Fan seriali i amerykańskiego kina niezależnego.

Recenzja: Święta w El Camino 3

Stworzenie dobrego filmu świątecznego to nie lada sztuka. Rozbawić widza jest trudno, a rozbawić i skłonić do refleksji poprzez wykreowanie bożenarodzeniowego klimatu – jeszcze trudniej. Z tego powodu od wielu lat w świątecznych ramówkach goszczą te same tytuły. Nowa pozycja platformy Netflix Święta w El Camino, biorąc pod uwagę przytoczoną definicję, filmem świątecznym nie są. Czym zatem są?

Zbliża się Boże Narodzenie. W miasteczku El Camino pojawia się Eric, młody mężczyzna poszukujący swojego ojca. Lokalna policja bierze go na celownik, podejrzewając o handel narkotykami. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności przybysz zostaje uznany za przestępcę podejrzewaną o przetrzymywanie zakładników w lokalnym sklepie monopolowym. Nie chcąc nikogo skrzywdzić, Eric musi znaleźć sposób, aby z całej sytuacji wyjść żywym i niewinnym.

W obsadzie filmu Święta w El Camino można znaleźć wiele znanych nazwisk, które lata świetności mają już dawno za sobą i trudno od nich oczekiwać, żeby wznieśli się na szczyt swoich umiejętności, skoro scenariusz nie stara się być w żaden sposób oryginalny. Fabuła, która początkowo zwiastuje lekkie kino klasy B wzorowane na filmach Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza, z czasem okazuje się być próbą psychologizowania płytkich i nieciekawych postaci. Na koniec niemal każdy przechodzi katharsis lub ginie. Tak, krwi tutaj trochę się poleje, ale nie na tyle, aby zadowolić fanów gatunku.

Święta w El Camino nie są filmem dla wielbicieli kina, w którym krew leje się hektolitrami. Nie jest to także pozycja dla osób szukających przejmujących historii. Jest to właściwie produkcja dla nikogo. Nawet umiejscowienie akcji w czasie Bożego Narodzenia nie ma większego sensu, bo gdyby tłem był Sylwester czy Dzień Alkoholu nic by się nie zmieniło i film nadal pozostałby nudny. Ciężko nie odnieść wrażenia, że Święta są tu tylko dodatkiem marketingowym. Scenarzyści mogli pójść śmielej w kino klasy B, ale tego nie zrobili, przez co film, który miał w założeniu bawić, tego nie robi. Gagów i żartów sytuacyjnych jest tyle, co śniegu w słonecznym i upalnym El Camino.

Żaden szanujący swój czas widz nie chciałby spędzać świąt z bohaterami w El Camino. Święta w El Camino ani nie zapewniają rozrywki, ani nie wprowadzają w świąteczny nastrój. Większą frajdę daje oglądanie po raz n-ty oblężenia domu Kevina McCallistera przez dwóch nieporadnych włamywaczy, niż oblężenia sklepu monopolowego w El Camino przez policję.

Ocena: 3/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 13

Avatar square 200x200
Redox 2017-12-11

Fajnie, że @Beznickowy wróciłeś do pisania :)

befree 2017-12-08

Cały wstęp poświęcasz filmom świątecznym, po czym piszesz, że ten film w ogóle się do nich nie zalicza. Trochę to dziwne mi się wydało. Taj jakbyś z góry zakładał, że jeśli film ma w nazwie "święta" i dzieję się w czasie świąt to powinien być film świąteczny. Bzdura.

Piotr Biernacki befree 2017-12-08

@befree A czy film Miłość w Seattle powinien być o morderstwie w Nowym Jorku?

befree Beznickowy 2017-12-08

Po pierwsze to próbujesz sprowadzić to do absurdu, aby się wybronić. A po drugie to powiem tak: gdybyś nie przedstawiał się jako fan kina niezależnego, to pewnie nic bym nie napisał. Ale jeżeli faktycznie lubisz kino niezależne, to świetnie zdajesz sobie sprawę, że tak. Dokładnie tak. Siadasz do Miłości w Seattle, a dostajesz film o brudnych przedmieściach, przemocy, beznadziei, narkotykach i złamanych życiach. Chyba mało filmów widziałeś, albo się ze mną droczysz.

befree Beznickowy 2017-12-09

@Beznickowy i jeszcze jedno. Film "świąteczny" to osobna kategoria filmów. A Twój przykład to całkowite niezrozumienie mojej małej wątpliwości.

