Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

RECENZJA: Córka trenera 2

Zrobić małe wielkie kino to największa sztuka. Łukasz Grzegorzek po raz kolejny udowadnia, że określenie obyczajowe potrafi skojarzyć z oryginalne i wyjątkowe. W dni gorącego lata opowiada nam skromnie o rosnącej temperaturze również w ludzkich ciałach kształtujących swoją tożsamość, uczących się świata niezależnie od wieku. To kino lekkie, ale nieinfantylizujące świata ani postaci. Po prostu jest na wskroś ludzkie w konfrontacji z ziemią lub kortem tenisowym, w tym przypadku.

Tytułowa córka trenera zajmuje się tenisem, a od wielu lat jej karierą ojciec – Maciej Kornet. Zakochany w tenisie, tak samo mocno, jak i w córce. A może w jej wyobrażeniu? Może żywi uczucie do Wiktorii jako spełnionej i wielkiej tenisistki. Ich kolejne punkty na mapie, turnieje i przygotowania do zawodów będą niosły ze sobą różne turbulencje i spięcia pomiędzy ojcem i córką, ale również trenerem i zawodniczką. Czy brak granicy między tymi rolami nie jest najbardziej kontuzjogenny? Czy jak najlepsze intencje trenera nie splatają się krzywdząco dla nich obojga z jednoczesnym zapominaniem o roli ojca? Na ich drodze pojawią się również postaci, które podburzą sterylny grafik Korneta i uświadomią, że ich dwuosobowy świat, gdzie panuje podział ról – Mistrz i Małgorzata, krzywdzi obydwoje.

Córka Trenera to kino problemów o wielkich rozmiarach podanych bez nadmiernej dramaturgii w sposób spontaniczny, impulsywny, ale jednocześnie z letnią, leniwą atmosferą. Bez żadnego kompleksu reżyser potrafi jeżdżąc po prowincjach i oddając się naturalizmowi opowiadać o sprawach wagi państwowej dla ludzkich emocji – o odcinaniu pępowiny, o miłości, która zbyt bliska zamiast otulać dusi, o ujednolicaniu potrzeb, o autorytarnym uczuciu. A wszystko zostaje napędzane, tak naprawdę, lękiem i poczuciem winy. Nic nie zostaje nam tutaj jednak wybebeszone, a niuansami wprowadzane. Wiktoria w pewnym momencie wychodzi spod klosza, który dawał jej bezpieczeństwo i sterylność, ale z drugiej strony ubezwłasnowolnił ją i ograniczył. Nie wie co tak naprawdę kocha. Nie wybrała sama tenisa, nie wybiera sama hoteli ani nie planuje sama sobie dni. Nie ma kiedy się dowiedzieć co kocha, lubi, nienawidzi.

Sport tutaj to też figura do pokazania pewnego krzywdzącego rzeźbienia dziecka na swój obraz i podobieństwo. Widzimy doskonale zaangażowaną narrację z coming of age z połączoną niekonsekwencją psychologiczną, wigorem i żywiołem kina mumblecore. Lady Bird luźno zeswatane z filmem Billy Elliot. Ogromna wrażliwość i ciepłe barwy przepełniające tę historię pokazują tezę niemalże z produkcji Debiutanci o nauce świata, żarliwej potrzebie doświadczania i czerpania przyjemności z życia niezależnie od wieku. Maciej ma wolne od pretensji wobec siebie i życia nie swoim życiem poznając Kamilę. Wiktoria podróżując z Igorem, który w pewnym momencie dołącza do nich i poznając wyluzowanego podróżnika Cysorza zaciąga się wolnością. Smakuje cudzych ust, alkoholu, „wesołych papierosów”. Symbolicznie tańczy z rakietą zamiast w koncentracji przyglądać się piłkom na korcie.

Dystans to jedna z najważniejszych składowych tej dziarskiej historii wyróżniająca ją spośród innych, gdzie można było zrobić karykaturalną dramę. A tutaj dostajemy uczciwe emocjonalnie kino, które krzepi z wieloma „ale” i nie sprzedaje sesji coachingu. Film skutecznie pokazuje złożoność dzięki doskonałemu podglądaniu i podsłuchiwaniu świata przez Łukasza Grzegorzka, które zaprezentował już w Kamperze

Film podejmuje ryzyko słodko-gorzkim opowiadaniem, by wyśrodkować nastroje, ale według żargonu tenisowego – zawsze trafia w kort. Jeżeli ktoś chce określać jakiś film "w stylistyce i nastroju Sundance" to właśnie takim jest Córka Trenera. To prozac popijany wywarem prawdy. Siniaki opalane w słońcu. Witamina D ze słonymi łzami i ostrymi słowami.

