Redaktor na FDB.pl oraz innych portalach filmowych. Pisze, czyta, ogląda i śpi. Przyłapany, gdy w urzędzie w rubryczce "imię ojca" próbował wpisać Petera Greenawaya.

RECENZJA: Szczęśliwy Lazzaro 0

Włoskie kino wciąż nie potrafi wyzwolić się z kajdan neorealizmu. Czy działa to na jego niekorzyść? Bynajmniej. Zwłaszcza, gdy twórcy częstują nas takimi perełkami jak Szczęśliwy Lazzaro. To wrażliwa baśń, łącząca w sobie cechy realizmu magicznego z przewrotną, biblijną przypowieścią. Wszystko skupia się na cudzie metafizyki, ale też na nas samych – widzianych oczami tłumu.

Geniusz najnowszego filmu Alice Rohrwacher polega na jego niebywałej uniwersalności. Reżyserka rozsiewa kody symboliczne, tworząc z nich nowe parabole i skojarzenia. U samych podstaw tej konstrukcji wznosi wrażliwą baśń o chłopcu z zamkniętej kasty, dowodzonej przez grupę intelektualistów z wyższych (jak się do pewnego momentu wydaje) klas społecznych. Życie mija im w sielance, skąpane naturą oraz przepięknymi krajobrazami włoskich obrzeży cywilizacji. Znój pracy ustępuje sielskiej idylli na łonie przyrody, połączonej z bezgraniczną wiernością tradycji. Poznajemy tutaj Lazzaro, który przenika każdą grupę społeczną (starszyznę, wiejskie „kury domowe”, robotników), podążając za swoją intuicją oraz naiwną wiarą w obce sugestie albo nakazy.

Szybko okazuje się, że chłopak może stanowić rodzaj współczesnego proroka. Posiada metafizyczną cząstkę dziecięcej ufności, która uchyla nieba innym. Dar z pogranicza niebios staje się równocześnie przeszkodą w poprawnym funkcjonowaniu w społeczeństwie. Wzorując się na konwencji Cudu w Mediolanie w reżyserii Vittorio De Sicy, scenarzystka konfrontuje szarą rzeczywistość włoskich zaułków z poetycką warstwą meta. Stara się doszukać uduchowienia w oczach swoich bohaterów – uduchowienia, które da się osiągnąć wyłącznie poprzez dążenie do bezgranicznego dobra oraz wolności (mentalnej, percepcyjnej i fizycznej). W przypadku Cudu w Mediolanie mały Totò, znaleziony w zagonie kapusty jest obdarzony łaską czynienia cudów. W ten sposób ratuje swoich przyjaciół z opresji. Następnie sprawia, że ulatują na miotłach do nieba, zostawiając za sobą pałace bogaczy i lepianki żebraków. Alice Rohrwacher odnajduje podobną wartość w tytułowym Lazzaro. Chłopak nieświadomie przybliża metafizykę najprostszym ludziom, mieszkającym – na modłę neorealizmu – w slumsach wielkiego miasta.

Względna prostota Szczęśliwego Lazzaro graniczy z maestrią reżyserskiego fachu Alice Rohrwacher. Jej wrażliwość tka cienką nić, która łączy ze sobą kolejne sceny czy wydarzenia, postacie i zjawiska, niuanse oraz sfery sacrum – ubrane w łachmany, ale oderwane od znojów i problemów doczesności. Czy świętość bije wyłącznie z Lazzaro? A może znajduje się gdzieś ponad ukazanym społeczeństwem, pośród promieni słońca oraz światła. Doskonałe, naturalne oświetlenie Szczęśliwego Lazzaro sfotografowano w wysokim kluczu, co nadaje mu idylliczną mistykę.

Alice Rohrwacher nie daje prostych odpowiedzi, przeplata ludową bajkę o starym wilku z filmowymi konwencjami kina autorskiego. Chociaż snuje motywy władzy totalitarnej oraz demokracji, nie wchodzi w rozległe dywagacje nad każdą ze wskazanych struktur politycznych. Podrzuca delikatne aluzje, zawarte gdzieś na drugim planie. Brata się z emocjonalnym doznaniem audiowizualnym, ukrytym pomiędzy obrazem a słowem. W końcu: dekonspiruje pewne naleciałości wieloletniej tradycji kina autorskiego, wodząc widza za nos. Czasem wydaje się, że drwi z oczekiwań odbiorców, kładąc na wysłużonych i trawestowanych symbolach nowe kody kulturowe.

Szczęśliwy Lazzaro wybrzmiewa jak poezja o prostych ludziach – ich życiu, nadziejach, wierzeniach oraz oczach. Zwłaszcza druga część filmu wyraźnie czerpie estetykę z włoskiego neorealizmu. Oświetlenie przechodzi do niskiego klucza, podkreślając tragedię wiejskiej społeczności, która zmuszona zostaje do przesiedlenia się do współczesnego miasta. Neorealistyczny efekt podbity zostaje rejestracją obrazu wyłącznie na taśmie 16-milimetrowej. Ziarnista struktura zdjęć nadaje klimatu całej magicznej istocie Szczęśliwego Lazzaro. Sam tytuł filmu wydaje się być z kolei wytrychem – morałem tej baśni, jak odnaleźć własną duchowość w wielomilionowym społeczeństwie masek oraz paradoksów.

Moja ocena: 9/10

Szczęśliwy Lazzaro trafi na ekrany polskich kin w marcu 2019 roku.

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…