głos w szkole, że jest gejem. Przyznaje się. Internet jest tutaj głównym nośnikiem informacji, a właściwie narzędziem zbrodni wymierzonym przeciwko inności. Sieć funkcjonuje jako bardzo ważny bohater filmu. Klimat współczesnych realiów liceum jest tutaj oddany wiernie, jednak nie na szkolnych sporach ten film przystanie, a pójdzie o wiele dalej.

Tim jest bardzo zamknięty w sobie i wyobcowany, a brak odwagi do przyznania się do swojej orientacji przekierowuje na dokonanie tytułowego „odwetu”. Nie łasi się o tolerancje, nie wygłasza wielkich przemów o krwi na rękach młodych ludzi z powodu ograniczonych umysłów. Wybiera rywalizacje, którą chce upokorzyć i odebrać dominacje Jeffowi – to ten w szkole co lubi zamykać słabszych w szafkach, wygrywać wszystkie sportowe konkurencje, błyszczeć, a za nim unosi się zapach testosteronu. Samiec alfa, który nie wie gdzie kończy się zabawa. Właśnie z nim chce wygrać w biegach zdolny Tim. Ma zamiar mu coś udowodnić w czystej grze, a nie w praktykach stosowanych przez Jeffa. Jednak sprawa staje się o wiele bardziej złożona, gdyż jego rywal ma coś na niego, co może spowodować, że życie Jeffa stanie się piekłem. Jeszcze większym, niż jest obecnie.

To film, który ma tak wielki ładunek emocjonalny, że rozsadza i widza i bohatera od środka. A jest opowiadany w narracji skrytej, jednak serce bije coraz szybciej, wyrywa się, a skroń pulsuje coraz mocniej. Bez dydaktyki, czy moralitetu pokazuje, że młodość nie ma nic wspólnego dla niektórych z niewinnością. Robi to pięknie wizualnie, ale okrutnie narracyjne, bo bardzo bezpośrednio, nie stawiając przecinków, nie robiąc pauz, produkując w widzu tak wiercące poczucie bezradności wobec sytuacji, która ma miejsce. To tworzy ogromną więź oglądającego z bohaterem. Do tego znany nam z Mommy Xaviera Dolana i chociażby z teledysku bardzo kompatybilnego z tematyką Odwetu, zespołu Indochine, College Boy, Antoine- Olivier Pilon doskonale rozumie swoją postać, zachowując się jak chomik na kołowrotku, który nie może uciec z laboratorium, gdzie inni patrzą na każdy jego ruch i testują na nim wszystko. Jego emocje w pewnym momencie katalizują się i wybuchają, jak niby niewinne eksperymenty z początku filmu, z jego przyjacielem Francisem.

Ten film bardzo łatwo mógł znaleźć ujście w prostym melodramacie o prześladowaniu. Jednak zaczynając od przewrotnie delikatnej strony wizualnej, na scenariuszowym sprycie i „pójściu na całość” kończąc, jest to kino doskonale aroganckie w prawdzie przekazu i pozostawiające nas z niewygodną ciszą, bo społeczeństwo odniosło tutaj porażkę… i pewnie potwórzy się to jeszcze wielokrotnie.

Odwet to film niepatyczkujący się i pokazujący ekstremum, bez mrugnięcia okiem. Konsekwentnie nie nakłada filtru na rzeczywistość, czy ją chociaż trochę ujarzmia, a pokazuje, że wcale nie trzeba czekać na dorosłość, by dostawać inne lekcje, niż te w szkolnym planie. Kino w temacie znane, w obejściu się z nim i wrażliwości bardzo kreatywne, poważne i odważne.

Ocena: 7,5/10