Ocena: 8/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 6

Agatonik_kochamkino

No widzisz, akurat rzadko kiedy się czepiam. Podam przykład jednego zdania:
"W dni gorącego lata opowiada nam skromnie o rosnącej temperaturze również w ludzkich ciałach kształtujących swoją tożsamość, uczących się świata niezależnie od wieku"
Analiza: Wszystko jest jasne do momentu: "W dni gorącego lata opowiada nam skromnie (o czym?) o…..
I teraz pojawia się stwierdzenie, że ten film opowiada nam "o rosnącej temperaturze w ludzkich ciałach"
No dobrze – jest to rosnąca temperatura w ludzkich ciałach – rozumiem, metafora – ale czego?
Idąc dalej – te ciała, w których gorące dni lata powodują rosnącą temperaturę kształtują swoją tożsamość. I to jest zwyczajny błąd logiczny – ciała nie kształtują
tożsamości, w ciałach nie kształtuje się tożsamość. Ciało jest ciałem. Tożsamość kształtuje się w umyśle. A co to znaczy, że ciało uczy się niezależnie od wieku?
Ok – ciało może nauczyć się jazdy na nartach, skoków, ale nie dotyczy to poszerzania świadomości, którą pewnie miałeś na myśli.
Mogłabym tak ciągnąć dalej, ale odpuszczę.
Wykazując dobrą wolę interpretuję to zdanie tak: Akcja filmu toczy się podczas gorących dni lata. Ale ta wysoka temperatura dotyczy też ludzkiego ciała: rozbudzającej się ciekawości świata, siebie, odkrywanych potrzeb. Jest to czas, w którym z racji dojrzewania (młodzi ludzie), ale też nabywania nowych doświadczeń (starsze osoby – ojciec) uczymy się świata i lepszego rozumienia siebie.
Ja rozumiem, że jest to zdanie pod które podłożyłeś mnóstwo swoich myśli. Dla Ciebie są one jasne. Dla czytelnika, który nie siedzi w Twojej głowie – nie. Oprócz tego brak znaków przestankowych (przecinków) bardzo utrudnia zrozumienie Twoich myśli. Słowo "również" zaburza całą konstrukcję wypowiedzi. I żeby nie było – nie jestem nauczycielką.

ZSGifMan Agatonik_kochamkino

@Agatonik_kochamkino
Rozumiem zarzuty i się bezpośrednio do nich nie odniosę, natomiast odpowiem Ci cytatem:
"Litwo, Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie;
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie."

Litwa jest ojczyzną, podmiot liryczny tęskni za nią, ale jak kraj może być jak zdrowie? Aha, bo dalej porównanie, że "Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił." W miarę jasne przesłanie, ale dalej jest gorzej, bo "piękność twą … widzę … bo tęsknię po tobie." trochę niezbyt chyba trafnie, ale jak można widzieć coś co się straciło, chyba że oczami wyobraźni. To tylko wtedy, gdyby się czepiać. A w omawianym wcześniej fragmencie faktycznie mogło być nieco inaczej, ale i tak odbiorca domyśli się, że nie ciała kształtują tożsamość, tylko ich właściciele, co już zostało jako oczywiste pominięte.
Sądzę, że zawsze można się przyczepić do wszystkiego, nie podoba Ci się ten tekst – trudno, rozumiem. Ja nie mam problemu z jego poprawnym odbiorem, mnie nie drażni i nie przeszkadza.                                                                            

PolepioneKadry Agatonik_kochamkino

@Agatonik_kochamkino "ciało jest ciałem. tożsamość kształtuje się w umyśle" – biologia się kłania, bo ciało to synonim ludzkiego organizmu – właśnie napisałaś(eś), że mózg nie zalicza się do elementów organizmu człowieka. Już nie mówiąc o tym, że masa filozofów twierdziła, że obok duszy to ciało w sposób aktywny tworzy i wpływa na samoświadomość i właśnie tożsamość człowieka. Poza tym, jeżeli ciało nie kształtuje tożsamości człowieka, to to, że ciała z piersiami identyfikują się jako kobiety, a ciała z penisami jako mężczyźni, to jest to według Ciebie czysty przypadek?!

Agatonik_kochamkino

Recenzja jest tak stylistycznie niepoprawna w budowie poszczególnych zdań, że aż pojawia się pytanie w jakim stanie racjonalnej oceny znajdowała się osoba ją pisząca.

PolepioneKadry Agatonik_kochamkino

@Agatonik_kochamkino To, że jakieś zdanie ma konstrukcję bardziej złożoną i nieoczywistą niż podmiot-orzeczenie-dopełnienie nie znaczy, że jest stylistycznie niepoprawne. Swoją drogą, nieźle musisz mieszać z błotem takiego Burroughs’a czy Joyce’a -P

ZSGifMan Agatonik_kochamkino

@Agatonik_kochamkino
Specjalnie z tej okazji, tego popełnionego tu zarzutu, przeczytałem tę recenzję, choć zazwyczaj nie czytam takowych o tematyce, która mnie zupełnie nie interesuje, a taki jest właśnie ten film, konkludując stwierdzam obiektywnie, że zwyczajnie się czepiasz!                                                                                                               

Proszę czekać…