RECENZJA: Escape Room 1

Escape Room opowiada historie paczki przyjaciół. Dziewczyna organizuje kolacje i przyjęcie urodzinowe dla swojego chłopaka. W ramach prezentu postanawia wręczyć całej szóstce bilety do Escape Roomu. Wszyscy razem decydują się podjąć wyzwanie. Pozbawieni komórek, zegarków, portfeli i innych drobiazgów oczekują wielkiej frajdy, ale nie wiedzą, co tak naprawdę na nich czeka.

Ileż to już razy taki prosty liniowy zapis fabuły, miał miejsce w kinie? Escape Room to taka opowieść o trudnych sprawach młodzieży. Bogate dzieciaki, które gdzieś tam próbują się na siłę afiszować z tym, co mają. Pierwsze sceny idealnie to pokazują. Już pomijając całą masę ujęć na pustych amerykańskich ulicach i jakiś występek z pijakiem, to wygląda na to, że mamy do czynienia z prostą reklamą męskich tabletek. Kuriozalne, przepełnione zadufaniem i przeświadczeniem, że ktoś to łyknie… Kto jest adresatem tego filmu?

fot. Forum Film Poland

W Escape Roomie liczą się pieniądze, prestiż, po prostu to, co możemy dostać, wszystko, co namacalne. Sama warstwa wizualna filmu jest absolutnie fatalna. Pod każdym względem Escape Room jest zamknięty w pokoju. I nie jest to bynajmniej pozytyw. Realizacja skracana jest w rytmie budżetowych luk. Obraz płytki, brak przestrzeni, wynika to z tego, że kamera ciągle prowadzi nas na obrzeżu. Nie widzimy całości wnętrza, wszystko jest montowane na zasadzie…widzimy to, co dany bohater w tej tylko i wyłącznie chwili. Twórczość na jedną, dwie kamery [w filmie tego typu] to absurd! Idealnym przykładem, świeżego filmu z gatunku horror, który pięknie pokazuje wnętrza i przestrzeń jest Obecność. James Wan serwuje nam bogate marsze i możliwość poczucia każdego metra kwadratowego.

fot. Forum Film Poland

Mówimy o pokoju, więc nie można zapomnieć o tych zagadkach. Kiedy próbujemy rozwiązać to wszystko, poczuć się pełnoprawnym bohaterem akcji, twórca nie daje nam takiej okazji. Nie możemy spróbować swoich sił, narzucany jest reżimowy rytm. Dzieciaki, które świecą jak latarnia prostotą umysłu i grubym portfelem rodzica, są prowadzone jak po sznurku, my oczywiście nie widzimy całości pokoju, ale oni co kilka chwil, schematycznie odkrywają, co do czego pasuje, gdzie ten kluczyk… Każdy w równych odstępach ma swoje pięć minut. Oczywiście postać solenizanta zostawia daleko w tyle swoich partnerów. Żywy Sherlock Holmes. Przecież i tak wiadomo, jak się to skończy. Kolejnym punktem jest dramaturgia filmu i źle położony nacisk na potencjalnie niezłe wątki. Możemy zauważyć tutaj bardzo nieudaną próbę stworzenia czegoś na bazie serii Piła. W najnowszej odsłonie Piły mamy sporo podobnych cięć, problemów z montażem i nędzną fabułę. Problem w tym, że sama Piła:Dziedzictwo jest mizerna, a nowy Escape Room jeszcze gorszy. Aktorstwo momentami wygląda jakby ktoś (zakładam, że reżyser) powiedział na planie… Panowie i panie teraz gramy smutek i tacy pozostawieni na pastwę losu aktorzy próbują wydobyć z siebie jakieś tam emocje. Przypominają sobie jak kilka dni temu jedli rozgotowane pierogi albo musieli stać w długiej kolejce i stracili dobrych 30 minut. Na takim podłożu dobrego filmu nie da się zrobić. Taka troszkę polska telenowela czy argentyński paszkwil, natomiast nie ma to nic wspólnego z filmem grozy, a tym bardziej pełnokrwistym horrorem.

fot. Forum Film Poland

Escape Room jest taką zmanierowaną opowieścią, troszkę przygodą. Zostawia widza z brakiem odpowiedzi. Przerysowana opowiastka i bujdy na resorach. Inteligencja to temat, który chciał być wzniesiony na piedestał, w rezultacie został gdzieś tam w klatce konia wyścigowego. Ugrzązł i nie wystartował. Escape Room to żenująca odpowiedź na nasze rozbudzone apetyty. Nie jest to przecinek, a tym bardziej kropka. Film do zapomnienia.

OCENA: 2/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 7

befree 2018-01-17

"Twórczość na jedną, dwie kamery to absurd!"?! i dlaczego akurat argentyński paszkwil, a nie każdy inny np. kongijski?:-P Piszę to bo cały tekst było miło czytać ale te dwa zdania, szczególnie o twórczości na jedną kamerę (boże ile świetnych filmów z dawnych ale również dzisiejszych czasów) wybiły mnie zupełnie z rytmu i trochę zepsuły mi ogólny odbiór recenzji, całkiem przyjemnej i dobrze operującej słowem.

Grzegorz Malinowski befree 2018-01-17

@befree Chodziło mi raczej o formę ustawienia kamery. Twórcy ciągle bawią się w taką, dosłownie serialową zabawę na "dwa". Ujęcie na jedną osobę, potem bawimy się drugą kamerą i zamykamy przestrzeń. Zgadzam się, że tworząc na jedną kamerą można zrobić świetny film, brońcie mnie od złych intencji. Tutaj chodziło mi o dorozumianą ideę. Escape Room to film, który w zamyśle stawia na efekty, dużo zabawy kadrem, a tu tego nie było i bezpośrednio z tego wynika ten absurd. Argentyński to wola umysłu, luźne skojarzenie :) Pozdrawiam

befree Malinowski 2018-01-17

@Malinowski Odchaczam wytłumaczenie za udane;-) Widzisz jak te umysły błądzą, mnie zaprowadził do Kongo:-D Pozdrawiam również i życzę więcej udanych recenzji i wywiadów

MakroX 2018-01-17

Pytanie do recenzenta. Ile razył był w Escape Roomie?

Grzegorz Malinowski MakroX 2018-01-17

@MakroX Dokładnie jeden raz.

befree Malinowski 2018-01-17

@Malinowski I rozumiem, że więcej do "Escape Roomu" nie chce się wybierać:-D

Grzegorz Malinowski befree 2018-01-17

@befree Prywatnie może w przyszłości, ale przygody z tym filmem nie chcę powtarzać :)

Proszę czekać…