Piotr Biernacki befree 2017-12-09

@befree Chciałem jak najkrócej odpowiedzieć na to, co zarzuciłeś. Filozofia nadawania tytułów jest różna i bez celu opisywać ją tutaj. Akurat ten tytuł jest jasny. Jego przewrotność oraz zapowiedzi czy nawet wstęp filmu sugeruje, że otrzymamy zwariowaną komedię świąteczną, taką dla dorosłych dzieci. Więc nie tylko z powodu tytułu można się było spodziewać, że to miał być film świąteczny.

Mój wstęp jest oczywisty, bo każdy, kto obejrzy zwiastun, poczyta wywiady z twórcami, pomyśli, że to może być fajny film na święta i miałem na celu od razu wyprowadzić Czytelnika (potencjalnego widza) z błędnego przekonania.

Piotr Biernacki 2017-12-09

@befree Spokojnie, zastrzeżenia mnie nie stłamsiły. Po prostu próbowałem wyjaśnić Twoje wątpliwości.

befree Beznickowy 2017-12-09

@Beznickowy Słuchaj ziom! Bo teraz to już też obrażasz innych kinomanów. Nie każdy jest tak płytki jak Ty. Sam piszesz, że filozofia nadawania tytułów jest różna. Więc jeśli ta filozofia jest różna, to żaden tytuł nie jest jasny. Znów cofasz się do 6 latka – film ma w tytule święta więc film będzie o świętach i w ogóle będzie w świątecznym klimacie? Gdzie ten tytuł jest jasny dla Ciebie? Mógłby być o pierdol..m świrze, który strzela do ludzi w święta? Tak? Oczywiście, że tak. Miałbym dużo do napisania, ale pochylę się tylko nad jednym: zdajesz sobie sprawę, że niektóre filmy walą Cię obuchem w czachę, zaskakują i robią na Tobie wrażenie dlatego, że po początku spodziewałeś się jednego a w finalnym odbiorze dostajesz coś całkiem innego? W tym momencie zabierasz swoją "recenzją" przyjemność oglądania filmu, a to jest coś najgorsze co można zrobić pisząc recenzję

befree Beznickowy 2017-12-09

@Beznickowy Cytat z Ciebie "Akurat ten tytuł jest jasny"……"Jego przewrotność" Ty czytasz co piszesz, czy dajesz się ponieść lekom przepisanym przez lekarza?:-D

Piotr Biernacki befree 2017-12-09

@befree Powtórzę, nie tylko tytuł sugeruje, że to miała być szalona komedia świąteczna. Każdy, kto chociażby obejrzy zwiastun, mógłby się spodziewać, że dostanie taką wersję Kevina samego w domu dla dorosłych. A teraz mógłbym Tobie zarzucić, że pisząc, jakoby żaden tytuł nie jest jasny, próbujesz sprowadzić to do absurdu. Niektóre tytuły są jasne jak słońce, kiedy osoba, która je wymyśla, planuje krótko przekazać treść filmu (patrz tytuły filmów Marvela).

Piotr Biernacki befree 2017-12-09

@befree Niektórzy potrafią jasno dostrzec przewrotność tytułu, a inni nie.

befree Beznickowy 2017-12-09

@Beznickowy "Każdy, kto chociażby obejrzeć zwiastun, mógłby się spodziewać" nie bądź pazerny, nie KAŻDY myśli tak płytko jak Ty, nie obrażaj wszystkich, bo Tobie się coś tam wydaję. Ktoś mógł obejrzeć więcej filmów niż Ty i wiedzieć, że czasami zwiastun mija się mocno z klimatem całego filmu i nie pozwala, aby sam zwiastun zaważył nad ewentualnym odbiorem filmu, co więcej, jeśli jest prawdziwym kinomanem, to wystrzega się zwiastunów, aby film był dla niego przygodą. Nową, nieospojlerowaną przygodą. Aby był podróżą w nieznane.

befree Beznickowy 2017-12-09

@Beznickowy No i słuchaj. Najbardziej mnie zdenerwowało to, że ten film wydaje się przewrotny w swojej konstrukcji. Co mogło być bardzo ciekawym zabiegiem. Zaczyna się trochę jak komedia, tak jest reklamowany z tego co słyszę, a jest filmem o czymś całkiem innym. Nie masz prawa, tylko dlatego, że piszesz recenzję pozbawiać widza tego właśnie zaskoczenia, tego "wow! ale w dziwną stronę poszedł film". Rozumiesz? Ospojlerowałeś film, a to w przyzwoitej recenzji jest niedopuszczalne!!! Chyba sam będziesz potrafił to zrozumieć, gdy już ktoś Ci to wyłożył na blat;-) Pozdrawiam nowicjuszy:-)

Proszę czekać…