[DRUGI PLAN] Michael Stuhlbarg 1

[DRUGI PLAN] to pięć minut dla tych, którzy gdzieś tam z tyłu robią wielką robotę. Cykl, w całości jest poświęcony przybliżeniu Wam sylwetek aktorów, często pomijanych w topowych wiadomościach. Nie znajdziecie tu przydługich wypowiedzi o jakości dzieł, na które się będę powoływał. Przy każdej, nowej odsłonie [Drugiego Planu] pojawia się ranking TOP 3. Dzisiaj Waszą uwagę zwracam na Michaela Stuhlbarga.

Stuhlbarg urodził się w Long Beach w Kalifornii 5 lipca 1968 roku. Zainteresował się aktorstwem w wieku 11 lat, zaraz po wzięciu udziału w produkcji wspólnotowej Bye Bye Birdie, której był członkiem.
Po ukończeniu szkoły średniej przez dwa lata studiował na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, w Szkole Teatru, Filmu i Telewizji, po czym przeszedł do The Juilliard School w Nowym Jorku. Szkołę ukończył z tytułem licencjata (1992).

Kariera:

Michael Stuhlbarg rozpoczął swoją karierę jako aktor teatralny, występując w kilku klasycznych i współczesnych dramatach wystawianych przez National Actors Theatre. Jego pierwszy występ na scenie odbył się w Saint Joan, gdzie w następnym roku zagrał Karola VII, a później tytułową postać w Ryszardzie II.
Zagrał także w 1995 roku dwie postacie w Old Wicked Songs. Za rolę w produkcji Eugene’a O’Neilla w Long Day’s Journey to Night, Stuhlbarg zdobył nagrodę Elliot Norton. Za wybitne przedstawienie osoby niepełnosprawnej umysłowo w Pillowman aktor otrzymał nominację do Tony w 2005 roku.

Początki na dużym ekranie:

Zaczął od A Price Above Rubies z 1998 roku, w którym zagrał wraz z Renée Zellweger. W 1999 roku zagrał Ernsta Ludwiga w kabarecie Studio 54’s.
Stuhlbarg zagrał w kilku innych filmach, takich jak Cold Souls, Body of Lies, Men in Black III, Hitchcock, Blue Jasmine, Steve Jobs, Lincoln, Doctor Strange i ostatnio Call Me By Your Name.
Aktor przez całą karierę zdobył rzeszę fanów, uznanie krytyków oraz kilka nagród za wybitne występy.
Rozpoznawalność przyniosła mu rola profesora Larry’ego Gopnika w Poważnym człowieku w reżyserii braci Joela i Ethana Coenów. Otrzymał za nią nominację do Złotego Globu.

TOP 3 to moje osobiste wybory. Innymi słowy, są to role, które najbardziej mnie pobudziły do aktywnej filmowej, czy też serialowej przeprawy. Moim zdaniem najlepsze w wykonaniu aktora. Jakość produkcji nie ma tutaj większego znaczenia. Liczą się przede wszystkim indywidualne osiągnięcia i to coś, co aktor dodał od siebie.
Zacznijmy od pozycji trzeciej.

TOP 3:

NUMER 3 w rankingu.

Zakazane Imperium — Tydzień temu Michael Pitt, dzisiaj kolejny Michael i ten sam serial. Stuhlbarg jako Arnold Rothstein. Postać spokojna, mimo swej wielkości. Geniusz strategii, człowiek opanowany, mistrz puenty i celnej anegdoty. Erudyta w każdym calu. Od samego początku przygody z serialem wyczekiwałem na spotkania Nuckiego (Steve Buscemi) z Arnoldem. Piekielnie mocne sceny na szczycie. Uwaga widza skupiona na znaczeniu każdego słowa, gestu, mowy ciała. Wszystko ma znaczenie, rozmawiamy o interesach. Pracę Stuhlbarga doceniam za te wszystkie półtony, sceny pokazujące jego doświadczenie teatralne, mimiczne. Cudeńko na ekranie.

Słynny cytat z Arnolda:

- Nothing says i’m sorry like money

Poniżej kilka momentów z pierwszego sezonu. Bez spojlerów.

Numer 2 – Nie można pominąć tej pozycji.

Poważny człowiek — Michael jako prof. Lawrence 'Larry' Gopnik. Historia zwykłego człowieka, który próbuje odnaleźć równowagę na świecie, zrozumieć co jest przyczyną problemów. Nie wszystko układa się po myśli głównego bohatera, życie jest dalekie od ideału. Umysł profesora pozwala na przedstawienie procesu myślowego. Bracia Coen scenariuszem i reżyserią zaaplikowali całą gammę doznań. Produkcję można odbierać jako próbę interpretacji historii Hioba. Stuhlbarg jako Larry to bezbłędna gra aktorska, światowy poziom. Nie chcę za wiele zdradzać nawet opisem, żeby nie zepsuć wrażeń tym, którzy po film sięgną po raz pierwszy. Bracia Coen serwują kino najwyższych lotów, po seansie leżymy na łopatkach.

Numer 1 – tutaj już więcej o samej kreacji naszego GŁÓWNEGO BOHATERA, pana Michaela…

Tamte dni, tamte noce — pomijając trudny temat, wymowę ideową filmu i całą produkcję, która zasługuje na uznanie… W mojej opinii film dużo lepszy od Kształtu Wody (laureat Oscara za najlepszy film). Ale, wracając do pana Stuhlbarga… Postać ojca głównego bohatera to ucieleśnienie psychologa, przyjaciela, głowy rodziny, człowieka legitymującego się otwartym umysłem i badacza kultury. Taki zbiór, scena rozmowy ojca z synem i bardzo swobodna (pozwalająca na lekkość rozważań podczas seansu) temperatura dzieła rodzą to, czym powinno być kino. Kto nie lubi zostać po seansie z głową pełną myśli, świadomością kroku w kierunku zrozumienia tematu i zachwytu nad decyzją pójścia na ten właśnie film?

Wrócę jeszcze do rozmowy ojca z synem, która dla mnie jako widza była kolosalnym doświadczeniem. Widowisko (najwyższy poziom ze słów, którymi opisuję kino) tej sceny jest kompletne. Całe otoczenie (reżyseria, kamery itd.) pozwalają na swobodną wymianę zdań, aktorzy grają swoje, pełna puenta, scenariusz nie narzuca wniosków. Moja ulubiona scena roku 2017.

NOTKA KOŃCOWA: Wyjątkowo, w przypadku wyborów do TOP 3 musiałem być bardziej tajemniczy, ażeby przede wszystkim zachęcić do przygody intelektualnej z filmem, bez gry w otwarte karty. Jeśli macie swoje ulubione produkcje z udziałem pana Stuhlbarga dajcie znać w komentarzu… Kto według Was powinien się znaleźć w cyklu DRUGI PLAN?

Źrodło: Materiały prasowe, yt

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…