Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

Recenzja: Wyznania mordercy 0

Kino wracające do dramatycznej historii, krwawych zbrodni sprzed lat, to wyzwanie. Jest to wspomnienie, retrospekcja, próba odgrzania emocji, a nie podania ich na świeżo, więc trudniej zbudować dramaturgię wyżyn. Wyznania mordercy właśnie tego tematu się chwytają i czasami nie wytrzymują. Chwilami rozrzedzają się w niepotrzebnej histerii i koślawych dialogach, ale finalnie to dobrze skonstruowany, mimo nierówności, kryminał z polewą thrillera.

Historia opowiada o seryjnym zabójcy, który dokonał pięciu morderstw. Policji nie udało się złapać mężczyzny, a zmiana w prawie polegająca na unieważnianiu zbrodni, nie pomaga. Zabójca wraca po latach, bez strachu o to, czy pozostanie na wolności, gdyż jest według prawa już osobą niewinną. Pokazuje swoją tożsamość i uderza w stronę mediów oraz Policji, eksponując swoje zażenowanie ich nieskutecznością sprzed lat. Były morderca obecnie staje się pisarzem. Wydaje opowieść, w której dokładnie opisuje zbrodnie, by stać się w końcu zauważonym i sławnym. Jest to zachowanie charakterystyczne dla seryjnego mordercy – potrzeba aplauzu i przekonanie wręcz, że skrupulatnie przygotowane i dokonane zbrodnie powinny kwalifikować się do sztuki. To pokaz doskonałości geniuszu i człowiek ten powinien być podziwiany – tak najczęściej myśli.

Na polu walki o uwagę ludzi przez mordercę, film naprawdę ciekawie podkłada do pieca w dyskusji. Na dodatek pomysłowo go wizualizuje, tworząc spójny komentarz codzienności równającej się absurdowi. Bohater po wydaniu książki, staje się celebrytą i tysiącom ludzi na świecie nie przeszkadza, że to człowiek, który ma krew na dłoniach. Ma też wielu fanów, spotkania autorskie, selfie, jego książka staje się bestsellerem. Jest to pokazane z bardzo szybkiej perspektywy, w szalenie dynamicznym tempie, co umyślnie i skutecznie prezentuje prędkość, w jakiejś działa świat, brak tajemnic, bo wszyscy wszystko kręcą – kondycja rzeczywistości – jak szybko można zyskać popularność, a etyka i moralność nie są ulubionymi słowami wpisywanymi na instagramie.

Jest nieźle również na poziomie stworzenia zgrabnego kryminału, gdzie naprawdę pojawia się zagadka do rozwiązania i nie jest to dla nas prostą krzyżówką na 5 minut, a policjanci to reprezentanci totalnej indolencji intelektualnej. Ich portrety psychologiczne nie są pogłębione i autentyczne – rozmazane i nieinteresujące nas, na czym fabuła traci, ale zyskuje umiejętnością stworzenia dobrze działającego plot twistu i zmienianiem zaskakująco toru biegu. Udanie realizuje klasyczny motyw: morderca jest wśród nas.

Wyznania mordercy to w większości udana historia, zrobiona poprawnie, ale bez fajerwerków, czy dekonstrukcji gatunkowych definicji. Aż tak daleko się nie wychyla, ale do przyzwoitego kryminału, z momentami gorzkimi, zamachami na kino noir, dosięga.

6/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Proszę czekać…