Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

RECENZJA: Niedobrani 0

Niedobrani bardzo udani! Ten doskonały tandem to nie tylko prosta gra przeciwieństw głównych bohaterów, ale przede wszystkim kilka strategii komediowych i poziomów, które się uzupełniają i śmieszą na skalę globalną. Na dodatek fabuła nie jest pretekstowa. To karnawał dystansu wobec siebie, ale też wobec wszystkiego i wszystkich. Jonathan Levine nie bierze jeńców, nie oszczędza Ameryki i jej mieszkańców.

Fred Flarsky to bezkompromisowy dziennikarz, który nikomu się nie kłania, a prawda przedstawiona w sposób inteligentny, ale też bezpośredni to dla niego najwyższa wartość. Chociaż jego image i sposób bycia, swoisty „dudeism” może nas wymanewrować i zasugerować, że jest kolejnym bohaterem, który nigdy nie wyrasta ze spodenek, a komiks woli od rzeczywistości. Przez swój ostry język, nieulegnięcie jakiejkolwiek manipulacji oraz idealistyczne podejście traci pracę. Właściwie godnie ją porzuca, ale rzeczywistość mu za chwilę przypomina, że to nie jest świat, gdzie dziennikarz powinien w imię czegokolwiek odchodzić z pracy. Z bycia ostatnim krytycznie myślącym człowiekiem nie zapełni lodówki i nie opłaci czynszu. Jednak to nie super bohater, a przysiadalny koleś, który nie pogardzi darmowym alkoholem i nie potrzebuje sztućców na stole. Po prostu ma talent do demaskowania współczesnej bylejakości i obojętności ludzi. Spotyka na swojej drodze pewnego dnia Charlotte, sekretarz stanu, która ma napisany scenariusz każdej, kolejnej minuty swojego życia, a niewłaściwa mina może kosztować ją wiele lat kariery. Wydawałoby się, że jest kompletnym rewersem Freda, bo gra do przeciwnej bramki, niż on. Jednak ich spotkanie udowodni, że nie szata zdobi człowieka. Tym bardziej, że Szaleństwem jest być normalnym w tak nienormalny świecie, stąd teoria względności w bezwzględnym świecie oraz teoria światła w "ciemnocie" ludzkiego umysłu.

Niedobrani odpina pasy całkowicie jeżeli chodzi o odpytywanie świata z jego IQ. W sprytnej, zgrabnej formie nikogo nie oszczędza, jak również nie tworzy z naszych bohaterów ostatnich sprawiedliwych. Mamy tu różne źródła poczucia humoru. Od bardzo prostych żartów fekalno-waginalnych, poprzez sytuacyjne, zabawę dla zabawy docieramy do stand-upowych, które uderzają w splot słoneczny i opiniują bardzo celnie współczesność. Reżyserowi doskonale udaje się wpleść w narrację żart, a właściwie sprawić, że jest on niesiłowy, nie stanowi zestawu gagów rozciągniętych do formuły pełnego metrażu, a jest reakcją na rzeczywistość. Na dodatek znajdzie się też miejsce dla tych, którzy kochają odniesienia do popkultury. Wycieczki są spontaniczne, ale jakże ten scenariusz iskrzy od błyskotliwości i umiejętności potraktowania kultury i historii również śmiechem.

Jonathan Levine ma zjadliwy język, ale to paintball i fajerwerki, a nie atak nuklearny i ostre naboje. Niedobrani jednak są lekkim utworem, kapitalnie zabawnym i bardzo dobrze. To udowadnia, że w formule wstrząśniętej komedii romantycznej można znaleźć hektary do łobuzowania. Raz po prostu psocić, raz mocniej uszczypnąć. Tak, czy siak, znajdzie się tutaj miejsce na finalny grupowy uścisk.

Film lśni i błyszczy nie tylko cały czas pełnym magazynkiem śmiechu i uśmiechu, ale też postaciami. Charlize Theron jak zawsze magnetyzuje, uwodzi i hipnotyzuje. Tutaj jej wysoko podniesiona głowa doskonale współgra z latająca i pełną nadpobudliwości Setha Rogena. To nie, jak już wyżej zostało wspomniane, podręcznikowe wykorzystywanie różnic pomiędzy bohaterami, a doskonałe widowisko jak obydwoje odklejają się i kpią trochę ze swojego aktorskiego emploi. Ona wyniosła, chce uciec od tego i pokazuje ile w tym maskarady. On zakompleksiony chłopiec próbujący to zagłuszyć żartami udowadnia, że prócz dowcipów, które nie mają tylko rozluźniać, jest też doskonałym obserwatorem, który obnaża u innych gombrowiczowską gębę z podejściem: albo szczerze albo wcale.

Niedobrani to lekcja mrugania okiem do rzeczywistości i odpowiadania na to, jak nas samych często niepoważnie traktuje. Wesołość to sprzeciw wobec tragedii życia. To też świetna higiena dla ciała i umysłu. Niedobrani to taka filmowa sesja terapii śmiechem. Spełniona, udana, nieudająca że jest czymś większym. A jest – wielkim wyśmiewaniem, począwszy od siebie samych.

Ocena: 8/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Proszę czekać…