Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

RECENZJA: Planeta Singli 2 0

Polska komedia romantyczna. Hasło powodujące alergie albo chór jednoznacznego: znowu? Udana polska komedia romantyczna? Tym razem śmiech, pukanie się w czoło albo po prostu oksymoron. Planeta Singli 2 po raz drugi, skuteczniej niż przy pierwszym podejściu udowadnia, że ten gatunek w Polsce może mieć ambicje i nie jest na przegranej pozycji. Czarujące, urocze i nieubliżające inteligencji widza. Bez czkawki narracyjnej i kompletnego odseparowania od rzeczywistości.

Wracamy do pary przyjaciół, która przestała nią być promując wynalazek umożliwiający prosty sposób na poradzenie sobie z samotnością – Ani i Tomka. Rozpoczynamy w momencie, gdzie komedie romantyczne zazwyczaj się kończą. Okazuje się, że narrator w tle nie może powiedzieć: żyli długo i szczęśliwie. Na początek dostajemy scenę z wymianą ognia pomiędzy bohaterami i szybki rozpad ich związku. Nie jest to ciosem tylko dla nich, ale będzie również dla milionów użytkowników aplikacji Planeta Singli, którzy traktowali parę jako dowód na skuteczność i sens aplikacji oraz pokładali wiarę, że można we współczesnym świecie kochać, bez zająknięcia. Jednak będą musieli jeszcze chwilę poudawać z powodów zawodowych, świątecznego show w telewizji, że są parą. Zrobią to dla Marcela, niezmiennie służącego wsparciem, hiperaktywnego i kreatywnego chłopaka, dyrektora projektu, którego obydwoje kochają. Zaraz obok rozgrywa się drugi kryzys miłosny pomiędzy znanymi nam również Olą i Bogdanem. Tym razem, tak naprawdę to kryzys raczej Bogdana i jego poczucia męskości, napędzany instruktorem jogi Oli, będzie determinował trudne dla ich związku sytuacje. Karuzela się kręci, Ania z Tomkiem ćwiczą na planie udawanie, a z obydwu stron czają się postaci, które tylko czekają na problemy w ich związku.

Planeta Singli 2 to rześka produkcja, ze sporą fantazją i komediowym materiałem super jakości i nieznoszonym. Świetnie splata romantyczne tony z dystansem wobec wszystkiego i wszystkich oraz puszczaniem oka w stronę widza. Kino bardzo błyskotliwie ogrywające konwencje kina romantycznego. Doskonale czerpie z werwy i po części pomysłu fabularnego Bridget Jones 3. Bardzo aktualnie brata się z nowoczesnymi technologiami, ale nie jest usilnie odmładzane, nie wstrzykuje sobie botoksu i jest miejsce na prezentacje budowania relacji kilku pokoleń. Ku pokrzepieniu serc. Totalnie bez kompleksu, brawo.

Sam Akina też wie, jak wyciągnąć z aktorów, to co potrafią najlepiej i zrobić z nich charakterne postaci, a nie snujące się sylwetki odczytujące ckliwe i intencjonalne dialogi. Ania jest konsekwentnie delikatną i wrażliwą dziewczyną, ale inteligencji, charyzmy i wyskoków temperamentu nikt jej nie odmówi. To jest rola dla Agnieszki Więdłochy – taki shake emocji, bez przerysowania. Maciej Stuhr jako Tomek, duży chłopiec, który dalej nie potrafi rozstać się ze swoimi krótkimi spodenkami, coraz bardziej zagubiony w poszukiwaniu atencji wśród anonimowych osób przed ekranami jest zagrany z klasą, a do tego Maciej dodaje to co również wychodzi mu znakomicie, ale bez pajacowania – komediowego sznytu. Piotr Głowacki jako Marcel to nieprzekombinowane łączę między Anią, a Tomkiem z własnym wątkiem osobistym również wypada krzepko. Nie zapominajmy o Tomaszu Karolaku i Weronice Książkiewicz, którzy tworzą tutaj niespięty duet i lecą iskry. Nawet jeżeli już to widzieliśmy w ich wykonaniu, to ma siłę rażenia i się po prostu sprawdza. Właściwie nie ma tutaj przezroczystych postaci, są występy gościnne, które wprowadzają dynamikę i też tworzą lekką, ale jednak widoczną i celną szyderę z telewizyjnego show. To co, że do siebie nie pasuje. Ma być dużo, z pompą i robić to, co właśnie Planeta Singli 2 unika zmyślnie – bodźcami otumaniać widza, karmić fast foodem i nie traktować go na swoim poziomie.

Planeta Singli 2 schlebi oczywiście wielu gustom. Afirmuje życie. Nie jest wielkim ciężarem intelektualnym, ale nikt nie udaje, że ma być inaczej oraz dodaje, że lekkie nie musi być synonimem głupiego. Jeżeli w Polsce mają powstawać komedie romantyczne to tak zgrabne, jak Planeta Singli 2, która podnosi poprzeczkę gatunkowi i zaprzecza traktowaniu go w Polsce bardzo niechlujnie, jak produkcje tworzone w fabryce, na automatach. Film ten jest trochę singlem, z pewnością nie na naszej planecie, ale w naszym kraju.

Ocena: 7/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 1

PolepioneKadry 2018-11-15

Czy to nie ten film, w którym główny bohater okłamuje, bawi się i ma za nic główną bohaterkę?!? Ale kiedy na koniec przybywa na białym koniu to całe zaufanie, oparcie itp. przestaje mieć znaczenie, a bohaterka ochoczo przystaje na propozycję "zamążpójścia". Ciekawe, że kobietom nie przeszkadza tak szowinistyczne przedstawienie głównej postaci kobiecej jako głupiutkiej, niby wyzwolonej ale tak naprawdę to marzącej tylko o jednym niewiasty.

Proszę czekać…