Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Gdynia 2017 - Catalina 0

Próba odnalezienia swojej tożsamości w miejscu, które widzi się po raz pierwszy jest trudne. Wyprostowanie się i powrót do swojego naturalnego kroku kosztuje jeszcze więcej wysiłku. Do tego pojawia się postępujące poczucie bezsilności i wyrzuty sumienia nieumiejętności poradzenia sobie samemu w świecie. To świetny materiał na film o tym, jaką frustrację i poczucie beznadziejności czuje się z powodu uzależnienia od kogoś i jak człowiek się gubi w podziękowaniach, a krzyku i swojej dumie. Catalina to wszystko zapowiada, ale tak naprawdę po 10 minutach (góra) odechciewa jej się budowania zgrabnej fabuły, refleksji o odnalezieniu się w nowym miejscu i tworzenia pomostu między sobą, a obcymi ludźmi udzielającymi pomocy. Film się zachowuje jakby w trakcie kręcenia wszyscy się dowiedzieli, że to jednak nie krótki metraż, a pełnometrażowe kino fabularne.

Catalina nie jest rozpieszczana przez rzeczywistość i co chwilę natrafia na problemy. Studentka prawa z Kolumbii, przegrywa walkę o przedłużenie pobytu we Francji. Oczywiście nikt się nie wysila, żeby wytłumaczyć jej powody odmowy. Profesor podpowiada jej rozwiązanie. Catalina decyduje się wyjechać do Sarajewa, gdyż tam znajdują się dokumenty ważne dla jej pracy – o zbrodniach wojennych. Jednak tutaj również spotyka się ze ścianą – nie dopuszczają jej do materiałów. Co utrudnia możliwość powrotu do Francji, gdyż nie zachowa statusu studentki.

Wszystko sprzymierza się przeciw jej działaniu, a każda próba podjęcia działania zostaje blokowana. Catalina czuje się, jakby nic nie miała do powiedzenia w swoim życiu, niczym kafkowski bohater. Pomaga jej tłumaczka – Nada – która bardzo szybko chce przedrzeć się przez barierę wycofanej Cataliny i zaprzyjaźnić się. Okazuje się, że i jedna i druga czują się bardzo samotne, mimo że to Catalina jest na ziemi niczyjej, bezdomna, bez opcji i traci coraz bardziej chęci do działania.

Film niestety jest koncertem straconych szans. Brak jakiejkolwiek konsekwencji i spójności w historii prowadzi do porozrywanego scenariusza, który sprawia, że film w pewnym momencie przekłada ciężar historii (a raczej nieudanego opowiadania) na Nade i jej partnera i Marka. Tworzy niezgrabny, wyrywkowo potraktowany dziwny, impulsywny romans zamieniający się w związek. Nie ma tu żadnego związku przyczynowo-skutkowego. Nie ma to uzasadnienia w fabule i w żaden sposób nie splata się z refleksją, którą film na początku zapowiada. Oficjalnie ciężko jest stwierdzić o czym ta historia opowiada, bo sama nie chce i skacze z tematu na temat, nie drążąc żadnego.

Catalina również jest bardzo chimerycznym filmem. Zmieniają się temperatury, jednak zazwyczaj jest chłodno, a materiałem wykonania jest naprawdę tworzywo sztuczne. Reżyser nie jest zainteresowany ani głębszą refleksją, ani drylowaniem bohaterów, tylko chwyta za sceny znane nam z kina i nie byłoby w tym nic złego, gdyby miały uzasadnienie w prowadzonej historii. To nieudany kolaż, rozsypane puzzle.

Ocena: 2/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…